Reklama

Burza po słowach Krasnodębskiego. Poseł PiS: Niemcy mają około 200 czołgów. Militarnie są bez szans

- Zagrożenie dla naszej suwerenności ze strony Zachodu jest większe niż ze strony Wschodu - oświadczył prof. Zdzisław Krasnodębski z PiS. Na ile stanowisko europosła podzielają jego koledzy z Sejmu? - Z Zachodu zagrożenia militarnego nie ma. Na dziś Niemcy mają około 200 czołgów, więc nie mają szans - komentuje Waldemar Andzel, wiceszef sejmowej komisji obrony. - Ciężko czasem komentować słowa wybitnych intelektualistów, profesorów - uważa Przemysław Czarnecki z komisji spraw zagranicznych. Z kolei Janusz Kowalski woli nie porównywać Unii Europejskiej do Rosji Putina.

Europoseł i jeden z najbardziej znanych intelektualistów w PiS wypowiedział się w programie "W punkt" na antenie Telewizji Republika. - Uważam, że zagrożenie dla naszej suwerenności ze strony Zachodu jest większe niż ze strony Wschodu. To jest paradoksalne. Oczywiście, Rosja jest brutalna, Rosja może wypowiedzieć nam wojnę - przekazał prof. Krasnodębski. - Ale Polacy wiedzą w sensie duchowym, czy psychologicznym, jak z takim niebezpieczeństwem się obejść. Putin nas nie dzieli, ale łączy. Natomiast UE posługuje się innymi zupełnie środkami. Raczej zachętami, pieniędzmi, siłą miękką, na pewno atrakcyjnością - dodał.

Reklama

Polityk PiS mówił, że do walki z Rosją potrzebne są czołgi Abrams. Słowem: wiadomo, jakimi środkami walczyć z potencjalnym agresorem. Co z zagrożeniem z Zachodu? - Żeby sobie poradzić z Unią Europejską, to wymaga większego wysiłku organizacyjnego, intelektualnego. I w tym sensie to jest większe niebezpieczeństwo - stwierdził Zdzisław Krasnodębski. O jego słowa pytaliśmy polityków Zjednoczonej Prawicy, którzy na co dzień zasiadają w sejmowych komisjach spraw zagranicznych i obrony narodowej.

Andzel: Niemcy nie mają szans

W rozmowie z Interią Waldemar Andzel, wiceprzewodniczący komisji obrony narodowej, zgadza się z prof. Zdzisławem Krasnodębskim. Jak mówi, europoseł podkreśla w swojej wypowiedzi, że w kontekście Rosji mamy do czynienia z zagrożeniem militarnym.

- W kontekście Unii Europejskiej chodzi o oddziaływanie poprzez środki miękkie: mówimy o naciskach, zmuszaniu do zmiany różnych przepisów na swoją modłę czy okupacji gospodarczej, także przez środki przyznawane przez UE - tłumaczy Andzel. - To oczywiście zagrożenie, bo część lewicowo-liberalnych decydentów w Brukseli chce stworzyć z Unii jednorodne państwo, na co my się nie godzimy. Taka polityka powoduje stopniową utratę suwerenności państwa polskiego - podkreśla.

Zdaniem polityka PiS zagrożenie jest duże zarówno w kontekście Zachodu jak i Rosji. - Musimy być przygotowani na agresję ze Wschodu, dlatego się zbroimy: duże nakłady idą oraz pójdą w przyszłości na polską armię - powiedział nam wiceszef klubu parlamentarnego PiS. - Z Zachodu zagrożenia militarnego nie ma. Na dziś Niemcy mają około 200 czołgów, więc nie mają szans. My mamy dużo, dużo więcej - dodał.

Czarnecki: Czasem ciężko komentować

Wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Przemysław Czarnecki z PiS nie ukrywa, że "ciężko czasem komentować słowa wybitnych intelektualistów, profesorów". - Wiadomo, że oprócz podstawowego poziomu jest jeszcze poziom meta. Mogę się po części zgodzić z panem profesorem. Jeżeli chodzi o zagrożenie ze strony Rosji, ono jest oczywiste, jasne. Potencjalne zagrożenie ze strony pewnych elementów kultury Zachodu jest zupełnie inne, bo nie mówimy o agresji militarnej - przekazał polityk PiS.

Jak zauważa Czarnecki, groźba ze strony Rosji jest czytelna. Czy należy zatem obawiać się czegoś w kontekście Unii Europejskiej?

- Chodzi o aspekt psychologiczny. Pewne treści są przyjmowane bezrefleksyjnie przez znaczną część polskiej sceny politycznej: często mówi się o wartościach europejskich, a nie do końca wiadomo, czym one są - tłumaczy wiceszef komisji spraw zagranicznych. - Pod tym względem to zagrożenie dla naszej tożsamości. Nie jest to jednak zagrożenie bezpośrednie, którego osobiście bym się obawiał - dodał.

Kowalski: Zbrodniarz to nie kasta

Do wypowiedzi prof. Krasnodębskiego z rezerwą podchodzi też Janusz Kowalski z Solidarnej Polski: - W mojej ocenie nie można stawiać znaku równości między zbrodniczym reżimem a skorumpowaną brukselską kastą, która chce Polsce odebrać suwerenność. To dwa różne poziomy nieporównywalne ze sobą - uważa polityk zasiadający w komisji spraw zagranicznych.

Niezależnie od tego, ziobrysta nie szczędzi słów krytyki pod adresem Unii Europejskiej: - W kontekście Zachodu mamy, skorumpowaną również wpływami rosyjskimi, lewicową kastę próbującą odebrać Polsce większą część suwerenności i bez mandatu demokratycznego sprawować rządy w naszym kraju - słyszymy. - Ursula von der Leyen przez sześć lat była szefową resortu obrony u Angeli Merkel, a więc realizowała prorosyjską politykę, która doprowadziła do wojny w Europie - podkreśla Kowalski.

Nie można jednak powiedzieć, że w kontekście słów prof. Zdzisława Krasnodębskiego w klubie parlamentarnym PiS panuje jednomyślność. - Moja opinia wobec zagrożeń Wschód-Zachód jest odmienna w stosunku do tego, co mówi prof. Zdzisław Krasnodębski. To jedyny komentarz jaki mam do tej, dla mnie dość zaskakującej, refleksji - podsumował Jacek Kurzępa, zielonogórski poseł PiS, który na co dzień zasiada w sejmowej komisji obrony narodowej.  

Jakub Szczepański

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama