Reklama

Reklama

​Warszawa: Strajk kobiet. "Użyto siły fizycznej"

W poniedziałek (9 listopada) odbył się kolejny dzień protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. W Warszawie doszło do interwencji policji. "Użyto siły fizycznej" - poinformowali funkcjonariusze.

Trybunał 22 października orzekł, że przepis tzw. ustawy o planowaniu rodziny z 1993 r. zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

Protest przed MEN

Reklama

W poniedziałek w stolicy odbył się kolejny już protest przeciwników tego wyroku. Po godz. 18 kilkaset osób zebrało się przed Ministerstwem Edukacji Narodowej. Zebrani domagali się dymisji ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Kilka osób usiadło na ulicy. Interweniowała policja.

"Nie godzimy się na to, by Minister Edukacji reprezentował te środowiska, których przedstawiciele odpowiedzialni są za liczne pobicia i ataki w ostatnich dniach. Koniec przemocy! Cała Polska antyfaszystowska, ministrów to również dotyczy" - napisał na Facebooku Strajk Kobiet. Organizatorzy dodali, że solidaryzują się z rodzicami strajkujących dzieci, bo "w solidarności siła! Nadchodzi kres prawicowej indoktrynacji".

W pewnym momencie podczas pikiety kilkanaście osób wtargnęło na ulicę. Interweniowała policja. "Policja ponownie w formie. Legitymowanie, szarpanie pod MENem" - napisał na Twitterze Strajk Kobiet.



Z kolei Komenda Stołeczna Policji informowała, że funkcjonariusze interweniowali w al. Szucha, gdzie grupa uczestników nielegalnego zgromadzenia zablokowała jezdnię. "Osoby te lekceważyły wezwania do zachowania zgodnego z prawem. Użyto siły fizycznej, przeniesiono osoby na pobocze i chodnik. Przywrócono normalny ruch pojazdów" - napisała KSP.



Jak dodała policja, wobec uczestników nielegalnego zgromadzenia podjęte zostały środki przewidziane prawem. "Osoby, które odmówią przyjęcia mandatów muszą się liczyć ze skierowaniem do sądu wniosków ich ukaranie. Odpowiednie informacje zostaną przekazane do inspekcji sanitarnej" - przekazała KSP.

Zablokowany ruch

Po godz. 19 manifestacja spod siedziby MEN przeniosła się przed siedzibę Trybunału Konstytucyjnego. Grupa kilkuset pikietujących zablokowała również Plac Unii Lubelskiej.

W pewnym momencie protestujący zaczęli chodzić dookoła ronda. Niektórzy odpalili race. Następnie uczestnicy manifestacji zaczęli wchodzić na Trasę Łazienkowską i blokować ruch na obu jezdniach. Potem ruszyli w kierunku pl. Trzech Krzyży.

Po drodze, w niektórych miejscach przejście demonstrantów było blokowane przez policję. Manifestującym udało się jednak dotrzeć na ul. Książęcą, gdzie kilkanaście osób usiadło na jezdni i próbowało ją zablokować. Otoczyła ich policja. W odpowiedzi tłum zaczął skandować "Puśćcie ich" oraz "Mamy prawo protestować". Po godz. 22 demonstranci zaczęli się rozchodzić.

Protesty w całej Polsce

Masowe protesty w całej Polsce trwają od 22 października i są wyrazem sprzeciwem wobec zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. Wywołało je orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. Głównym inicjatorem akcji protestacyjnych jest Ogólnopolski Strajk Kobiet. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje