Czarnek z kanistrem ze zdjęciem Tuska. "Nie chcemy tragedii greckiej"
Premier Donald Tusk musi powiedzieć, jak rzeczywiście wyglądają finanse publiczne i dokąd zmierzamy, my nie chcemy tragedii greckiej - mówił wiceprezes PiS Przemysław Czarnek, prezentując kanister ze zdjęciem premiera. Jak wskazał, symbolizuje on to, "co się stanie, jak za chwilę bez działań rządu (...) ropa będzie po 10 złotych".

W skrócie
- Przemysław Czarnek skrytykował politykę finansową rządu Donalda Tuska i zarzucił brak działań w sprawie rosnących cen paliw.
- Czarnek przedstawił kanister z wizerunkiem premiera jako symbol obaw o możliwy wzrost cen ropy do 10 zł za litr oraz zarzucił rządowi kradzież pieniędzy z kieszeni Polaków.
- Według Czarnka deficyt budżetowy może sięgnąć nawet 420 mld zł, a w ciągu 17 dni deficyt wzrósł o ponad 30 mld zł na podstawie nieoficjalnych informacji z komisji finansów publicznych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Kandydat PiS na premiera podkreślał na spotkaniu z wyborcami w Staszowie (woj. świętokrzyskie), że w przeciwieństwie do Polski, "takie państwa jak Włochy, Chorwacja podjęły działania, by ulżyć obywatelom.
W pewnym momencie Przemysław Czarnek wyjął kanister z wizerunkiem premiera Donalda Tuska i napisem "Już za chwilę 10 zł za litr", będący - zdaniem posła - metaforą tego, jak wkrótce będzie wyglądała sytuacja materialna Polaków.
Staszów. Czarnek pokazał kanister z wizerunkiem Tuska
- Ten kanister jest przedmiotem troski o to, w jaki sposób będziemy żyć i co się stanie, jak za chwilę bez działań rządu, ten oto gość doprowadzi, że ropa będzie po 10 zł - mówił.
Jak przekonywał, "rząd kradnie pieniądze z kieszeni Polaków". Przypomniał też, że PiS złożyło projekt ustawy o obniżeniu VAT i akcyzy na paliwa, ale są one mrożone w Sejmie.
Przemysław Czarnek skrytykował również politykę finansową rządu. Podkreślił, że PiS złożyło do marszałka Sejmu wniosek o uzupełnienie porządku obrad środowego posiedzenia o punkt, dotyczący informacji premiera na temat stanu finansów państwa.
Czarnek grzmi o deficycie budżetowym. Oskarżył Tuska
Szczególną uwagę zwrócił na aspekt wzrostu gospodarczego, który musi być natychmiast wyjaśniony "przez Tuska, przez towarzysza Czarzastego i całe to dziadostwo, które rządzi Polską".
- Jak to jest, mamy przecież wzrost gospodarczy, prawda? Jak jest wzrost gospodarczy, to rosną również wpływy do budżetu państwa, prawda? Mamy drożyznę niebywałą. (...) jak mamy wzrost PKB, ceny rosną w górę nieprawdopodobnie, drożyzna niesamowita, to wpływy z VAT-u powinny rosnąć - powiedział Czarnek.
Wiceprezes PiS mówił, że planowany na ten rok deficyt budżetowy ma wynieść blisko 272 mld zł, jednak - jak zaznaczył - według wyliczeń opozycji, po doliczeniu wydatków pozabudżetowych, kwota ta może wzrosnąć nawet do 420 mld zł.
Kandydat PiS na premiera: Gdzie są pieniądze Polaków?
Zdaniem polityka, w ciągu trzech lat rządy koalicji mogą zadłużyć Polskę na ponad bilion złotych. Ocenił, że zmiana ta dzieje się w alarmującym tempie.
- W ciągu tylko 17 dni od końca lutego do 17 marca deficyt budżetowy wzrósł o kolejne ponad 30 miliardów złotych - dodał, powołując się na nieoficjalne informacje z komisji finansów publicznych.
- Tak zawsze jest za Tuska. Zawsze za Tuska jest tak, że pieniądze do budżetu nie wpływają. To gdzie są te pieniądze, Tusku? Gdzie są pieniądze Polaków? - pytał Czarnek.
- My nie chcemy tragedii greckiej (…). Na to ci Tusku nie pozwolimy" - dodał, oskarżając rząd o okradanie obywateli poprzez wysokie ceny energii i paliw.
- Polacy potrzebują normalnego państwa, które wychodzi naprzeciw ich oczekiwaniom, a nie zadłużania, tłamszenia i mówienia: nie jesteście nam do niczego potrzebni. Nie, Polacy to jest państwo, nie ty Tusku - mówił Czarnek.













