Reklama

Reklama

Węgiel i gaz na wagę złota. Dlaczego nie zwiększamy produkcji energii z biomasy?

Kryzys na rynku energetycznym trwa. Gaz drożeje. Węgiel coraz trudniej kupić, a jeśli już się da - ceny potrafią zwalić z nóg. Dlaczego zatem nie zwiększamy produkcji energii elektrycznej z biomasy? Sprawą zajęła się Najwyższa Izba Kontroli.

Biomasa to takie produkty, odpady i pozostałości z produkcji rolnej, leśnej i powiązanych gałęzi przemysłu, które ulegają biodegradacji. Do biomasy zalicza się też ulegające biodegradacji odpady przemysłowe i komunalne.

Biomasę tradycyjnie wykorzystuje się do ogrzewania, ale można z niej też produkować energię elektryczną. Jedną z zalet takiej produkcji jest uniezależnienie potrzeb energetycznych od paliw kopalnych.

Zobacz też: Energetyka jądrowa i OZE zamiast gazu i węgla

Skąd prąd? NIK: Dlaczego nie zwiększamy produkcji energii elektrycznej z biomasy?

Reklama

W najnowszym raporcie Najwyższa Izba Kontroli zwraca uwagę, że dostępne dla wytwórców systemy wsparcia nie zapewniały stabilnego rozwoju produkcji energii elektrycznej z biomasy.

Efekt jest taki, że udział energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii brutto wzrósł w latach 2018-2020 jedynie o 1,16 punktu procentowego - z 14,94 proc. do 16,10 proc.  

16,1 proc. wystarczyło, by został osiągnięty cel krajowy wyznaczony unijnej dyrektywie. Jak to się udało? NIK zwraca uwagę na dwa czynniki. Po pierwsze dzięki pandemii, w czasie której w Polsce spadło zużycie energii. Po drugie, GUS zmienił metody obliczania udziału biomasy wykorzystywanej na cele grzewcze w gospodarstwach domowych, dodatkowo dane za 2018 i 2019 rok zostały skorygowane.



Udział OZE w energetyce. Wzrost niższy niż zakładano

Z kolei udział OZE w elektroenergetyce - jak podaje Najwyższa Izba Kontroli - wzrósł w latach 2018-2020 o 3,21 punktu procentowego (z 13,03 proc. do 16,24 proc.) i był niższy niż prognozowany. W "Krajowym planie działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych" założono udział OZE w sektorze elektroenergetycznym na poziomie 19,13 proc.

Zobacz też: Biomasa leśna w UE: Spłonie mniej lasów czy pojawi się więcej emisji?

Dlaczego w Polsce biomasa nie jest szerzej wykorzystywana do produkcji energii elektrycznej? 

Najwyższa Izba Kontroli zwraca uwagę na niedostateczne systemy wsparcia dla wytwórców. 

"Głównym instrumentem wspierającym były świadectwa pochodzenia (ŚP). W założeniach, miał to być mechanizm rynkowy, sprzyjający głównie optymalnemu rozwojowi sektora OZE. Z uwagi jednak na dużą nieprzewidywalność wielkości rynku ŚP, a w konsekwencji cen praw majątkowych w danym okresie, system ten pogłębił nierównowagę na rynku energii z OZE. Z pozostałych form - w tym systemu aukcyjnego - najwięksi producenci energii praktycznie nie korzystali" - podaje NIK. 

"Niestety Minister Klimatu i Środowiska nie podjął skutecznych działań, aby zwiększyć atrakcyjność systemu aukcyjnego dla instalacji OZE charakteryzujących się stabilnością produkcji energii oraz dyspozycyjnością źródła (w tym właśnie z biomasy)" - wskazuje Izba w raporcie.

Całość raportu dostępna TUTAJ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy