Reklama

Reklama

Katastrofa w Świebodzicach: Najnowsze informacje

Wydobyto ciało kolejnej ofiary śmiertelnej zawalenia kamienicy w Świebodzicach - podało Wojewódzkie Stanowisko Koordynacji Ratowniczej PSP we Wrocławiu. Tym samym bilans ofiar śmiertelnych katastrofy budowlanej na Dolnym Śląsku wzrósł do sześciu. Na miejsce przyjechała premier Beata Szydło i minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak. - Akcja ratunkowa będzie trwała całą noc, do uprzątnięcia miejsca po katastrofie budowlanej. Wiele wskazuje na to, że pod gruzami nie ma już ludzi, ale musimy być o tym do końca przekonani - powiedział Błaszczak.

Ostatnią odnalezioną osobą jest najprawdopodobniej 54-letni mężczyzna, który mieszkał na parterze.

Akcja ratunkowa

Wcześniej wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak informował media o przebiegu akcji ratowniczej po zawaleniu kamienicy w Świebodzicach.

Jak mówił Hreniak, funkcjonują dwa punkty informacyjne. Jeden na miejscu, drugi w Urzędzie Miasta. Tam również jest psycholog, policjant - dzielnicowy oraz urzędnik. Działa telefon informacyjny: 074 666 95 17 oraz 074 666 95 18. Poszkodowani mogą też uzyskać pomoc i wszelkie informacje w ośrodku pomocy społecznej przy ul. Piłsudskiego. Stamtąd też osoby te zostaną zabrane na nocleg.

Reklama

"Ratownicy dotarli już do poziomu parteru, pracują bardzo intensywnie" - zapewnił. "Nadzór budowlany pracuje, prokurator rejonowy razem z policją prowadzi działania" - zaznaczył wojewoda.

Na miejsce katastrofy po godzinie 21.00 dotarli premier Beata Szydło i minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak.

"Chcemy złożyć wyrazy współczucia i kondolencje dla rodzin ofiar; teraz najważniejsze jest, by wszystkie osoby poszkodowane wróciły do zdrowia" - mówiła na krótkiej konferencji prasowej premier Szydło.

Szefowa rządu zapowiedziała także, że będą renty specjalne dla dzieci osieroconych wskutek katastrofy w Świebodzicach. 

"Akcja jeszcze trwa. Mamy nadzieję, że nikogo już nie ma pod tymi gruzami, ale tak, jak powiedzieli nam przed chwilą ratownicy, akcja będzie prowadzona do końca. Tak to zawsze jest, że do końca, dopóki nie będzie już uprzątnięty ten teren, nie będziemy pewni, że nikogo tam nie ma, dopóty ratownicy nie zejdą z tego miejsca" - zapowiedziała premier.

Sprawdzone 70 proc. gruzowiska

Po godz. 20 podczas briefingu dla mediów komendant główny Państwowej Straży Pożarnej Leszek Suski mówił, że "prace prowadzone są w sposób spokojny, ale tak muszą przebiegać". "My do końca nie wiemy, czy wszystkie osoby wydobyliśmy. Możliwe, że jeszcze ktoś tam się może znajdować" - przyznał Suski. 

Jak dodał, mieszkańcy kamienicy przyjmowali gości, różne osoby. "Do końca mnie wiemy, czy te osoby, które policzyliśmy, które były stałymi mieszkańcami, to są wszystkie osoby, które albo wydobyliśmy albo są w szpitalu albo zabezpieczone w pomieszczeniach socjalnych. Bardzo możliwe, że ktoś tam się jeszcze może znajdować. Mam nadzieję, że nie" - powiedział Suski.

"Dopóki nasze prace nie zostaną zakończone nie możemy powiedzieć, jaka była przyczyna tego zdarzenia. Budynek był stary, przedwojenny, z cegły. Budynki z cegły jeżeli ulegają zawaleniu stanowią bardzo duże zagrożenie dla osób, które w nich się znajdują. Więcej będzie można powiedzieć rano" - zaznaczył komendant.

Jak podkreślił, ściany budynku są stabilne. "Nie zagrażają przebywaniu ratowników w pobliżu, natomiast na pewno je przewrócimy. Najpierw musimy usunąć gruz, który jest przed tymi ścianami, bo w tej części prawdopodobnie (...) znajduje się poszukiwana jeszcze jedna osoba" - mówił Suski.

Jak powiedział 70 proc. gruzowiska zostało już sprawdzone. "Przed chwileczką pies przejrzał te miejsca, które zostały, ale na razie nic nie wykrył" - dodał. Straż dostała się także do piwnic, które stanowiły 20 proc. budynku. Do sprawdzenia została jeszcze klatka schodowa. 

Katastrofa w Świebodzicach

W wyniku katastrofy budowlanej w Świebodzicach w woj. dolnośląskim zginęło sześć osób - dwoje dzieci w wieku szkolnym, trzech mężczyzn i kobieta.

"Przyczynami śmierci ofiar katastrofy budowlanej w Świebodzicach były masywne, wielonarządowe obrażenia" - poinformował lekarz Wojciech Kopacki, kierujący akcją ratowników medycznych.

Kopacki powiedział, że przy pomocy strażaków z budynku wydostały się dwie osoby: kobieta i mężczyzna ze stosunkowo niewielkimi obrażeniami, niezagrażającymi życiu; zostały one przewiezione do szpitala w Świebodzicach.

"W następnej kolejności strażacy spod gruzów, po kilkunastu minutach, wydobyli dwójkę dzieci, które zostały poddane intensywnym zabiegom resuscytacyjnym na miejscu zdarzenia. Niestety zakres odniesionych obrażeń i konsekwencje tego (...) nie dały sukcesu, musieliśmy stwierdzić zgon" - poinformował. Powiedział, że trzecie dziecko zostało przewiezione śmigłowcem LPR do szpitala we Wrocławiu. To 13-letni chłopiec, ciężko ranny.

Oprócz tego w szpitalu w Świdnicy jest czwarta osoba, mężczyzna z urazem kończyn.

"Kolejne osoby wydobywane spod gruzów, to osoby, u których można było stwierdzić zgon na skutek masywnych, wielonarządowych, wielomiejscowych obrażeń, bardzo charakterystycznych dla tego typu zdarzeń" - powiedział Kopacki.

Na miejscu pracuje ok. 200 funkcjonariuszy służb publicznych.

Prawdopodobną przyczyną katastrofy jest wybuch gazu. Służbom gazowniczym udało się dotrzeć do głównego zaworu gazu i został on zakręcony. Ewakuowano mieszkańców sąsiadujących budynków.

Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego Jacek Szer poinformował, że została powołana komisja ds. zbadania przyczyn katastrofy. Oględziny zawalonego budynku zostaną przeprowadzone po zakończeniu akcji ratunkowej. 

Szer podkreślił, że zostały wykonane oględziny sąsiednich budynków mieszkalnych i ze względu na bezpieczeństwo ich mieszkańcy nie mogą na razie wrócić do swoich mieszkań.

Wyrazy współczucia poszkodowanym w katastrofie w Świebodzicach przekazał prezydent Andrzej Duda.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje