Reklama

Spór Terlikowskiego z Czarnkiem. "Minister wysłał pismo prawne"

Kolejna odsłona sporu Tomasza Terlikowskiego z Przemysławem Czarnkiem. Minister edukacji wystosował do publicysty pisemne wezwanie, aby ten go przeprosił. Poszło o wymianę zdań między ministrem a dziennikarzem dotyczącą skazanego za pedofilię pracownika Zachodniopomorskiego Urzędu Województwa. - W tej sprawie stoję tak jak stoję, inaczej naprawdę nie mogę - skomentował Terlikowski.

Dyskusję między ministrem edukacji a dziennikarzem wywołała sprawa Krzysztofa F., pełnomocnika marszałka województwa zachodniopomorskiego do spraw uzależnień. Pracownik urzędu został prawomocnie skazany na 4 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności za pedofilię, posiadanie znacznych ilości substancji odurzających i nakłanianie dzieci do spożywania narkotyków. Pełnomocnik Olgierda Geblewicza i były już członek Platformy Obywatelskiej, zdaniem sądu, dopuścił się doprowadzenia małoletniego w wieku 13 lat do innej czynności seksualnej, a także udzielił 13-latkowi i 16-latce substancji odurzających

Reklama

Biuro prasowe Urzędu Województwa oświadczyło, że "sprawa dotyczy pedofilii, a więc komentowanie jej nie powinno być przedmiotem debaty publicznej przede wszystkim ze względu na dobro ofiary. Z tego względu sąd zdecydował o wyłączeniu jawności". 

Wiadomość o skazaniu Krzysztofa F. przekazało Radio Szczecin, jednocześnie informując o działalności politycznej matki ofiar.

Czarnek kontra Terlikowski. Spór na Twitterze

Do sprawy odniósł się Tomasz Terlikowski, który napisał na Facebooku, że ujawnienie danych osobowych ofiar pedofilii "nie może być puszczone płazem"

"To ponowny gwałt dokonany na niewinnych dzieciach w imię ciemnych, polityczno-medialnych interesów. I nikt nie przekona mnie, że istniały powody, by dane ich matki podać w taki sposób, by także ich dane stały się dostępne. Konsekwencje wobec nadawcy, dziennikarza i jego przełożonych powinny być wyciągnięte" - stwierdził.

Temat Krzysztofa F. został poruszony programie "Jedziemy" w TVP Info, w którym gościem był Przemysław Czarnek. Szef resortu edukacji został zapytany o stanowisko Olgierda Geblewicza, według którego sprawa dotycząca pedofilii nie powinna być przedmiotem debaty publicznej. Minister odpowiedział, że"środowisko lewicowo-liberalne w Polsce, które jawnie opowiada się za demoralizacją (...), dzisiaj wstydzi się tego, że prawomocnie skazywane są osoby, które są wprost z tego środowiska i są blisko związane z liderami tego środowiska, z szefami partii bądź kandydatami na prezydenta tej partii". 

Dodał, że "ukrywanie faktu, że jest to pedofil, skazany prawomocnym wyrokiem sądu, jest działaniem na szkodę społeczeństwa". 

Słowa polityka pod koniec roku skomentował Terlikowski. "Minister Edukacji Narodowej, który uczestniczy w nagonce na rodziców dziecka, które zostało wykorzystane seksualne, nie powinien być ministrem ani dzień dłużej. On uczestniczy w ponowny gwałcie na tym dziecku. On pokazuje, że nie ma pojęcia czym jest zbrodnia pedofilii" - napisał na Twitterze publicysta. 

Na odpowiedź Czarnka nie trzeba było długo czekać. Niedługo po opublikowaniu wpisu dziennikarza minister wezwał go do przeprosin. "Niech pan posłucha uważnie: jeżeli Pan nie przeprosi jeszcze dziś, w przyszłym tygodniu pozywam pana do sądu" - ostrzegł. 

 

Czarnek wzywa Terlikowskiego do przeprosin

Polityk PiS otrzymał słowa. 9 stycznia publicysta poinformował, że otrzymał od ministra wezwanie do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych. "Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek jeszcze przed weekendem w Telewizji Republika zapewniał, że przebaczył mi. Kilkanaście godzin później wysłał do mnie pismo prawne. W tej sprawie stoję tak jak stoję, inaczej naprawdę nie mogę" - przyznał dziennikarz. 

Terlikowski zamieścił treść pisma z 4 stycznia w mediach społecznościowych. Możemy się z niego dowiedzieć, że polityk za wpis o tym, że "uczestniczy w ponownym gwałcie na dziecku" wzywa publicystę do opublikowania przeprosin na Facebooku i Twitterze oraz do zapłaty 20 tys. zł na Fundację Małych Stópek z siedzibą w Szczecinie. W przeciwnym razie zapowiada wystąpienie na drogę prawną. 

Tomasz Terlikowski opublikował w mediach społecznościowych odpowiedź na pismo Przemysława Czarnka. "Oczekuję od osoby odpowiedzialnej za system edukacji i wychowania naszych dzieci wrażliwości, która sprawi, że dobro każdego dziecka będzie leżeć mu na sercu. Brak publicznego wzięcia w obronę chłopca będącego ofiarą przestępstwa seksualnego przy medialnej nagonce na jego rodzinę, a także publiczne wsparcie osób (choćby w programie TV Republika) osób, które ową akcję medialną zorganizowały, uważam za faktyczny udział w niej i pogłębianie wtórnej wiktymizacji ofiary przestępstwa" - napisał.

"Przypominam również o tym, że zgodnie z orzecznictwem sądów europejskich polityk powinien zachować twardą skórę, inaczej ciągle musiałby oskarżać kogoś o zniesławienie" - dodał. 

"Nie jest jasne zresztą, kto poczuł się dotknięty - Przemysław Czarnek czy urząd Ministra Edukacji Narodowej. Wezwanie podpisał i sam Przemysław Czarnek i minister, a pismo wysłał sekretariat ministra" - zaznaczył Terlikowski.

W przywoływanym wywiadzie Przemysław Czarnek powiedział: "Wybaczam Tomaszowi Terlikowskiemu, oczekuję jednak, aby stanął na wysokości zadania i przeprosił".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy