Za 500 dolarów został sabotażystą. Opisali, jak działa rosyjska rekrutacja
Od 500 dolarów i obietnicy krótkiego wyjazdu za granicę zaczyna się historia rosyjskiego sabotażu w krajach Europy - opisuje Politico. Rekrutowani na ulicach Kiszyniowa chłopcy mają nieraz 14 lat. Zwiedzeni wizją dobrej zabawy trafiają jednak nie na obozy sportowe, lecz do ukrytych baz szkoleniowych na Bałkanach, gdzie uczą się operowania dronami. Śledztwa odsłaniają zaskakujące kulisy rosyjskiej wojny hybrydowej.

W skrócie
- Według śledztw opisywanych przez Politico młodzi mężczyźni rekrutowani w Kiszyniowie trafiali do baz szkoleniowych na Bałkanach, gdzie uczyli się obsługiwać drony i materiały wybuchowe.
- Mołdawscy prokuratorzy prowadzą śledztwo w sprawie ponad 80 osób podejrzewanych o podżeganie do masowych zamieszek, a Rosji zarzucono wpływanie na wydarzenia polityczne w Mołdawii.
- Jak opisuje Politico, według minister spraw wewnętrznych Mołdawii celem rekrutacji sabotażystów były także osoby odpowiedzialne za infrastrukturę krytyczną Ukrainy, w tym dziennikarze, urzędnicy obrony i dowódcy.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Redakcja pochyliła się nad sprawą toczoną przed sądem w Mołdawii, podczas której zaczęła opadać kurtyna rosyjskiej rekrutacji sabotażowej.
Według zeznań jednego z mężczyzn, gdy ten zatrzymał się przed sklepem w centrum Kiszyniowa, nieznajomy przechodzień zaproponował mu od 300 do 500 dolarów i wyjazd na obóz za konkretne działania na rzecz Rosji. Dalsze instrukcje miały już napłynąć bezpośrednio z Moskwy.
Sabotaż na rzecz Rosji. Rekruci mieli trafiać na obozy obsługi dronów
Kilka tygodni później rekrut znalazł się w Serbii oraz Bośni i Hercegowinie, gdzie nauczono go sterować dronami i obsługiwać ładunki wybuchowe. Poinstruowano go również, jak nie dać się złapać podczas protestów. Jak twierdzą mołdawscy śledczy, działania te miały przygotować rekrutów na sabotaże we Francji i Niemczech.
Jak opisuje Politico, szkolenie odbywało się przed wyborami prezydencki w Mołdawii w 2024 roku, w których ponownie wygrała Maia Sandu. Uczestnicy rosyjskiego sabotażu twierdzą, że przekonywano ich również, iż jeśli Sandu nie wygra, "w kraju wybuchnie wojna, tak jak w Ukrainie".
Inne operacje rekrutów polegały m.in. zapoznawaniu się z planami budynków rządowych i potajemnym przygotowywaniu miejsca startu dronów. Mołdawscy prokuratorzy prowadzą śledztwo w sprawie ponad 80 osób podejrzewanych o podżeganie do masowych zamieszek.
Mołdawia. Główny front w rosyjskiej wojnie hybrydowej w Europie?
Mołdawia leży w "strefie zainteresowań" Rosji, którą stanowią ziemię utracone przez Moskwę po rozpadzie ZSRR. Naddniestrze, separatystyczny region wzdłuż mołdawskiej granicy z Ukrainą, od 1992 roku pozostaje poza kontrolą władz w Kiszyniowie i jest rządzony przez prorosyjskie struktury przy wsparciu politycznym Kremla.
Jak zauważa Politico, w ostatnich latach Mołdawia była "głównym frontem w rosyjskiej wojnie hybrydowej w Europie". Rząd Sandu zarzucił Moskwie ingerencję w referendum w 2024 roku dotyczące przystąpienia kraju do Unii Europejskiej oraz w wybory parlamentarne. Moskwa jednak zaprzecza.
Według - jak twierdzi Politico - dokumentu rozesłanego do urzędników unijnych przez władze Mołdawii, Rosja namawiała do sabotażu i dezinformacji także prawosławnych księży, a mieszkańcom tego kraju oferowała pomoc w zakładaniu i zarządzaniu kontami na Telegramie.
Chłopcy jako pomocnicy Kremla
Cytowana przez dziennik minister spraw wewnętrznych Mołdawii Daniella Misail-Nichitin miała stwierdzić, że rekrutacja sabotażystów przez Rosję miała również doprowadzić do śmierci osób odpowiadających za infrastrukturę krytyczną Ukrainy. Chodzi m.in. o znanych dziennikarzy, urzędników obrony i wysokich rangą dowódców.
"Rekruterzy w tej operacji, jak powiedziała, celowali we 'wrażliwych młodych mężczyzn' bez kryminalnej przeszłości i z paszportami UE, jeśli to możliwe; niektórych z nich nawet w wieku 14 lub 15 lat" - opisuje Politico.
Źródło: Politico














