Reklama

Reklama

Opozycja: Żaden rząd nie wytrzyma płaczącej emerytki

Inflacja i nowe rozwiązania podatkowe z Polskiego Ładu zdominowały debatę publiczną. Dla opozycji to okazja do ostrej krytyki rządu. - Żaden rząd nie wytrzyma płaczącej emerytki - przekonuje w rozmowie z Interią jeden z polityków PO. - Taka sytuacja gospodarcza jest zawsze zagrożeniem dla każdej władzy, w każdym kraju - komentuje prof. Rafał Chwedoruk. Jego zdaniem "niewielkie zmiany sondażowe mogą doprowadzić do przełomu" w polityce. Rząd podkreśla, że za podwyżki cen energii odpowiedzialna jest Bruksela i Moskwa.

Media przytaczają relacje pracowników, którzy otrzymują styczniowe pensje po zmianach podatkowych. Na Polskim Ładzie stracić mieli m.in. niektórzy nauczyciele. Media społecznościowe zalewają zdjęcia paragonów, które są dowodem na rosnące ceny w sklepach. Jedna z największych sieci meblowych wprowadziła kilkuprocentowe podwyżki, choć klienci informują o nawet 30-proc. wzrostach. W ostatnich kilkudziesięciu godzinach podwyżki cen energii i Polski Ład zdominowały polski internet. 

Reklama

Kryzys gospodarczy szansą dla opozycji

Seria konferencji prasowych na temat drastycznych podwyżek cen gazu i inflacji, a także projekty ustaw osłonowych - to plan Platformy Obywatelskiej na najbliższe dni, o którym pisaliśmy w poniedziałek. 

Ale okazji do ostrej krytyki rządu nie odpuszczają też inne partie opozycyjne. 

- Dzisiaj ruszamy z taką akcją, gdzie pokażemy prawdę o Polskim Ładzie. Nie tą z reklam rządowych, tylko prawdę, jaką doświadczyli wczoraj nauczyciele, jaką doświadczają przedsiębiorcy. To akcja, gdzie prosimy, żeby na naszych mediach społecznościowych, na naszą skrzynkę mailową wysyłać informacje, kto stracił i ile stracił na Polskim Ładzie - zapowiedział w "Graffiti" w Polsat News prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz

"Żaden rząd nie wytrzyma płaczącej emerytki"

Politycy opozycji podkreślają w nieoficjalnych rozmowach, że chcą budować swój przekaz właśnie wokół "drożyzny", za którą w pełni obwiniają rząd. Przywołują przy tym sondaże, z których wynika, że Polacy najbardziej obawiają się wzrostu cen, a nie np. epidemii COVID-19, konfliktu z Rosją czy zaostrzenia sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. 

ZOBACZ TAKŻE: SONDAŻ UNITED SURVEYS DLA "DGP" I RMF FM: W PRZYSZŁYM ROKU NAJBARDZIEJ OBAWIAMY SIĘ DROŻYZNY

W Platformie Obywatelskiej panuje przekonanie, że rząd będzie musiał w końcu ustąpić. - Żaden rząd nie wytrzyma płaczącej emerytki, która ma rachunek za gaz na 1500 zł, a emerytury 1800 zł. To koszmarny błąd rządu, brak wyobraźni albo przygotowania - przekonuje w rozmowie z Interią jeden z polityków PO. 

Rząd przekonuje, że wysokie ceny energii wynikają z unijnego systemu handlu emisjami, a także polityki Rosji, która ogranicza dostawy gazu i spekuluje cenami. Jednocześnie przedstawiciele rządu podkreślają, że wprowadzono Tarczę antyinflacyjną, która ma złagodzić skutki podwyżek. 

"Taka sytuacja jest zawsze zagrożeniem dla władzy"

O zagrożenia dla władzy wynikające z obecnej sytuacji gospodarczej zapytaliśmy politologa. - Taka sytuacja jest zawsze zagrożeniem dla każdej władzy, w każdym kraju - ocenia prof. UW Rafał Chwedoruk. Jego zdaniem w dłuższej perspektywie może dojść do przełomu.

- Jeśli PiS-owi, przy obecnym poparciu na poziomie ok. 35-40 proc., zdarzyłaby się jeszcze jedna - po zeszłorocznej - niewielka obniżka poparcia, to pomimo, że dalej będzie numerem jeden wśród partii, to zejdzie na poziom, na którym większość mandatów dostanie opozycja - uważa Chwedoruk. 

- Gra będzie toczyła się o demobilizację niewielkiej, słabo zainteresowanej polityką grupy wyborców, która, jeśli pojawi się przy urnach, raczej głosowałaby na PiS - podsumowuje. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne