Reklama

Reklama

Wybuch w Przewodowie. Kim były ofiary? "Żona była w amoku, dla niej to był szok"

- Była w amoku, nie chciała rozmawiać, patrzyła w dal i płakała. Dla niej to był szok - tak reakcję żony Bogdana W. opisuje jedna z mieszkanek Przewodowa. Mężczyzna przepracował w miejscowym zakładzie około 40 lat. Bogdan C. kilkanaście. Obaj zginęli we wtorek w wyniku wybuchu rakiety lub rakiet, które miały spaść na miejscowość.

Przewodów to niewielka wieś w powiecie hrubieszowskim tuż przy granicy z Ukrainą. Do miejscowości prowadzi asfaltowa, niewielka droga. Znajduje się tutaj kościół, cmentarz, kilka bloków, szkoła.

Wybuch w Przewodowie. "Ludzie usłyszeli huk"

Do wtorkowego popołudnia o istnieniu miejscowości wiedzieli nieliczni. - Ludzie usłyszeli huk, wyszli z bloków, to tam dowiedzieliśmy się, że coś się stało na suszarni. Jedna sąsiadka mówiła, że wystrzeliła butla z gazem, ktoś inny, że to huk z pękniętej opony. Później jakoś doszło, że to coś poważniejszego. Po jakimś czasie pojawiły się służby - opowiada nam jedna z mieszkanek Przewodowa, z którą rozmawiamy.

Reklama

Przewodów: Zginęły dwie osoby. Ofiary to magazynier i kierowca

Do eksplozji doszło o godz. 15.40 w suszarni zbóż. W wyniku wybuchu rakiety lub rakiet, które miały spaść na miejscowość, zginęło dwóch mężczyzn. Obaj pracowali w suszarni: jeden jako magazynier, drugi jako kierowca.

Z ustaleń Interii wynika, że jedną z ofiar jest Bogdan W. To mieszkaniec Przewodowa. Mieszkał razem z żoną i teściową, którą małżeństwo razem się opiekowało. Jak co dzień 62-letni mężczyzna poszedł do pracy. Około godz. 16 do jego żony dotarło, że stało się coś złego, opowiada jedna z mieszkanek Przewodowa.

Niektórzy z sąsiadów, ze współczucia i ciekawości, chcieli odwiedzić żonę W. Jedna z mieszkanek mówi Interii, że małżonka starszego z mężczyzn, którzy zginęli, nie chciała z nimi rozmawiać.

- Była w amoku, nie chciała rozmawiać, patrzyła w dal i płakała. Dla niej to był szok - relacjonuje sąsiadka.

- W. mieli dorosłe dzieci. "Pożenione" w Krakowie - jak mówi nasza rozmówczyni. - Bogdan W. pracował, najpierw w PGR, a potem w przedsiębiorstwach prywatnych w tych budynkach, od 40 lat - dodaje.

Mieszkańcy Przewodowa: Nigdy nie było u nas takiej tragedii

Drugi z mężczyzn - Bogdan C. - mieszkał w oddalonej o kilka kilometrów miejscowości Setniki. W suszarni, do której doszło do zdarzenia, pracował krócej - mówią nam mieszkańcy.

- Wszyscy się znamy, to nie jest duża miejscowość. Nigdy nie było u nas takiej tragedii. To byli dobrzy ludzie - ubolewa jedna z naszych rozmówczyń.

W Hrubieszowie we wtorek wieczorem starosta Aneta Karpiuk zwołała sztab kryzysowy. Pojawił się na nim również wojewoda lubelski Lech Sprawka. Starosta przekazała, że rodziny ofiar zostały objęte opieką psychologiczną.

Obecnie miejsce, w którym doszło do tragedii, jest zabezpieczone przez policję, a osoby postronne nie mają tam wstępu.

Chcesz porozmawiać z autorami? Napisz: lukasz.szypyrka@firma.interia.pldawid.serafin@firma.interia.pl.

Reklama

Reklama

Reklama