Reklama

Donosy topią szefa. Kielce na cenzurowanym w PIP

Luksusowy hotel opłacany z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, narada suto zakrapiana alkoholem, służbowy kierowca jako taksówkarz, a do tego wyjątkowo "luźne" podejście do godzin urzędowania – to część zarzutów pracowników przeciwko kierownictwu Okręgowego Inspektoratu Pracy w Kielcach. Z bliska przyjrzeli im się szefowa PIP Katarzyna Łażewska-Hrycko oraz ludzie z Sekcji Kontroli Wewnętrznej Głównego Inspektoratu Pracy. Efekt? Jak nieoficjalnie dowiedziała się Interia, w najbliższym czasie Adam Derza ma pożegnać się ze stanowiskiem.

Skargi na sytuację w Kielcach napływają od miesięcy. W 2022 r. trafiały zarówno na biurko głównej inspektor pracy Katarzyny Łażewskiej-Hrycko jak i Izabeli Katarzyny Mrzygłockiej, wiceszefowej Rady Ochrony Pracy z PO. Pierwsze łączą się ściśle z polityką wewnętrzną Państwowej Inspekcji Pracy. Adam Derza jest bowiem nominatem Wiesława Łyszczka - to były główny inspektor pracy, który odchodził w niesławie po tym, jak ujawniliśmy w Interii, że sam sobie przyznał 20 tys. zł nagrody za szczególne osiągnięcia.

Okręgowy Inspektor Pracy z Kielc, podobnie jak część jego kolegów na stanowiskach kierowniczych z Katowic czy Opola, jest nazywany desantowcem. Dlaczego? Bo zanim trafił w rejon Gór Świętokrzyskich, pracował w Lublinie. Zresztą, jak twierdzą pracownicy, do tej pory w piątki przed południem wraca do tego miasta.

Reklama

Nie ma jednak wątpliwości, że okręgowy inspektor pracy należy do ludzi wpływowych. Jako członek "Solidarności", która za rządów PiS zyskała duże znaczenie w PIP, Derza otoczył się kolegami ze związków zawodowych. Niezadowoleni inspektorzy pracy z Kielc, chociaż bali się ujawniać własnych nazwisk, prosili o pomoc Główny Inspektorat Pracy i posłów opozycji.

- Od wiosny ubiegło roku otrzymuję od pracowników OIP w Kielcach prośby o interwencję u głównego inspektora pracy w sprawie m.in. nieformalnego taryfikatora mandatów narzuconego inspektorom pracy przez kierownictwo tego OIP, a także sposobu zarządzania okręgiem - w rozmowie z Interią potwierdza Mrzygłocka. - W tym obsady stanowisk oraz dokonywania ocen inspektorów i podziału nagród za pracę, a także nierzetelnego podejścia zwłaszcza przez okręgowego inspektora pracy do wyznaczonego mu czasu pracy - dodaje.

"Pracownicy mają dość postępowania kierownictwa okręgu, są to ludzie niekompetentni, kierujący się własnymi interesami, polegającymi na wzajemnym popieraniu się grupy osób w celu uzyskania korzyści materialnych. Ich sukcesem jest fakt posiadania odpowiednich znajomości" - czytamy w jednym z pism przesłanym przez kieleckich inspektorów.       

Górska narada z ośmiorcznikami

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że skargi dotyczące wewnętrznej polityki kadrowej w kieleckim urzędzie niewiele wskórały. O wiele bardziej oburzające okazały się doniesienia dotyczące październikowej narady, którą kierownictwo OIP Kielce miało zorganizować w... Małopolsce, a więc sąsiednim województwie.

Według informacji podanych przez zbuntowanych kieleckich urzędników, dwudniowa wyjazdowa narada inspekcji odbyła się w luksusowym hotelu Czarny Potok na terenie Krynicy-Zdrój. Obiekt dysponuje m.in. Góralską Chatą, dwoma restauracjami, strefą aqua czy zabiegami SPA. Goście mogą się raczyć takimi rarytasami jak podwędzany tatar z polędwicy, selekcja sałat z ośmiorniczkami czy kociołek z dzikiem i wiórkami ziemniaczanymi. Cena za pokój zaczyna się od niecałych 500 zł.

"Kierownictwo okręgu na wycieczkę zostało dowiezione samochodem służbowym przez kierowcę. Pracownicy dobrze się bawili na imprezie suto zakrapianej alkoholem" - czytamy w jednym z pism. Jego nadawcy piszą też, że Adam Derza jest codziennie dowożony i odwożony z pracy służbowym autem. Zarówno on jak i jego koledzy mają też nie przestrzegać zasad czasu pracy w urzędzie. "Przychodzą do pracy i wychodzą w godzinach, które im pasują" - twierdzą autorzy anonimu.

