Reklama

Reklama

Wybory w cieniu referendum ws. JOW-ów. Kukiz zdradza swoje plany

Wrześniowe referendum to priorytet dla Pawła Kukiza, ale PO i PiS też chcą skorzystać na tej inicjatywie. Może się bowiem okazać, że do podziału jest całkiem spory tort.

Najważniejsze są JOW-y

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że całe swoje siły Paweł Kukiz skupia na wrześniowym referendum w sprawie m.in. jednomandatowych okręgów wyborczych. W tym celu ruch Kukiza podejmuje różne inicjatywy na rzecz zachęcania Polaków do oddania swoich głosów w referendum.

- Do tej pory tylko referendum w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej cieszyło się dużą frekwencją, ale to była zupełnie inna waga pytania. Nie spodziewam się zatem wysokiej frekwencji we wrześniu - mówi Interii socjolog dr Jarosław Flis.

Kukiz wydaje się być jednak pozytywnie nastawiony do tej kwestii. W celu zachęcania Polaków do głosowania organizuje liczne spotkania, została także utworzona strona internetowa, która promuje wrześniowe referendum.

Oprócz tego Kukiz pochwala każdą inicjatywę, mającą na celu zachęcenie do głosowania. Swoje zadowolenie wyraził nawet w przypadku Leszka Millera z SLD. "Dziękuję za zachęcanie obywateli do brania udziału w referendum. Co prawda pan Miller namawia do głosowania przeciw JOW-om, ale pobudza obywatelskość i aktywizuje ludzi" - napisał Kukiz na swoim profilu na Facebooku.

Jednak jak zauważa dr Flis, problemem nie jest to, co Polacy odpowiedzą w referendum, tylko to, co trzeba rozumieć przez ich odpowiedź.

- Pytanie jest sformułowane niezwykle nieprecyzyjne. Jest ono stworzone na poziomie ogólności: Czy chce Pan/Pani mieć czworonoga? Dopiero później będziemy dyskutować, o jakiego czworonoga chodziło. Sugerowanie, że rozmawiamy o zastosowaniu brytyjskiego systemu jest względne, bo z pytania nie wynika, o jaki system dokładnie chodzi. Na świecie są dziesiątki systemów, które wykorzystują jednomandatowe okręgi wyborcze, a system brytyjski jest tylko jednym z nich - wyjaśnia.

- Najlepszym dowodem na to są wypowiedzi polityków, którzy udzielają  różnych odpowiedzi, wychodząc z tych samych założeń - PO mówi, że jest za JOW-ami, bo chce ordynacji niemieckiej, a PiS mówi, że jest przeciwko JOW-om, bo wolałoby ordynację niemiecką. W tym referendum nie ma po prostu jednoznaczności - dodaje ekspert.

Wrześniowe referendum nie tylko dla Kukiza

Mimo wielu niejasności, jakie budzi wspomniane referendum, nie tylko Paweł Kukiz uwzględnia je w swoich działaniach politycznych.

Prawo i Sprawiedliwość złożyło pismo z wnioskiem do prezydenta Bronisława Komorowskiego o dodanie trzech pytań do wrześniowego głosowania. Proponowane pytania brzmią: "Czy jest Pani/Pan za przywróceniem powszechnego wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?", "Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe", "Czy jest Pani/Pan za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?"

 - Dzięki tym pytaniom na pewno będzie łatwiej Prawu i Sprawiedliwości narzucić swoją narrację. To ułatwi wyjście do ludzi z przekazem i  przejęcie inicjatywy przed wyborami parlamentarnymi. Te pytania są bardziej jednoznaczne - mówi dr Jarosław Flis.

Propozycja ta spotkała się ze sporą akceptacją Pawła Kukiza, jednak politycy PO nie są już tak zadowoleni.

"Wniosek PiS o dodanie trzech kolejnych pytań we wrześniowym referendum jest ucieczką od odpowiedzi na pytania o finansowanie partii z budżetu i JOW-y, które postawił prezydent Bronisław Komorowski" - uważa posłanka PO, rzeczniczka sztabu wyborczego Platformy Joanna Mucha.

Według niej część z pytań proponowanych przez PiS jest z punktu widzenia PO "kuriozalna". W tym kontekście wymieniła pytanie dot. Lasów Państwowych. Posłanka PO podkreśliła, że gdy koalicja rządowa zaproponowała zapisanie w konstytucji, że nie będzie możliwa prywatyzacja Lasów Państwowych, PiS było przeciw. "Zadawanie tego pytania teraz, w naszym przekonaniu, jest manipulacją " - powiedziała Joanna Mucha. 

Sceptyczny jest także Bronisław Komorowski, który skwitował ten pomysł słowami: "dopisać można się do wycieczki szkolnej albo do pamiętnika". Podkreślił, że inicjatywę ws. referendum mają też posłowie. "Radzę skorzystać z własnych uprawnień" - dodał. 

Niepewna przyszłość polityczna Kukiza

- Kukiz to osoba trudna do przewidzenia, bo nie podlega standardowej racjonalności gracza politycznego. Widać, że kieruje się impulsem i jego wypowiedzi sugerują, że nie przemyślał sobie sprawy - mówi ekspert, odnosząc się do przyszłości Kukiza w polityce.

- Wszystko wyjdzie w trakcie działań, teraz nie ma podstaw do jakichkolwiek przewidywań. Wypowiedzi Kukiza są chaotyczne i niespójne - dodaje.

Sam zainteresowany zajął stanowisko na swoim profilu na Facebooku. "Wolę elitarne siły specjalne od armii, która rozgląda się, co tu "przytulić" przy okazji ofensywy" - czytamy.

"W poniedziałek zaczynam kampanię medialną. Od "Kropki nad i"’ - zdradza swoje plany Kukiz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy