Reklama

Reklama

Rosja organizuje wielkie manewry. Ćwiczenie "operacji ofensywnej"

Rosyjska i syryjska armia zorganizowały wspólne ćwiczenia "operacji ofensywnej". Mają to być największe manewry we współczesnej historii Syrii. Tymczasem w sąsiednim Iraku rośnie napięcie polityczne. Demonstranci wdarli się do parlamentu, a kraj trwa w politycznym impasie.

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej opublikowało w środę rano materiał filmowy ze wspólnych ćwiczeń wojskowych z syryjską armią. W informacji opisującej nagranie przekazano, że głównym elementem ćwiczeń było forsowanie przeszkód wodnych w "operacji ofensywnej".

Podczas manewrów prowadzono symulowane ataki wojsk pancernych. Czołgi i pojazdy opancerzone przejeżdżały przez brody, a ich ruchy były wspierane ostrzałem artylerii. Ponadto w ćwiczeniu wzięło udział lotnictwo szturmowe i wojska powietrznodesantowe, przemieszczające się na pokładach śmigłowców.

Reklama

"Ćwiczenia zakrojone na tak szeroką skalę odbywają po raz pierwszy we współczesnej historii Syrii" - pisze w komunikacie rosyjskie ministerstwo obrony.

Napięcia na Bliskim Wschodzie

Tymczasem rośnie napięcie polityczne na Bliskim Wschodzie. W sobotę 30 lipca, w graniczącym z Syrią Iraku, zwolennicy populistycznego polityka Muktady as-Sadra sforsowali w Bagdadzie betonowe bariery i wtargnęli do tzw. zielonej strefy, gdzie mieszczą się budynki rządowe i zagraniczne ambasady, a następnie wdarli się do parlamentu. Tłum rzucał kamieniami, a interweniująca policja użyła gazu łzawiącego i granatów hukowych.

Podobny protest odbył się w środę. "Wzywamy do powołania rządu wolnego od korupcji (...) takie są żądania ludu" - powiedział Reutersowi jeden z protestujących, którzy nieśli plakaty ze zdjęciem Sadra i flagami Iraku.

Zwolennicy Sadra protestowali też przed siedzibą Sądu Najwyższego, który przywódca oskarżył o uniemożliwienie mu utworzenia rządu.

Polityczny impas w Iraku

Partia Sadra zajęła pierwsze miejsce w październikowych wyborach parlamentarnych, ale wycofała swoich 74 deputowanych z parlamentu, gdy nie udało jej się stworzyć rządu bez udziału konkurencyjnych szyickich ugrupowań, z których większość - jak pisze Reuters - jest wspierana przez Iran i ma silnie uzbrojone struktury paramilitarne.

Sadr zagroził wywołaniem niepokojów społecznych, jeśli parlament spróbuje zatwierdzić rząd wbrew jego stanowisku. Twierdził, że powinien on być wolny od wpływów zagranicznych i korupcji, z którą Irak boryka się od dziesięcioleci. Przeciwna Sadrowi koalicja ugrupowań szyickich w piątek wezwała Irakijczyków, by wzięli udział w pokojowej demonstracji "w obronie państwa, jego legitymacji i instytucji". Misja ONZ w Iraku wezwała do deeskalacji konfliktu.

Sadr, którego przeciwnicy również oskarżają o korupcję, dysponuje w państwie realną władzą. Jego zwolennicy pracują na wpływowych stanowiskach w irackich ministerstwach i innych instytucjach państwowych. Irakijczycy niepowiązani ani z Sadrem, ani z jego przeciwnikami twierdzą, że znaleźli się w środku politycznego impasu. Z powodu tego konfliktu kraj od ok. 10 miesięcy nie ma prezydenta ani premiera

Choć państwo osiąga rekordowe dochody ze swoich ogromnych zasobów ropy naftowej, nie ma uchwalonego budżetu, a mieszkańcy skarżą się na częste przerwy w dostawach prądu i wody, słaby system edukacji i opieki zdrowotnej oraz wysokie bezrobocie wśród młodych ludzi.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy