Reklama

Reklama

Zamieszanie wokół pensji nauczycieli. Obniżki, podwyżki i pytanie: Z czego to wynika?

Nauczyciele otrzymali już swoje pierwsze pensje w 2022 roku. W mediach społecznościowych alarmują o obniżkach i wiążą je z Polskim Ładem. - Nikt mnie o niczym nie poinformował, a przelew pomniejszono o 400 zł - mówi Interii jedna z nauczycielek. ZNP przyznaje, że takie sygnały docierają do związkowców z całej Polski. Ministerstwo Edukacji i Nauki zapewnia natomiast, że niższe pensje nie są związane z Polskim Ładem.

Jadwiga, nauczycielka dyplomowana z 20-letnim stażem, mówi Interii: - Nikt nas o niczym nie informował. Zobaczyłam przelew z banku i się zdziwiłam. Otrzymałam 400 zł mniej. To około 13 proc. mojej pensji.

Nauczycielka przyznaje, że była zaskoczona. - I nie tylko ja. W mojej placówce zapanował chaos. Ludzie awanturują się, pytają księgowość, skąd te obniżki. Nikt nic nie wie - dodaje kobieta.

200 zł mniej dostała też Agnieszka. - Jestem oburzona. Mam coraz więcej pracy, a obniżono mi pensję. Nic z tego nie rozumiem - mówi nauczycielka w rozmowie z Interią.

Reklama

Polski Ład, ulga dla klasy średniej i składka zdrowotna

Nauczyciele to grupa, która dostaje pensje z góry, w pierwszych dniach miesiąca. Wynagrodzenie za styczeń już wpłynęło zatem na ich konta. Do wyliczenia ich przelewów zastosowano nowe zasady wynikające z Polskiego Ładu.

Zgodnie ze zmianami, które Polski Ład wprowadza, osobom zarabiającym powyżej 5700 zł brutto i mniej niż 11 141 zł brutto naliczana jest "ulga dla klasy średniej". Każdy, kto mieści się w tych widełkach, mógł złożyć wniosek o niestosowanie tej ulgi przy wyliczaniu pensji netto. Każde bowiem przekroczenie granicy - nie tylko w górę, ale i w dół - wiąże się z koniecznością zwrócenia ulgi w całości.

Efekt? Wszyscy zarabiający powyżej 5700 zł brutto, także nauczyciele, po złożeniu oświadczenia o rezygnacji z ulgi, mogli stracić na Polskim Ładzie. Dodatkowo od stycznia realnie wzrosła wysokość składki zdrowotnej. Nadal wynosi ona 9 proc., jednak do grudnia 7,75 proc. można było odliczyć od podatku, a z pensji potrącano 1,25 proc. Teraz całe 9 proc. zostanie potrącone z pensji. Ulga dla klasy średniej miała sprawić, że wyższa składka zdrowotna nie będzie odczuwalna.

ZNP: Dla nauczyciela to cios

Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa ZNP, mówi w rozmowie z Interią: - Wczoraj po południu otrzymaliśmy pierwsze informacje od nauczycieli, że ich styczniowa pensja jest niższa. Ta obniżka jest bardzo różna - od kilkudziesięciu do nawet 300-400 zł. Ci, którzy to zgłaszają, pochodzą z różnych części Polski, z dużych i małych miejscowości. Wiążą to z nowym systemem podatkowym i Polskim Ładem.

Kaszulanis przyznaje, że nauczyciele nie mogą dokładnie sprawdzić, który element ich pensji został obniżony. - Pracują zdalnie i nie mają dostępu do swoich "pasków". Nie wiedzą zatem dokładnie, który składnik wynagrodzenia uległ zmianie, widzą tylko to, co mają na koncie. Deklarują, że w poniedziałek, po powrocie do szkoły, będą mieć pełną informację - wyjaśnia rzeczniczka ZNP. - Ktoś może powiedzieć - ile to jest 300 zł. Nas jednak ta sytuacja bardzo niepokoi, ponieważ w budżecie nauczyciela jest to znacząca zmiana - zauważa.

Podkreśla również, że nie wszyscy nauczyciele znaleźli się w takiej sytuacji. - Niektóre pensje są wypłacane na takim samym poziomie, są też takie osoby, które coś zyskały - mówi Interii. W takiej sytuacji jest Lidia. Zmian w pensji nie zauważyła. Ma obawy, czy nie jest to błąd i czy ostatecznie, w następnych miesiącach, nie będzie musiała części pensji zwrócić. Są też nauczyciele, którzy odnotowali zmiany w pensji w górę - z naszych rozmów wynika, że to zazwyczaj kilkadziesiąt złotych

Ministerstwo Finansów: Zmiany korzystne lub neutralne

Kwestia ulgi dla klasy średniej i składki zdrowotnej to nie jedyna komplikacja. Pojawił się jeszcze problem z formularzem PIT-2wnioskiem składanym pracodawcy, by ten mógł odprowadzić z pensji podatek z uwzględnieniem kwoty wolnej.

Jak wyjaśnia Małgorzata Samborska, doradczyni podatkowa z Grant Thornton, przed reformą podatkową, która podniosła kwotę wolną od podatku do 30 tys. zł, różnica pomiędzy sytuacją, gdy PIT-2 był złożony lub nie, wynosiła jedyne 43 zł. Obecnie to już 425 zł.

Są przypadki, w których lepiej wycofać PIT-2. Wyjaśniamy, kto powinien to zrobić i dlaczego

Ministerstwo Finansów odniosło się do sprawy związanej z PIT-2 na Twitterze: "Nauczyciele, jak większość zawodów, PIT2 składają tylko raz (moc do odwołania). Najczęściej przy rozpoczęciu zatrudnienia. Świadczenie złożone raz w danym zakładzie pracy obowiązuje nie tylko w aktualnym roku podatkowym, lecz też w następnych latach. PŁ nic tutaj nie zmienia".

Według MF dla większości nauczycieli zmiany związane z Polskim Ładem "są korzystne lub neutralne". "Zyskają przede wszystkim nauczyciele o niższych zarobkach. Wszyscy nauczyciele zarabiający poniżej 11 141 zł brutto mies. zyskają lub ich pensja się nie zmieni. To zdecydowana większość nauczycieli" - czytamy na Twitterze.

Wyliczenia MF

Później w komunikacie przesłanym dziennikarzom resort wyliczył dokładnie, jak zmiany z Polskiego Ładu wpłyną na nauczycieli konkretnych stopni zawodowych. Zgodnie z wyliczeniami resortu: 

  • "Obecnie przeciętne miesięczne wynagrodzenie nauczyciela stażysty wynosi 3 538 zł brutto miesięcznie. Taki nauczyciel zyska na Polskim Ładzie aż 144 zł miesięcznie 'na rękę', czyli aż 1 728 zł rocznie".



  • "Obecnie przeciętne wynagrodzenie nauczyciela kontraktowego wynosi 3 927 zł brutto miesięcznie. Taki nauczyciel skorzysta na Polskim Ładzie aż 118 zł miesięcznie 'na rękę', czyli aż 1 416 zł w skali roku".

  • "Nauczyciel mianowany ma obecnie 5 094 zł wynagrodzenia przeciętnego brutto miesięcznie. Dzięki reformie Polskiego Ładu będzie miał co miesiąc w portfelu 40 zł więcej, a rocznie zyska aż 480 zł 'na rękę'".

  • "Nauczyciel dyplomowany ma obecnie wynagrodzenie brutto w kwocie 6 510 zł brutto miesięcznie. Dla takiego nauczyciela reforma będzie neutralna - dzięki preferencji dla klasy średniej"

MEiN mówi o dezinformacji

Do zamieszania wokół pensji odniósł się również minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. - Zweryfikowaliśmy te dezinformację. Żaden kurator nie potwierdził, że w związku z wprowadzeniem Polskiego Ładu doszło do obniżenia pensji nauczycieli - powiedział Czarnek. W jego ocenie niższe pensje mogą wynikać z błędów w naliczeniach, braku wypłaty z tytułu nadgodzin rozliczanych w późniejszym terminie, czy też braku dodatków płaconych nie z góry, tylko pod koniec miesiąca.

MEiN wydało też oświadczenie. "Ministerstwo Edukacji i Nauki informuje, że zakończyło się spotkanie z kuratorami oświaty z całej Polski. Dotyczyło ono rzekomego zaniżania wynagrodzeń nauczycieli, które miałoby wynikać z wejścia w życie przepisów z zakresu Polskiego Ładu. Żaden kurator oświaty nie potwierdził tego rodzaju sytuacji. W związku z tym MEiN apeluje o niewprowadzanie w błąd opinii publicznej" - apeluje resort edukacji.

"Jeżeli w indywidualnych przypadkach nauczyciel z innych powodów otrzymał niższe wynagrodzenie, prosimy o kontakt z organem prowadzącym oraz przekazanie informacji na adres informacja@mein.gov.pl" - podsumowuje.

Warto jeszcze dodać, że wcześniej, o możliwych błędach, ale już związanych z Polskim Ładem, napisał szef Gabinetu Politycznego ministra Czarnka Rafał Brzózka. "Niektóre samorządy (w praktyce pracownicy płac w szkołach) nie zastosowały prawidłowo ulgi dla klasy średniej. Jeśli jej nie włączyły, to niektórym nauczycielom wypłacono mniej, niż dotychczas. Można włączyć ulgę od lutego. Należny jest także zwrot za styczeń" - uspokoił.

***

Jeśli jesteś nauczycielem/nauczycielką, otrzymałeś w styczniu niższą pensję i chcesz o tym opowiedzieć, napisz do autorki tekstu: magdalena.raducha@firma.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy