"The Spectator": Dlaczego świat ma obsesję na punkcie białych kobiet?
Reklama firmy American Eagle z udziałem aktorki Sydney Sweeney wzbudziła duże kontrowersje. Krytycy zarzucają producentowi dżinsów m.in. promowanie białej supremacji. Jednak w większości kultur na całym świecie od tysięcy lat białe kobiety o blond włosach utożsamiane były z ideałem piękna.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia Bliżej Świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski, konserwatywny "The Spectator", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1828 r., co czyni go najstarszym tygodnikiem na świecie.
Firma odzieżowa American Eagle była jeszcze kilka tygodni temu głównie znana jako tańszy odpowiednik Levi's. Założone w 1977 roku, z siedzibą w Pensylwanii, przedsiębiorstwo specjalizujące się w produkcji dżinsów, odzieży codziennej i ubrań dla dzieci, po cichu przeprowadziło ekspansję na Europę i dalej, bez wzbudzania większego zainteresowania, a co dopiero wojny kulturowej.
Wszystko zmieniło się w lipcu, gdy firma wypuściła nową kampanię reklamową z udziałem zadziornej i mającej krągłe kształty aktorki Sydney Sweeney - blondynki roku - skrywającej swoją figurę pod ubraniami firmy. Stworzono kilka reklam, a wszystkie one zawierały różne wersje hasła "Sydney Sweeney ma świetne dżinsy" - z jawnym nawiązaniem do genów. (w języku angielskim słowa "jeans" - oznaczające dżinsy i "genes" - oznaczające geny brzmią identycznie - przyp. Interia).

Skutkiem, zamierzonym lub nie, jest afera w internecie. Centra danych zostały zalane mieszanką rolek na TikToku i filmikami na YouTubie, na których kobiety, właściwie tylko one, krytykują reklamę, twierdząc, że nawiązuje do przekonania o białej supremacji, eugeniki i narzuca XIX-wieczny imperialistyczny ideał europejskiego piękna.
Nasiliło się to jeszcze bardziej, gdy na jaw wyszło, że Sweeney jest zarejestrowana jako republikanka na Florydzie. Niektóre krytyczne wobec reklamy kobiety to białe liberałki, większość to jednak Azjatki lub kobiety czarnoskóre (często we łzach furii lub rozpaczy).
Sydney Sweeney jest oczywiście młodą, białą, niebieskooką blondynką.
Myślę, że tu właśnie tkwi sedno sprawy. To, czego jesteśmy świadkami, to nie tylko współczesny kulturkampf przeciwko nowemu dyskursowi kolonialnemu. To również mający setki lat i raczej niezręczny fakt, że blade, białe kobiety są postrzegane przez większość ludzkości jako bardziej pociągające, co widać na przestrzeni historii. To zaś prowokuje, co zrozumiałe, gniew, zazdrość, złość, nawet wściekłość, a teraz także łzawe TikToki.
Nie wierzycie mi? Myślicie, że was oszukuję? Pozwólcie, że przeprowadzę was, niczym blond dziewczyna tańcząca w polu kukurydzy w starej reklamie płatków, przez liczne dowody na poparcie tej tezy.
Białe kobiety od zawsze były ideałem piękna
Egipska sztuka, sięgająca 3000 lat p.n.e. ukazuje kobiety z wyższych sfer (lub boginie) jako znacząco bledsze od mężczyzn. Widać to na malutkich glinianych figurkach i wielkich malowidłach pogrzebowych, które przetrwały 30 wieków. Egipska poezja miłosna również wychwala bladą skórę śmiertelnych kochanek - to najwcześniejszy spisany dowód na takie upodobania. Również ta poetycka metafora trwała przez tysiąclecia.
Gdy przeniesiemy się do Grecji i Rzymu, znajdziemy ten sam wzór. Greckie kobiety z wyższych sfer tak bardzo chciały się wybielić, że używały toksycznego białego ołowiu jako farby do twarzy (to zjawisko było obserwowane wielokrotnie na przestrzeni wieków. Pomyślcie chociażby o angielskiej królowej dziewicy - Elżbiecie I Tudor).
Koncepcja, że białe kobiety są najlepsze, została jeszcze wzmocniona w Imperium Rzymskim. Poeta Owidiusz wprost opisuje to w swoim dziele pt. "O kosmetyce twarzy kobiecej". Podobnie jak w Grecji (i wielu innych miejscach) rzymskie kobiety o wysokim statusie społecznym używały niebezpiecznych kosmetyków z białego ołowiu, by zachować pożądaną bladość. Kleopatra kąpała się w oślim mleku, by zaakcentować swoją mleczną skórę.
Zjawisko to nie ograniczało się do Europy i Bliskiego Wschodu. W starożytnych Chinach, za czasów dynastii Han i Tang, głęboko zakorzenione było preferowanie kobiet o białej skórze. Legendarna piękność Wang Zhaojun była znana ze swojej "bladej cery". Chińskie kobiety piły nawet napój ze sproszkowanymi perłami, by osiągnąć perłową biel.
Jeszcze dalej na wschód, w Japonii w okresie Heian, tęsknota za bielą była łatwo dostrzegalna, a porcelanowo biała skóra była postrzegana jako szczyt piękna (pomyślcie o pomalowanych, nawet dzisiaj, na biało gejszach). Znane japońskie powiedzenie: "biała skóra przykrywa siedem wad" sugeruje, że blada cera jest tak wielką nagrodą, że może zrekompensować inne fizyczne lub społeczne niedoskonałości.

Jeden z najważniejszych przykładów tego społeczno-kulturalnego zjawiska można znaleźć, być może ironicznie, w islamie. Większość osób wie, że zmarli dżihadyści mają obiecane "72 dziewice w raju", ale niewielu wie, że Koran i liczne hadisy obiecują wprost, że te wspaniałe dziewice będą białe: pachnące hurysy o skórze przejrzystej tak, że można "zobaczyć szpik w ich kościach".
Preferowanie kobiet o białej skórze widoczne jest na przestrzeni islamskiej historii. Pierwsi islamscy wojownicy byli wysyłani do walki przeciwko Bizancjum z obietnicą "białych dziewcząt", które padną ich zdobyczą w bizantyjskich miastach. Przez kolejne wieki muzułmańskie emiraty, królestwa i imperia jasno dawały do zrozumienia, czego pragną w ramach handlu niewolnikami. Białe kobiety, zwłaszcza blondynki, osiągały znacznie wyższe ceny na targu niewolników w Konstantynopolu.
Niektórzy historycy twierdzą, że wikiński handel niewolnikami na południe przez Rosję istniał głównie w celu zaspokojenia tego muzułmańskiego pragnienia niebieskookich blondynek o jasnej skórze, pochodzących z Wysp Brytyjskich, północnej Europy i państw słowiańskich. Czerkieskie dziewczęta z gór Kaukaz, znane ze swojej uduchowionej bieli, były wysyłane do całego świata islamskiego jeszcze do początku XX wieku.
Dlaczego świat woli białe kobiety?
Wiadomo już więc jak wygląda sytuacja, ale nie wiadomo dlaczego. Czemu większość świata pragnie bledszych, bielszych kobiet? Oczywista odpowiedź jest taka, że przez przeważającą część historii ciemniejsza skóra kojarzyła się z pracą na zewnątrz, na roli, biedą. Możliwość unikania tego i przebywania wewnątrz lub pod parasolką szybko została powiązane z wysokim statusem kobiety oraz elitaryzmem i tym samym bladość stała się niemal światowym upodobaniem.
Są również bardzo sporne, ewolucyjne wyjaśnienia. Kobiety, niezależnie od przodków, mają tendencję do bycia bledszymi niż mężczyźni. Bladość równa się więc kobiecości, czyli "im bledsza kobieta, tym lepiej". Istnieją również dowody, że kobieca skóra ciemnieje wraz z wiekiem, więc biel lub bladość może oznaczać młodość, płodność, atrakcyjność. A także bycie obiektem pożądania.

Nie oznacza to, że europejscy kolonizatorzy w XIX wieku nie wprowadzili groteskowych, rasistowskich, europejskich ideałów piękna na całym świecie. Nie oznacza to również, że sztywne standardy piękna nie mogą wyrządzić prawdziwej szkody. Młode, kolorowe kobiety dorastają, widząc jedynie modelki o jasnej skórze święcące triumfy w mediach. Rozjaśniające skórę kremy powodują prawdziwe fizyczne urazy w całej Afryce i Azji. To niemoralne i niesprawiedliwe.
Prawda jest jednak taka, że koncepcja "biała kobieta to piękna kobieta" jest tak głęboko zakorzeniona w ludzkiej kulturze, począwszy od Sumerów, że prawdopodobnie nie do wykorzenienia.
Czy ma to jakiekolwiek znaczenie dla Sydney Sweeney i American Eagle? Może będą zaintrygowani faktem, że ich kampania reklamowa utrwala stereotypy, które istnieją, odkąd wczesnoegipski poeta z okolic Luksoru chwalił "wspaniale białą, lśniącą skórę" swojej kochanki. Będą pewnie jeszcze bardziej podekscytowani faktem, że w czasie pisania tego tekstu ceny akcji American Eagle wzrosły o 10 procent.
Tekst przetłumaczony z "The Spectator". Autor: Sean Thomas
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz









