Premier: To wielka rzecz. Ale byłem spięty
Bardzo mocna redukcja budżetowych subwencji dla partii politycznych to wielka rzecz - powiedział dziś w Brukseli premier Donald Tusk. Podkreślił, że nie obawia się, że przyjęte w czwartek przez Sejm rozwiązania w tej sprawie są niekonstytucyjne.
Sejm przyjął w czwartek senacką poprawkę zakładającą obniżenie o połowę budżetowych subwencji dla partii politycznych od 1 stycznia 2011 roku.
- PO chce zmniejszyć o połowę subwencje dla partii
- Napieralski: Projekt zawieszenia subwencji dla partii jest zagrywką PO
- PJN chce zawieszenia finansowania partii od 2011
- Awantura w Sejmie. Finanse dla partii - bez zmian
- PJN: Dziś w Senacie test przywództwa Tuska
- Senat: Ograniczenie subwencji od 2011 roku
- Sejm: Subwencje dla partii będą obniżone o połowę
- Przez wiele lat walczyłem o to, żeby zlikwidować, albo przynajmniej ograniczyć, finansowanie partii z budżetu państwa. Nawet nie macie pojęcia, jak byłem spięty wewnętrznie, gdybyśmy przegrali jednym głosem. Ten jeden głos siedział tutaj w ważnej bardzo sprawie w Brukseli - mówił dziennikarzom Tusk.
Dodał, że trochę żałował, że "nie doczekał pointy na sali sejmowej" i że nie mógł "docisnąć swoim jednym głosem".
Premier nie obawia się, by ograniczenie subwencji było niekonstytucyjne. - Nie słyszałem od nikogo poważnego, aby to było niekonstytucyjne. Tego się nie obawiam - powiedział.
Tusk zaznaczył, że prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział, że podpisze ustawę ograniczającą subwencje. - Więc traktujemy, że sprawa jest połowicznie, ale załatwiona - dodał.
Tusk podkreślił jednak, że podjęte w czwartek decyzje to dla niego "połowiczne rozwiązanie". Zaznaczył jednak, że ograniczenie subwencji napotkało na "nadzwyczajny opór prawie wszystkich pozostałych partii politycznych".
- Ja też musiałem trochę połamać, że tak powiem, opór w Platformie, bo też nie wszyscy byli entuzjastami takich radykalnych ograniczeń - podkreślił premier. - Ale, widząc ten opór, muszę powiedzieć, że ta jednak bardzo mocna redukcja wydatków na partie, to i tak jest wielka rzecz. Kamień z serca spadł - powiedział premier.
Tusk dodał, że ludzie pytali go "prawie na każdym spotkaniu: "no jak, obiecał pan i nie ma". - A teraz jest. I to jest satysfakcja - dodał premier.