Reklama

Przemysław Czarnek: Wyrzucenie religii ze szkół dechrystianizacją Europy

Postulaty wyrzucenia religii ze szkół to program realizowany konsekwentnie przez świat lewicowy i lewacki - ocenił w niedzielę na antenie radiowej Jedynki szef MEiN Przemysław Czarnek i dodał, że "to element dechrystianizacji Europy i świata Zachodu".

W połowie grudnia podczas kongresu Nowej Lewicy i Razem przyjęto wspólną Deklarację Ideową dwóch partii oraz plan na najbliższy rok wyborczy. Współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że Lewica będzie dążyć do wypowiedzenia konkordatu i usunięcia religii ze szkół. 

- To konsekwencja pewnego programu dechrystianizacji Europy i świata Zachodu szerzej, bo mówimy też m.in. o Stanach Zjednoczonych i Kanadzie - mówił minister o postulatach wycofywania religii ze szkół. 

- Ta dechrystianizacja - jak kontynuował - postępuje w Europie Zachodniej w przerażającym tempie. - Walka z religią, nietolerancja wobec chrześcijan jest obecna w Europie i w świecie Zachodu na dużą skalę - tłumaczył.

Reklama

Zdaniem szefa MEiN, "działania polegające na pozbawianiu praw chrześcijan i katolików", "na wyrzucaniu religii ze szkół to program realizowany konsekwentnie przez świat lewicowy i lewacki w Europie i świecie Zachodu od kilku dziesięcioleci".

"Przestrzenie, gdzie chrześcijan nie ma w ogóle"

Działania te, jak akcentował, "przynoszą straszne żniwo". - Są już ogromne przestrzenie we Francji czy Hiszpanii, gdzie chrześcijan nie ma w ogóle - powiedział Czarnek.

- Są cztery kraje na świecie, gdzie mamy przewagę ludzi niewierzących nad wierzącymi. Trzy z tych krajów są w Europie - to Czechy, Holandia i Wielka Brytania. I tych krajów będzie coraz więcej, bo przestrzeń dechrystianizacji jest coraz większa - dodał.

Powstałą na jakiś czas próżnię wypełnią - jak podkreślał - "inne cywilizacje, już nie łacińskie, nie chrześcijańskie, tylko takie, które w stosunku do chrześcijaństwa i do świata wolnego są wrogie".

Edukacja domowa

Szef MEiN akcentował, że resort "dostrzega wielką troskę i odpowiedzialność tych rodziców, którzy postanowili swoje dzieci prowadzić w edukacji domowej - klasycznej edukacji domowej, w której to rodzice biorą odpowiedzialność za edukowanie swoich dzieci, a dzieci zdają egzaminy, by mieć promocję do kolejnej klasy".

Liczba dzieci w edukacji domowej - jak podał minister - jeszcze niedawno wynosiła kilka tysięcy, do dziesięciu tysięcy, a teraz to ponad 30 tys. Czarnek stwierdził, że jest "konieczność eliminowania pewnych patologii, które na marginesie edukacji domowej wyrosły w ostatnim roku".

- W ustawie, która niestety została zawetowana przez pana prezydenta, były przepisy odnoszące się właśnie do uszczelnienia systemu edukacji domowej - wskazał.

- My mamy ogromny szacunek dla rodziców, którzy decydują się, bo mają takie warunki, by swoje dzieci przygotowywać w domu do promocji do kolejnych klas i poświęcają im ogromną uwagę. To są rodzice, którzy mogą być stawiani jako wzór - zaznaczył.

- Dzisiaj rodzice bardzo często abdykują, jeśli chodzi o swoją władzę rodzicielską, dezerterują, jeśli chodzi o swoje obowiązki wychowawcze, zostawiając to szkole - powiedział Czarnek. Rodzice z klasycznej edukacji domowej, jak dodał, są "na przeciwległym biegunie, poświęcając edukacji swoich dzieci ogromną uwagę".

Zwrócił też uwagę, że znaczenie edukacji doceniono podnosząc tzw. wagi finansowania z 0,6 do 0,8.

- Jednocześnie - i chyba to był błąd - wprowadziliśmy derejonizację, tzn. nie przypisywaliśmy ucznia do konkretnego województwa. Na to wszystko nałożyły się zdolności dotyczące zdalnej nauki i na marginesie edukacji domowej, właściwej, klasycznej, powstały pewne patologie, polegające na tym, że znacząca część spośród tych 30 tys. dzieci i młodzieńców, to ludzie, którzy wykorzystując luki w prawie, omijają obowiązek szkolny. Zamiast chodzić do szkoły po prostu leniuchują w łóżku, licząc na to, że zdadzą później egzamin klasyfikacyjny zdalny i to wszystko jedno w jakiej szkole w Polsce - wskazał.

W ten sposób niestety - jak kontynuował - część środków z subwencji oświatowej jest marnotrawiona.

Potrzeba uszczelnienia systemu

- Dlatego musimy wprowadzać uszczelnienie tego systemu. Po pierwsze powrót do rejonizacji - województwo plus województwo ościenne. Po drugie zapisy do edukacji domowej tylko w określonym czasie, między lipcem a 21 wrześniem. Po trzecie egzaminy stacjonarne, bo tylko takie są absolutnie sprawiedliwe. I o tym edukatorzy domowi wiedzą i się zgadzają. Po czwarte zmniejszenie liczebności tych szkół do 200, jeśli chodzi o finansowanie z 0,8 i na to też jest zgoda - wskazał.

Istotą działań, jak przekonywał, jest to, by wyeliminować patologie i zatroszczyć się o właściwą edukację domową. 

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Czarnek | dechrystianizacja | edukacja | szkoła

Reklama

Reklama

Reklama