Reklama

Reklama

​Rzecznik rządu dla Interii: Jesteśmy skłonni przedłużyć czas obowiązywania obniżek VAT

Państwo ma ograniczone narzędzia walki z inflacją. Zmiana VAT-u, to jedna z rzeczy, które możemy zrobić i robimy. Obniżamy podatek z 5 proc. do zera. Bardziej już się nie da - mówi Piotr Müller, rzecznik prasowy rządu, w rozmowie z Interią.

Karolina Olejak, Interia: Obniżki w wysokości podatku VAT mają wejść w życie od 1 lutego. Od zmiany przepisów do momentu, gdy towary zmienią swoje ceny, jeszcze daleka droga. Kiedy Polacy realnie je odczują?

Piotr Müller, rzecznik prasowy rządu: Pakiet obniżek podatków jest bardzo duży. W pierwszej kolejności zobaczymy obniżki na stacjach benzynowych. Ceny już na początku lutego powinny spaść do 5 zł za litr. Przypomnijmy, że na początku grudnia było to ponad 6 zł. To zmiana zasadnicza, bezpośrednio poprawiająca kondycje portfeli Polaków, element składowy kosztu innych produktów. To ile płacimy za paliwo, wpływa przecież na ceny transportu i produkcji wielu dóbr.

Reklama

Dodatkowa sprawa to obniżone taryfy gazowej dla wielu instytucji publicznych: szkół, przedszkoli, szpitali. To dla państwa koszt wielu miliardów złotych, które pokryjemy, żeby te najbardziej wrażliwe na wzrost cen instytucje nie ucierpiały.

Zmianę cen na stacjach benzynowych od lutego zapowiadał premier Morawiecki w wywiadzie dla Interii. Dlatego dopytuję co z pozostałymi elementami składowymi. Przede wszystkim żywnością?

Ta sytuacja jest dużym wyzwaniem. Państwo ma określone narzędzia walki z inflacją. Obniżka VAT-u, to jedna z rzeczy, które możemy zrobić i to robimy. Obniżamy podatek z 5 proc. do zera. Bardziej już się nie da.

CZYTAJ: Mateusz Morawiecki dla Interii: Obniżymy VAT na paliwa. Cena spadnie do ok. 5 zł

5 proc. podatek od żywności nie będzie pobierany, wiec mamy nadzieję, że wpłynie to korzystnie na ceny produktów. Nie mamy całkowitej sterowności nad mechanizmami rynkowymi, ale nie zmienia to faktu, że uruchamiamy wszelkie możliwe narzędzia żeby ochronić polskie rodziny przed inflacją.

To może trzeba powalczyć ze źródłem, a nie konsekwencjami inflacji?

To też robimy. Walczymy o zmiany w regulacjach unijnych i tzw. polityce klimatycznej. Dlatego tak ważna jest wspólna walka o te zmiany i o to apelowaliśmy m.in. do Donalda Tuska, który jest szefem Europejskiej Partii Ludowej. Ta partia popiera szkodliwą wersję systemu handlu emisjami, który odpowiada za bardzo duży wzrost energii. 

Druga kwestia to szantaż gazowy Rosji. Polski rząd wzywał Komisję Europejską do działań. Niestety długo nie było reakcji. Natomiast dzisiaj wyszedł pierwszy dobry sygnał. Komisja Europejska zaczyna postępowanie wobec nieuczciwych praktyk rosyjskiego Gazpromu w zakresie zmniejszania podaży gazu na rynek europejski.

Skoro jesteśmy przy datach. Ustawa przewiduje, że obniżone stawki podatku od towarów i usług mają obowiązywać od 1 lutego do 31 lipca 2022. Rynek szybko zagospodaruje obniżki VAT-u, więc powrót do poprzednich stawek doprowadzi nas do punktu wyjścia.

Nie możemy patrzeć na szalejącą inflację i nic nie robić. Najważniejsze jest to, żebyśmy przeszli ten trudny czas możliwie najłagodniej.

Jeżeli inflacja nadal będzie na bardzo wysokim poziomie, to jesteśmy skłonni przedłużyć czas obowiązywania obniżek VAT. Tak, żeby sytuacja pozostała stabilna, bezpieczna i nie odbiła się na cenach najbardziej podstawowych produktów. Właśnie po to uzdrowiliśmy finanse publiczne, by w takich sytuacjach mieć poduszkę bezpieczeństwa, która pozwala zrezygnować z części danin publicznych.

W czwartek w Sejmie premier mówił, że Polski Ład i Tarcza Antyinflacyjna 2.0 to dwa pomosty opuszczane z dwóch stron rzeki, żeby Polakom było łatwiej. Póki co, trudno nawet przewidzieć wysokość pensji, która przyjdzie na konto pod koniec miesiąca.

Obniżka podatków przełoży się wprost na poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Polski Ład jest jedną z najtrudniejszych reform przeprowadzonych w Polsce, w ciągu ostatnich 30 lat. Nie da się tego zrobić bez drobnych komplikacji. Pewne błędy wdrożeniowe mogą się zdarzyć. 

Najważniejsze jest, że założenia tego programu są tak napisane, że większość Polaków zyska konkretne pieniądze. Dla przykładu osoba, która zarabia na rękę około 2200 złotych miesięcznie to zyska rocznie ponad 1800 zł. Osoba, które zarabia na rękę ponad 2900 złotych miesięcznie, zyska rocznie około 1360 zł. Nikt, kto na umowie o pracę zarabia aż do kwoty 12 800 zł brutto na tych zmianach nie straci.

Liczę, że najpóźniej na początku lutego wyeliminujemy te problemy techniczne i dokonane zostaną stosowne zwroty. Za chwilę przytłaczająca większość będzie korzystała z pozytywnych efektów programu obniżającego podatki. W portfelach Polaków zostanie ponad 17 miliardów złotych.

Premier zarzucał dziś opozycji, że PO i PSL potrafili realizować tylko proste zmiany. Ta zasada w waszym obozie również się sprawdza. Do czasu, gdy w grę wchodziły transfery, jakoś działało. Gdy przyszedł czas na skomplikowaną reformę, mamy chaos.

Pani patrzy na nasze programy tylko z perspektywy tego jak wyglądała dystrybucja. Należy zadać sobie pytanie skąd środki na nie się wzięły? Tu dochodzimy do sedna. Zdobycie ich wymagało całego szeregu skomplikowanych reform, których żaden inny rząd nie dokonał. To np. uszczelnienie systemu podatkowego, stworzenie nowych impulsów ekonomicznych i inwestycyjnych, które przełożyły się na wzrost wysokości budżetu państwa. 

Dochody budżetu państwa na koniec 2015 r. wyniosły około 280 miliardów zł. Na 2022 r. zaplanowane są na ponad 490 miliardów. Ogromna różnica. Te pieniądze nie wzięły się znikąd, ale z rozsądnej polityki finansowej, uszczelnienia podatków, skutecznej walki z mafiami vatowskimi.

Polecam również sprawdzić, jak wygląda wskaźnik zadłużenia wobec PKB, bo to najbardziej obiektywne liczby. Jest on niższy niż średnia unijna. A przecież my przez ostatnie lata wydaliśmy bardzo duże środki na politykę społeczną oraz inwestycje. Było to możliwe po zamknęliśmy drogę mafiom podatkowym, które okradały Polaków, okradały nasze państwo.

Pozyskanie pieniędzy na jakąkolwiek reformę jest wyzwanie. Obóz Zjednoczonej Prawicy sam zdecydował, że woli wydać je na transfery socjalne, a nie skomplikowane reformy systemu edukacji czy zdrowia.

W momencie, gdy przejęliśmy władzę, mieliśmy skrajną biedę w wielu rodzinach. Były rodziny z dziećmi, które żyły w skrajnym ubóstwie. W tym zakresie bardzo wiele się poprawiło.

Oczywiście łatwo mówić o reformie systemu edukacji. Pamiętajmy jednak, że w tym obszarze dokonaliśmy wiele zmian m.in. reformę struktury szkół, programów edukacji. Zaszły też głębokie zmiany w szkolnictwie zawodowym i szkolnictwie wyższym. Efekty będzie widać w ciągu kilku lat. To reformy rozłożone na lata.

Skoro faktycznie ostatecznie na Polskim Ładzie zyskać ma większość Polaków, to dlaczego wciąż nie potraficie opowiedzieć, kto dokładnie na nim zyska. Moi znajomi ciągle rozmawiają, o tym jak zmieni się ich wypłata. Skąd ta komunikacyjna porażka?

To zależy, jak odbieramy sprawę. Moim zdaniem to nie kwestia komunikacji. Gdyby nie było błędu w odliczaniu zaliczek, to nie byłoby wrażenia problemu z komunikacją. Wszyscy już w styczniu odczuliby te zmiany. Niestety z pozytywnym wrażeniem musimy poczekać do kolejnego miesiące. Wtedy efekty będą widoczne wprost na kontach.

To chyba nie tylko kwestia podwyżek. Przed pierwszymi wypłatami te komunikaty też były niejasne. Przy "piątce" Kaczyńskiego, "piątce" dla zwierząt wszyscy wiedzieli czego się spodziewać. Tu do ostatniego momentu był problem.

Wskazaliśmy wprost, kto ile zyska na Polskim Ładzie. Aczkolwiek powiedzmy, że generalnie sprawy podatkowe nie są proste w komunikacji, choć sama kwota wolna od podatku to jasny komunikat. Przekaz jest jasny, na programie skorzysta większość Polaków. Jestem przekonany, że nie powinny tego przyćmić potknięcia przy wprowadzaniu tak skomplikowanej reformy.

Reklama

Reklama

Reklama