Treść pisma miała wywołać spore poruszenie w Głównym Inspektoracie Pracy przy ul. Barskiej w Warszawie. - Procedura korzystania z samochodów służbowych jest dobrze opisana, a organizacja podobnego wyjazdu, do tego na terenie innego województwa, nigdy nie wchodziła w grę. Narady wyjazdowe odbywały się z zasady niedaleko Okręgowego Inspektoratu Pracy - mówi nam jeden z doświadczonych inspektorów. - Wiadomo, że po przekazaniu informacji niektórzy zostawali na miejscu, ale wszystko odbywało się inaczej. Państwo balowali za pieniądze z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych - dodaje.

Szefowa zleca kontrolę

Jak już pisaliśmy, jeszcze w czerwcu 2022 r. szefowa PIP nie miała większych zastrzeżeń co do polityki kadrowej kieleckiego OIP: "Nie wpływały żadne sygnały dotyczące rzekomych problemów w zarządzaniu Okręgowym Inspektoratem w Kielcach - dotyczy to zarówno skarg jak i sygnałów od działających w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Kielcach zakładowych organizacji związkowych" - twierdziła Katarzyna Łażewska-Hrycko.

A dalej: "Przekaz kierowany przez niezweryfikowane, anonimowe źródła nie może stać się podstawą do podejmowania przeze mnie istotnych decyzji w zakresie kontrolowania okręgowych inspektoratów pracy. W innym przypadku to opinie zewnętrzne wobec urzędu (...) byłyby de facto sprawcze w zakresie kreowania polityki personalnej".

Sprawa nabrała jednak rumieńców, gdy do głównej inspektor pracy dotarły informacje dotyczące październikowej narady w hotelu Czarny Potok. Chociaż pismo również nie było podpisane, kielecki oddział PIP trafił pod lupę Janusza Pieczki z Sekcji Kontroli Wewnętrznej Głównego Inspektoratu Pracy. To specjalna komórka, która ma za zadanie tropić nieprawidłowości wśród inspektorów. 

Zbadania sytuacji domagała się również Izabela Mrzygłocka, która w sprawie Kielc zwracała się do Katarzyny Łażewskiej-Hrycko. - Na razie otrzymałam odpowiedź od głównej inspektor pracy, że właśnie poleciła przeprowadzenie kontroli wewnętrznej i po jej zakończeniu dostanę odpowiedź na moje pytania - mówi nam wiceszefowa ROP. 

Jak ustaliła Interia, wysłannik Warszawy z "nadzoru" odwiedzał Kielce już kilka razy. Za każdym zostawał na miejscu przynajmniej jedną noc. Po raz pierwszy Pieczka pojechał do Kielc 21 listopada, zaś ostatnia wizyta zakończyła się 3 stycznia. Z naszych informacji wynika, że po wyjazdach do stolicy województwa świętokrzyskiego, doświadczony inspektor konsultował się w Departamencie Budżetu i Finansów GIP. Niebawem ma przedstawić oficjalnie, co udało mu się ustalić.   

Mandat posła kusi

Interia zwróciła się bezpośrednio do Adama Derzy z prośbą o ustosunkowanie się do zarzutów pracowników. Chcieliśmy się dowiedzieć czegoś więcej o wyjeździe do hotelu Czarny Potok, wykorzystywaniu służbowego kierowcy jak taksówki czy zakresu czasu pracy kierownictwa Okręgowego Inspektoratu Pracy w Kielcach.

- Nie chcę takich rzeczy w ogóle komentować, a na pewno nie przez telefon. Bardzo proszę przekazać pytania do naszego rzecznika prasowego - powiedział nam Derza. Postąpiliśmy zgodnie z zaleceniem okręgowego inspektora, jednak po kilku godzinach przekazano nam, że odpowiedzi dla Interii udzieli Biuro Informacji Głównego Inspektoratu Pracy. Do czasu publikacji tekstu ich nie uzyskaliśmy.

Adam Derza - podobnie jak zięć szefa "Solidarności" Piotra Dudy, czyli Piotr Kalbron, który rządzi w OIP Katowice - jeszcze do niedawna jedynie pełnił obowiązki okręgowego inspektora pracy. Katarzyna Łażewska-Hrycko powołała jednak obydwu panów na stanowiska z dniem 1 stycznia 2021 r.

Skargi dotyczące Kielc to nie jedyne problemy regionu, z którymi boryka się główna inspektor pracy. W ubiegłym roku, z różnych powodów, skarżyli się pracownicy OIP Rzeszów i OIP Łódź. W kuluarach Głównego Inspektoratu Pracy usłyszeliśmy, że Katarzyna Łażewska-Hrycko "nie interesuje się wewnętrznymi sprawami urzędu". Jak twierdzą nasi wieloletni informatorzy, zarówno szefowa PIP jak i Piotr Kalbron na poważnie rozważają karierę poselską. Z kolei Adam Derza ma stracić stanowisko.  

Jakub Szczepański 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy