Reklama

Czarzasty najbliżej fotela szefa sztabu wyborczego Lewicy

Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, w najbliższą sobotę Włodzimierz Czarzasty zostanie publicznie ogłoszony kandydatem na szefa sztabu wyborczego Lewicy. Najpierw jednak formalności musi dopełnić zarząd jego partii, który będzie dyskutował o wyborczych zmaganiach formacji. - Włodek ma najwięcej cierpliwości do koalicjantów. Począwszy od Razem, a na PPS skończywszy. W kampanii będzie w stanie nad wszystkim zapanować - deklaruje nasze źródło z klubu Lewicy.

O tym, że przed wyborami lewica zwiera szyki, jako pierwszy informował Robert Biedroń, współprzewodniczący Nowej Lewicy (obok Czarzastego) - ugrupowania, które powstało po połączeniu SLD i Wiosny. - Ustaliliśmy, że 21 stycznia przedstawimy naszego kandydata lub kandydatkę na szefa sztabu Lewicy, koncepcję funkcjonowania sztabu oraz osoby, które będą prowadziły Lewicę w najbliższych wyborach parlamentarnych - powiedział europoseł na początku roku w rozmowie z PAP.

Z naszych informacji wynika, że wśród kandydatów na stanowisko szefa sztabu wymieniano samego Biedronia. - Jego nazwisko pojawiło się, bo był szefem kampanii wyborczej w 2019 r. Wówczas udało nam dostać się do Sejmu, więc to naturalne - zdradza nam jeden z członków zarządu Nowej Lewicy. - Był niespecjalnie zainteresowany, co można zrozumieć. Nie jest na stałe w Polsce - usłyszeliśmy.

Reklama

Kandydatura Biedronia nie spotkała się również z aprobatą partyjnych towarzyszy. Co innego, jeśli chodzi o Włodzimierza Czarzastego. Jego umiejętności przywódcze mają być kluczowe, zwłaszcza w kontekście braku jednej listy wyborczej opozycji. Nominacja dla polityka to także wskazanie dotychczasowych zasług. Czarzasty, jako szef partii, poradził sobie z problemami personalnymi, które było widać w trakcie zjednoczenia Wiosny i SLD. Poza tym lewicy kończy się czas.

- Ubolewam, ale niecały rok przed wyborami wiadomo już, że jedna lista wyborcza opozycji do Sejmu to marzenie ściętej głowy. Dlatego nie możemy czekać, trzeba działać - zdradza informator Interii z Nowej Lewicy. - Włodek ma najwięcej cierpliwości do koalicjantów. Począwszy od Razem, a na PPS skończywszy. W kampanii będzie w stanie nad wszystkim zapanować - dodaje.

Tajemnica lewicy

W oficjalnych rozmowach, przedstawiciele partii Włodzimierza Czarzastego nie chcą podawać nazwiska tego, kto formalnie pokieruje Razem i Nową Lewicą w kampanii wyborczej. - Skład sztabu będziemy ustalali podczas zarządu w sobotę. Jego szef jest jeden, ale dyskusja na temat personaliów jeszcze przed nami - powiedział nam Dariusz Wieczorek, wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.

W teorii, chociaż szef sztabu zostanie wybrany przez Nową Lewicę, musi to być ktoś, kto pogodzi interesy kilku partii stających w szranki o miejsca w parlamencie. Chodzi choćby o ugrupowanie Adriana Zandberga. O tym, że Razem wystartują z partią Czarzastego i Biedronia wiadomo od 2 października, kiedy obradowały połączone Rady Krajowe Nowej Lewicy i Razem. - Zbudujemy wspólną ofertę programową i wspólnie zmienimy Polskę - obiecywał wówczas Zandberg.

W rozmowach z Interią politycy Nowej Lewicy podkreślają, że obydwie partie doskonale współpracują, więc wskazanie kandydata na szefa sztabu przez jedno z ugrupowań nie będzie problemem. - Z pewnością nie robimy niczego bez wiedzy naszych partnerów (z Razem - red.) - deklaruje Wieczorek, który nie wyklucza rozszerzenia współpracy o inne partie. - Jeżeli chodzi o kolejnych sojuszników, zapraszamy. Wówczas możemy podejmować decyzje na przykład o rozszerzeniu sztabu wyborczego - dodaje.

Wrocławska posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk nie ukrywa, że cały czas trwają dyskusje z potencjalnymi koalicjantami. Jak przekazała Interii, "Lewica zamierza iść ławą do wyborów": - Toczą się bardzo obiecujące rozmowy z PPS, Unią Pracy. Budujemy szeroki, lewicowy front, a jednocześnie nie zamykamy się na możliwości szerszych porozumień po stronie opozycyjnej - powiedziała.

Oddolny sztab

Chociaż w kontekście szefa sztabu wyborczego najważniejsi działacze Lewicy wskazują na Włodzimierza Czarzastego, do czasu ogłoszenia daty wyborów będzie on tylko kandydatem. Obok lidera Nowej Lewicy, w sztabie mają współpracować ludzie z różnych frakcji czy ugrupowań. Ci będą kompletować własne zespoły.

- Liderzy zawsze są ważni, ale mamy doświadczenie zdobyte podczas objazdu Polski. Angażujemy struktury, tworzymy duże wydarzenia - mówi nam jeden z polityków Nowej Lewicy. - Szef sztabu jest oczywiście ważny, musi brać odpowiedzialność i cieszyć się autorytetem. Jednak zawsze mówimy o pracy zespołowej - dodaje.

Jak usłyszeliśmy, w skład sztabu wyborczego wejdą przede wszystkim ludzie zaufani. Jest jednak za wcześnie, żeby mówić o personaliach. Tego, kto jest kim w sztabie Lewicy dowiemy się najpewniej bliżej wyborów. 

Czego już teraz można spodziewać się po kampanii? - Skupiamy się przede wszystkim na postulatach społecznych: renta wdowia, rewaloryzacja emerytur, leki za pięć złotych. Zależy nam na bezpieczeństwie rodziny, czyli ciepły posiłek w szkole, budowa mieszkań na wynajem, ceny transportu publicznego. To klasyczne tematy, ABC lewicy - tłumaczy Interii Dziemianowicz-Bąk. 

Razem i Nowa Lewica ponownie ruszyły z ofensywą wyborczą na początku tego tygodnia. Ich działacze spotykali się z mieszkańcami województwa dolnośląskiego. 

Co na to sam zainteresowany? - Nie ma do tej pory takiej decyzji. Oficjalne informacje pojawią się dopiero w sobotę na spotkaniu zarządu Nowej Lewicy - mówi Interii Włodzimierz Czarzasty.

Jakub Szczepański

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Włodzimierz Czarzasty | kampania wyborcza | Adrian Zandberg

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy