Media o rzekomo zatajonej dokumentacji medycznej. Prokuratura dementuje
Prokuratura zaprzecza, że zatajona zostać miała dokumentacja medyczna zatrzymanego w związku z aferą w RARS Dominika B. W komunikacie przekazano, że owe dokumenty wpłynęły dopiero po decyzji o tymczasowym aresztowaniu. B. ma zostać teraz poddany badaniom. Wcześniej dwa prawicowe portale donosiły, jakoby przebywający w areszcie B. "może stracić wzrok z powodu ciężkiej choroby".

W skrócie
- Prokuratura Krajowa stanowczo zaprzeczyła doniesieniom medialnym o rzekomym zatajeniu dokumentacji medycznej Dominika B. przez prokuratora Karola Zoka.
- Zaznaczono, że Dominik B., zatrzymany w związku z aferą w RARS, zostanie niezwłocznie skierowany na konsultację okulistyczną do zewnętrznej placówki.
- Według prokuratury przed decyzją o aresztowaniu nie było przesłanek ani dokumentacji wskazujących na poważne zagrożenie zdrowia Dominika B.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Prokuratura Krajowa zajęła w poniedziałek stanowisko w sprawie doniesień portali Niezależna i Do Rzeczy, dotyczących sytuacji zdrowotnej Dominika B. - mężczyzny aresztowanego w sprawie nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
Według pierwszego z portali "jeszcze przed rozprawą aresztową prokurator Karol Zok otrzymał pełną dokumentację medyczną, jednoznacznie wskazującą, że Dominik B. jest ciężko chory". W opublikowanym w poniedziałek komunikacie PK podkreśla, że informacja ta jest nieprawdziwa.
Prokuratura zaprzecza też informacji podanej przez portal Do Rzeczy. Chodzi o fragment artykułu, w którym stwierdzono, że "13 czerwca - dzień po zatrzymaniu, ale jeszcze przed rozprawą aresztową Dominika B., prokurator Karol Zok dostał pełną dokumentację medyczną, wskazującą wyraźnie, że Dominik B. jest ciężko chory'".
Rzeczniczka PK prok. Katarzyna Calów-Jaszewska przekazała, że Dominik B. został zatrzymany w dniu 12 czerwca 2025 roku. Jak czytamy, po przeprowadzonym badaniu tego samego dnia wystawiono zaświadczenie lekarskie, w którym stwierdzono, że nie ma przeciwwskazań medycznych, które wykluczałyby umieszczenie zatrzymanego w areszcie śledczym.
Nieprawidłowości w RARS. Prokuratura dementuje doniesienia mediów
W wydanym komunikacie Prokuratura Krajowa opisała, że "w toku przeprowadzonych przed skierowaniem wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania przesłuchań Dominik B. nie sygnalizował złego stanu zdrowia, zaś w toku posiedzenia w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania, tak podejrzany, jak i jego obrońca nie podnosili istnienia tzw. negatywnej przesłanki stosowania aresztu w postaci poważnego niebezpieczeństwa dla zdrowia podejrzanego".
Według rzeczniczki przesłanek takich nie dostrzegł również sąd, wyrażając zgodę na tymczasowe aresztowanie. "Do momentu tymczasowego aresztowania nie przedstawiono jakiejkolwiek dokumentacji medycznej dotyczącej stanu zdrowia podejrzanego" - podkreśliła Calów-Jaszewska.
Prokuratura dodała, że dopiero 23 czerwca do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej wpłynął wniosek obrońcy B., do którego dołączono zdjęcia dokumentacji medycznej podejrzanego. Był on datowany na 17 czerwca.
Prokuratura Krajowa zaprzecza medialnym doniesieniom. Zatrzymany zostanie poddany badaniom
"Przedmiotowe pismo w istocie nie stanowiło wniosku o przeprowadzenie jakichkolwiek czynności, a mimo to prokurator zwrócił się o pilne przeprowadzenie badania lekarskiego Dominika B. celem stwierdzenia, czy doszło do pogorszenia stanu zdrowia podejrzanego oraz czy jest możliwe prawidłowe leczenie go w ramach izolacji, czy też konieczne jest leczenie szpitalne lub w warunkach wolnościowych" - czytamy w komunikacie.
PK zapewniła, że "podejrzany zostanie niezwłocznie skonsultowany okulistycznie w zewnętrznej placówce medycznej".
Przypomnijmy, że według portalu Niezależna przebywający w areszcie Dominik B. "może stracić wzrok z powodu ciężkiej choroby spowodowanej wadą genetyczną". "Za kratami umieścił go prokurator Karol Zok. Ten sam, który wnioskował o przedłużanie aresztu dla Anny Wójcik, mamy ciężko chorego dziecka" - twierdził autor artykułu. "Zok ma pełną dokumentację medyczną Dominika B. Z naszych informacji wynika, że zataił ją przed sądem, występując o areszt" - podawano w publikacji.











