Wałęsa: Kilku łajdaków korzysta z nieczystych metod. Bardzo zniszczyli moje imię
Kilka godzin temu Lech Wałęsa ponownie zabrał głos na swoim mikroblogu na Wykopie w sprawie dokumentów, które Maria Kiszczak przekazała do IPN. "Panowie, którzy podrabialiście na mnie dokumenty, ja Wam wybaczam i jestem przekonany, że robiliście często to z pobudek patriotycznych dla dobra Polski" - napisał.

Lech Wałęsa na swoim mikroblogu napisał, że wybacza tym, którzy podrabiali dokumenty.
"Panowie, którzy podrabialiście na mnie dokumenty, ja Wam wybaczam i jestem przekonany, że robiliście często to z pobudek patriotycznych dla dobra Polski, głęboko wierząc, jak zresztą cały świat, że nie mieliśmy najmniejszej szansy na urwanie się Sowietom, i że dążenie takich ludzi jak ja zakończy się straszną tragedią. Całkiem możliwe to było" - napisał Wałęsa.
W dalszej części wpisu na mikroblogu Wałęsy czytamy: "No ale zaryzykowaliśmy. Udało się, walka między nami zakończona. (...) Jednak w walce stosowane były nie zawsze czyste metody. Dziś kilku łajdaków, często wcześniej dezerterów, próbuje skorzystać z tych nieczystych metod walki i uruchamiać je jako prawdziwe i dobre na dzisiejszy, inny czas. Proszę Was, nie pozwólmy im na to".
Wpis kończy wyznanie Lecha Wałęsy: "Bardzo zniszczyli moje imię, bardzo zniszczyli wspaniałe zwycięstwo Solidarności. Dziwię się ruchom zmarłego Generała, w obu sytuacjach gdybym się znalazł, tak postąpić wobec mnie nie wolno było. Dlatego moim zdaniem powinniście czuć się zwolnieni z lojalności, pozwolić i pomóc prawdzie zwyciężyć".

IPN zabezpieczył dokumenty dot. TW "Bolka"
Wśród dokumentów znalezionych w domu Marii Kiszczak była między innymi teczka pracy Tajnego Współpracownika SB ps. Bolek i odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z SB podpisane nazwiskiem Lecha Wałęsy.
Szef Instytutu Łukasz Kamiński poinformował, że zgodnie z opinią eksperta-archiwisty dokumenty są oryginalne. Znaleziono wśród nich m.in. odręczne, podpisane pseudonimem "Bolek", pokwitowania odbioru pieniędzy. Akta Wałęsy muszą jeszcze zostać sprawdzone przez grafologa, który będzie mógł dopiero wówczas ostatecznie potwierdzić, czy materiały są autentyczne.
Maria Kiszczak przeprasza
W wywiadzie dla "Super Expressu" Maria Kiszczak, wdowa po generale Czesławie Kiszczaku, przyznała, że domagała się od IPN 90 tys. zł za dokumenty o Lechu Wałęsie. W rozmowie z "SE" powiedziała, że żałuje tego, co zrobiła: "Przepraszam Wałęsę za to, co zrobiłam. Teczki mogły zostać ujawnione po jego śmierci" - zaznaczyła. Wdowa po generale wyjawiła również, że "nie przeczytała karteczki męża, którą włożył do tych dokumentów". "Napisał tam, że dokumenty będzie można ujawnić dopiero za kilkanaście lat" - powiedziała w rozmowie z "SE" Maria Kiszczak.