Reklama

Reklama

Nagi Putin na złotym sedesie pomoże Ukrainie. Nietypowy posąg trafi na aukcję

Nagi Putin na złotym sedesie ma pomóc ukraińskiej armii. Posąg rosyjskiego przywódcy to najnowsze dzieło czeskich artystów, którzy chcą wystawić swoją rzeźbę na międzynarodową aukcję, zaś za pozyskane pieniądze zakupią drona dla broniących się żołnierzy w Ukrainie.

Pomysłodawcą nietypowego posągu jest czeski artysta Otakar van Gemund ze stowarzyszenia "Kaputin". Jak przekazuje czeski portal novinky.cz idea konstrukcji takiego dzieła narodziła się już w 2014 roku po aneksji Krymu. Początkowo elementów pomnika miało być mniej, jednak po rosyjskiej agresji na Ukrainę powstawały nowe pomysły wzbogacenia rzeźby.

Pomnik nagiego Władimira Putina ze złota. Zawiera wiele symboli

W finalnym wydaniu konstrukcji na samym jej szczycie znalazł się nagi prezydent Rosji Władimir Putin na sedesie, na którego szyi znajduje się łańcuch z charakterystycznym symbolem rosyjskiej napaści - literą "Z". 

Reklama

Przywódca dzierży w rękach szczotkę klozetową oraz zakrwawioną pralkę, symbolizującą rabunki rosyjskich żołnierzy na froncie w Ukrainie. Przy jego nogach znajduje się czołg, zaś cała figura wraz z pozostałymi elementami zachowana jest w odcieniach złota.

Poniżej postaci Władimira Putina znajduje się napis "Naked killers" (ang. nadzy mordercy - przyp. red.), a poniżej znacznie mniejsza figurka białoruskiego dyktatora Alaksandra Łukaszenki, który siedzi na worku ze zwłokami kobiety z Buczy.

Za pieniądze ze sprzedaży posągu zakupiony zostanie dron

Artysta jest pewien, że chce wystawić swoją pracę na międzynarodową aukcję. Stowarzyszenie, do którego sam należy, postanowiło, że za pozyskane środki zakupią drona bojowego i przekażą go Ukrainie. - Przeciętny dron "Kamikaze" kosztuje około 10 tys. euro. Jeśli nie uda nam się uzbierać tylu pieniędzy, kupimy mniejszego drona, który zrzuca na ziemię granaty - mówi Van Gemund w rozmowie z portalem novinky.cz.

Autor przekonuje, że celem pomnika jest zwrócenie uwagi na brutalizm, jaki ma miejsce podczas wojny w Ukrainie. Ponadto artysta chciał w dobitny sposób pokazać jak despotyczny i autorytarny jest rosyjski przywódca i bezmyślnie popierający go Łukaszenka. - Ten człowiek jest niebezpieczny, ale pokonamy go śmiechem - zapewniał Otakar van Gemund.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy