Reklama

Reklama

Fiasko amerykańsko-rosyjskich rozmów. Kreml i ukraińskie media nie mają złudzeń

Na razie nie widzimy istotnych powodów do optymizmu po rozmowach o stabilności strategicznej z USA - oświadczył we wtorek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Amerykańsko-rosyjskie rozmowy, które w poniedziałek odbyły się w Genewie, ocenił jako "otwarte, rzeczowe, bezpośrednie". Ukraińskie media również bez entuzjazmu piszą o spotkaniu. "Nawet trochę nie udało się zbliżyć stanowisk" - podał we wtorek ukraiński portal RBK-Ukraina.

- Nie jest to jednak proces dla samego procesu, dlatego to nie może satysfakcjonować. Tu ważny jest rezultat - powiedział rzecznik Kremla. - Na razie na temat wyników nie można nic powiedzieć. Odbędzie się jeszcze kilka rund rozmów, które pozwolą bardziej konkretnie zrozumieć, gdzie się znajdujemy w rozmowach z Amerykanami - dodał rzecznik prezydenta Władimira Putina, cytowany przez agencję TASS.

Spotkania Putin - Biden nie będzie

Pieskow był również pytany o możliwość kolejnego spotkania na szczeblu prezydentów obu krajów. - Jest oczywiste, że na razie nie ma gotowości do rozmowy na najwyższym szczeblu - oświadczył. Poniedziałkowe spotkanie delegacji obu krajów w Genewie dało początek serii spotkań między przedstawicielami USA, NATO i OBWE oraz Rosji.

Strona rosyjska podkreśla, że dla Moskwy najważniejszymi tematami rozmów są tzw. gwarancje bezpieczeństwa, zaprezentowane w grudniu w postaci projektów traktatów Rosja-USA i Rosja-NATO. Wśród rosyjskich postulatów jest prawnie wiążące wykluczenie rozszerzenia Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschód oraz wycofanie wojsk i uzbrojenia z państw NATO graniczących z Rosją.

Przedstawiciele Białego Domu i Departamentu Stanu USA ogłaszali, że przedmiotem rozmów w ramach dialogu o stabilności strategicznej (SSD) będzie jedynie wąski zestaw spraw dwustronnych, głównie kontroli zbrojeń.

Reklama

Szefowa amerykańskiej delegacji, zastępczyni sekretarza stanu Wendy Sherman miała przekazać rosyjskiemu wiceministrowi spraw zagranicznych Siergiejowi Riabkowowi podczas roboczej kolacji w niedzielę, a więc jeszcze przed obradami, że dyskusja nad częścią z proponowanych przez Moskwę tematów będzie zarezerwowana na rozmowy w szerszym gronie, na forum Rady NATO-Rosja i Stałej Rady OBWE. USA podkreślają przy tym, że decyzje na temat ewentualnego rozszerzenia NATO będą należały do Sojuszu oraz kandydatów.

Format rozmów SSD został stworzony w następstwie spotkania prezydentów USA i Rosji, Joe Bidena i Władimira Putina, w czerwcu 2021 roku.

"Nie udało się zbliżyć stanowisk"

Sądząc po oświadczeniach stron, USA i Rosji podczas poniedziałkowych rozmów w Genewie nawet trochę nie udało się zbliżyć stanowisk - pisze we wtorek ukraiński portal RBK-Ukraina. Celem Moskwy może być zerwanie negocjacji, dlatego od początku wysunęła zbyt wysokie żądania - ocenił.

"O tym, że w Genewie nie będą osiągnięte jakieś 'globalne zobowiązujące uzgodnienia' było wiadomo już sądząc po szczeblu przedstawicieli stron: na czele delegacji stanęli zastępczyni sekretarza stanu USA Wendy Sherman i wiceszef MSZ Rosji Siergiej Riabkow" - podkreślił ukraiński portal. Zarówno w Moskwie, jak i w Waszyngtonie również publicznie apelowano, by nie oczekiwać od spotkania znacznych rezultatów" - napisał RBK-Ukraina.

Nie mniej jednak Rosja jawnie próbowała przejąć inicjatywę w negocjacjach, narzucając własną agendę - kontynuuje serwis. "Aby nakłonić USA do rozmowy, skoncentrowała przy granicach Ukrainy stutysięczne siły i jawnie groziła nowym wtargnięciem (choć otwartym tekstem nie mówiła o tym oficjalnie)" - czytamy.

Zbyt wysokie żądania by osiągnąć cel

Jednocześnie Rosja próbuje zderzyć ze sobą USA i Europę, "otwarcie pozycjonując Waszyngton jako rzekomo jedynego 'godnego' rozmówcę na arenie międzynarodowej" - dodaje serwis. W opinii autora stanowisko Moskwy na razie wygląda "maksymalnie ultymatywnie". Według niego rosyjskie działania mogą być częścią taktyki negocjacyjnej polegającej na świadomym wysuwaniu zbyt wysokich żądań, by osiągnąć pożądany cel.

"Rosyjskie żądania wyglądają na zbyt zawyżone, możliwe, że celem Rosji od początku było zerwanie negocjacji" - ocenia RBK-Ukraina. "Żeby na koniec rosyjska delegacja mogła głośno trzasnąć drzwiami, oskarżając o wszystko Zachód (w tym w celu wewnętrznej propagandy) i czuć, że ma rozwiązane ręce" - pisze. "A dalej może dojść do tego, co (prezydent) Władimir Putin na grudniowej konferencji prasowej określił jako 'wojskowo-techniczne działania'. Których pierwszym celem może stać się Ukraina" - podsumowuje portal.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje