Reklama

Reklama

Problemy znanych linii lotniczych. EasyJet i SAS zmuszone odwołać setki lotów

Pasażerowie lecący do Hiszpanii tanimi liniami lotniczymi mogą mieć problemy na lotniskach. Piloci EasyJet będą strajkować jeszcze przez sześć dni w tym miesiącu. Postulatem jest powrót do warunków pracy sprzed pandemii. Kłopoty czekają także na klientów skandynawskich linii lotniczych SAS. Władze spółki są zmuszone odwołać 1700 lotów.

W liniach lotniczych easyJet pierwszy z trzech strajków pilotów rozpoczął się 12 sierpnia i trwał trwał 72-godziny. Hiszpański Związek Pilotów Linii Lotniczych (SEPLA) zapowiedział, że kolejne strajki będą miały miejsce od 19 do 21 i od 27 do 29 sierpnia - przekazał portal euronews.

Strajk pilotów tanich linii

Związek domaga się przywrócenia warunków pracy pilotów do stanu sprzed pandemii COVID-19. SEPLA prosi też EasyJet o zapewnienie swoim pilotom nowych wieloletnich kontraktów.

"Strajk to ostateczna możliwość, ponieważ wszystkie wcześniejsze próby osiągnięcia porozumienia przez przedstawicieli pilotów zakończyły się niepowodzeniem" - poinformował związek.

Reklama

Dodano, że przedstawiciele zwołali strajk po ponad sześciu miesiącach negocjacji, podczas których EasyJet odrzucił trzy propozycje przedstawione przez związek. SEPLA twierdzi, że warunki dla hiszpańskich pilotów zawsze były gorsze niż w pozostałych krajach Europy.

Linia odwołuje niektóre loty, większość z nich z Barcelony, drugiego największego lotniska w Hiszpanii.

EasyJet. Na przełomie lipca i sierpnia personel pokładowy zakończył strajk

"Podczas najgorszych miesięcy pandemii zgodziliśmy się na obniżenie naszych wynagrodzeń, aby zagwarantować nie tylko miejsca pracy, ale także przetrwanie samej firmy w Hiszpanii" - przekazał związek.

Teraz jednak firma "odmawia odzyskania warunków pracy" dla pilotów. "Nie prosimy o nic, czego nie mieliśmy dwa lata temu" - przekazał rzecznik związku.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kolejna fala strajków linii lotniczych. Masz bilety tych przewoźników? Szykuj się na odwołane loty

Pod koniec lipca, EasyJet powiedział, że przyjął na siebie największe finansowe uderzenie z powodu lock-downów. Linia wyjaśniła, że z powodu braków kadrowych, nadal nie odzyskała obrotów sprzed pandemii.

Zaledwie kilka dni później, na przełomie lipca i sierpnia, personel pokładowy EasyJet zakończył strajk, po osiągnięciu porozumienia z zarządem, aby podnieść płace o 22 procent w ciągu trzech lat.

Kolejny przewoźnik anuluje loty

Problemy nie ominęły skandynawskich linii lotniczych SAS. Przekazano, że przewoźnik ten odwołuje 1200 lotów zaplanowanych na wrzesień oraz 500 mających się odbyć w październiku. Według koncernu do ograniczenia siatki połączeń przyczynił się lipcowy strajk pilotów.

"Protest wywarł wpływ na nasz personel, powodując zaległości urlopowe" - podkreślił Alexandra Lindgren Kaoukji z duńskiego biura SAS. Jak dodała, innym powodem problemów są opóźnienia w dostawach samolotów dla spółki SAS Link.

Zakończony w połowie lipca dwutygodniowy strajk pilotów spowodował odwołanie przez SAS 3,7 tys. połączeń. Szacuje się, że protest kosztował wdrażające program oszczędnościowy przedsiębiorstwo 1,5 mld koron szwedzkich (ok. 145 mln USD).

W wyniku porozumienia ze związkami zawodowymi spółka SAS zobowiązała się m.in. do ponownego zatrudnienia w ciągu pięciu i pół roku 450 pilotów zwolnionych w okresie pandemii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy