Reklama

Reklama

Wirus RSV szaleje w Małopolsce. "Kładziemy po dwoje dzieci w jednym łóżeczku"

Wirus RSV - niegroźny dla starszych, ale bardzo niebezpieczny dla najmłodszych pacjentów - szaleje w Małopolsce. Na oddziałach pediatrycznych brakuje miejsc. W rozmowach z krakowskimi lekarzami powtarza się jedno określenie: "sytuacja jest dramatyczna". Wzrost liczby zakażeń wirusem RSV obserwowany jest także w innych regionach.

RSV, syncytialny wirus nabłonka oddechowego, jest odpowiedzialny za 70 proc. infekcji dróg oddechowych u dzieci do drugiego roku życia. Nie ma na niego lekarstwa przyczynowego ani szczepionki. Chorobę leczy się objawowo.

Dorośli, dzieci szkolne i przedszkolaki najczęściej przechodzą infekcję RSV łagodnie, jak zwykłe przeziębienie. Zakażenie jest jednak groźne dla dzieci do drugiego roku życia, a zwłaszcza do szóstego miesiąca. To najmłodsi pacjenci najczęściej wymagają hospitalizacji.

Reklama

Już brakuje miejsc, a pacjentów z RSV przybywa

Małopolskie oddziały pediatryczne pękają w szwach.

- Dramat. Dochodzi do sytuacji, że kładziemy po dwoje dzieci w jednym łóżeczku - mówi Interii dr Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

- Poszerzyliśmy oddział o kolejne sale "pożyczone" z dermatologii. Brakuje nam łóżeczek, a chorują najmłodsi pacjenci, nie mogą leżeć na łóżkach bez barierek, bo spadną. Pomogła nam chirurgia. Tłok na oddziale jest wielki, a pacjentów przybywa - relacjonuje dr Stopyra.

Jak przypomina, z małymi dziećmi na oddziale są opiekunowie. - Ciasnota jest ogromna, ale rodzice dzielnie to znoszą, współpracują z nami - mówi.

Zapytana, czy zdarzyło jej się odesłać pacjentów z RSV, przyznaje wprost: "Ale nie ma dokąd ich odesłać". Stąd właśnie po dwoje dzieci w jednym łóżeczku.

- Są to osoby spokrewnione ze sobą i wykluczyliśmy u nich inne niż RSV zakażenia, np. grypę czy COVID-19. Na szczęście mamy jeszcze możliwości i czas na testowanie - dodaje.

Przy małopolskim wojewodzie działa sztab kryzysowy, który zajmuje się sytuacją na oddziałach pediatrycznych. Po ostatnim spotkaniu zdecydowano o przygotowaniu dodatkowych 130 łóżek w szpitalach w regionie i ściślejszej współpracy przy monitorowaniu dostępnych miejsc.

Najgorzej jest w Krakowie. Tamtejsze placówki mają odciążyć inne szpitale w województwie. To oznacza jednak odsyłanie pacjentów do miejsc oddalonych o nawet kilkadziesiąt kilometrów od domu.

Wirus RSV. Jaka sytuacja w innych regionach?

Zapytaliśmy o sytuację w innych regionach Polski. Na Lubelszczyźnie oddziały pediatryczne organizują dodatkowe miejsca. 

W innych województwach widać zwiększenie liczby zakażeń RSV, ale póki co ma niepokojących sygnałów ze szpitali. 

Czytaj też w SERWISIE INTERIA ZDROWIE Wirus RSV. Częsta przyczyna infekcji u dzieci. Czym się objawia i czy jest się czego bać?

Część dzieci pod specjalną ochroną

- Wirus RSV powoduje infekcje dróg oddechowych, u małych dzieci najczęściej w postaci zapalenia oskrzelików albo płuc. Im młodszy pacjent, tym ma węższe drogi oddechowe. Gdy w przebiegu zapalenia pojawia się obrzęk i wydzielina, po prostu je zatyka, a dziecko się dusi - tłumaczy prof. Ewa Helwich z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, krajowa konsultant ds. neonatologii.

Choć zakażenie RSV może mieć poważny przebieg także u starszych niemowląt, dla wcześniaków jest śmiertelnie groźne.

Dlatego ta grupa dzieci objęta jest specjalną ochroną. Prewencyjnie podaje im się gotowe przeciwciała, które chronią dziecko przed wirusem RS. Są one w pełni refundowane dla wcześniaków, które nie ukończyły pierwszego roku życia i urodziły się do 28. tygodnia ciąży albo stwierdzono u nich dysplazję oskrzelowo-płucną oraz tych, które nie ukończyły szóstego miesiąca życia i urodziły się między 29. a 32. tygodniem ciąży. To około 3 tysięcy dzieci w Polsce.

W tym roku fala zakażeń RSV pojawiła się wcześniej niż zazwyczaj. Najpewniej przez pandemię i wprowadzone restrykcje.

- Maseczki, dystans społeczny, przejście na pracę i naukę zdalną i ograniczenie podróży zagranicznych spowodowały, że w minionym sezonie infekcyjnym, czyli jesień-wiosna 2020/2021, większość infekcji sezonowych niemal zupełnie zniknęła. Nie było wysypu zachorowań m.in. na RSV i na grypę. Podobna sytuacja miała miejsce na całym świecie - tłumaczyła w rozmowie z Interią dr Magdalena Okarska-Napierała.

Wraz z poluzowaniem obostrzeń wróciły zakażenia wirusowe. - Przypuszcza się, że jeśli społeczeństwo nie doświadczyło sezonowych infekcji, prawdopodobnie zbiorcze uodpornienie spadło. A to może się wiązać z tym, że jesteśmy teraz na infekcje bardziej podatni - wyjaśnia dr Okarska-Napierała.

Znaczenie mają także przeciwciała matki. - Jeśli mama takie przeciwciała ma, przekazuje je dziecku przez łożysko. To daje ochronę przez pierwsze trzy miesiące życia, gdy RSV dla dziecka jest najbardziej niebezpieczny - dodaje prof. Helwich.

Istnieje skuteczna profilaktyka przeciw wirusowi RSV, ale...

Mimo że neonatolodzy trzymali rękę na pulsie i widzieli wcześniejszy wzrost liczby zakażeń RSV, program ochronny dla wcześniaków rozpoczął się dopiero 1 października.

- Lepiej późno niż wcale - komentuje prof. Helwich. - Pytałam o przesunięcie tego terminu w Ministerstwie Zdrowia. Niestety projekt przyjęty był nie do zmiany - mówi.

I apeluje o stosowanie immunoprofilaktyki u wcześniaków. Ochrona trwa około 30 dni po podaniu leku, dlatego w sezonie zwiększonej zachorowalności trzeba powtarzać podanie przeciwciał co cztery tygodnie. Pełne zabezpieczenie całego sezonu zwiększonego ryzyka zachorowań daje pięć dawek.

...wszystko rozbija się o pieniądze

Czy taka profilaktyka byłaby skuteczna także w przypadku innych noworodków i niemowląt? Byłaby. Ale nie jest stosowana powszechnie. Powód? Cena.

- Krótka piłka: to wymagałoby dużych pieniędzy, na które nie stać polską służbę zdrowia - prof. Helwich, która przez lata zabiegała o najpierw refundację tej terapii dla najbardziej narażonych, a potem o rozszerzenie grupy objętej ochroną. - Lek jest drogi i dawkuje się go na kilogram masy ciała. Im dziecko starsze i cięższe, tym leczenie droższe. Dla wcześniaka taka terapia to koszt od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, dla pozostałych noworodków i niemowląt jeszcze więcej - wylicza. - Będziemy się starali, aby z tej ogólnej populacji niemowląt wyłonić te, których ryzyko związane z zachorowaniem jest największe i dołączyć je do grupy wcześniaków objętych programem zapobiegania. Na razie nie jest to możliwe - dodaje. 

Ta szczepionka może pomóc

Przy zakażeniu RSV pozostaje leczenie objawowe, ale - jak zaznacza dr Stopyra - należy zadbać o szczepienie przeciw grypie.

- Zdarzają się przypadki zakażenia różnymi wirusami jednocześnie, np. RSV i wirusem grypy. To zawsze większe ryzyko, dlatego dzieci powyżej szóstego miesiąca życia i dorośli powinni się zaszczepić - mówi. - Z mojego doświadczenia wynika, że chęci są, brakuje za to szczepionek - dodaje.

Minister zdrowia przekazał, że zabezpieczono blisko 5 mln szczepionek przeciw grypie. Na razie do Polski dostarczono około 1,5 mln dawek. Kolejne mają trafić do aptek końca grudnia.

Justyna Kaczmarczyk

Reklama

Reklama

Reklama