Reklama

Reklama

Szczepienie dzieci od piątego roku życia. Co zrobią rodzice?

- Jestem mamą, troszczę się o swoje dzieci i chciałabym, by ich zdrowie i życie nie było narażane na niebezpieczeństwo. Wszystkie moje dzieci zostaną zaszczepione, kiedy tylko będzie to możliwe - mówi Interii Ewelina, mama dzieci w wieku 5, 7, 9 lat. Już niebawem będzie mogła zapisać je na szczepienie przeciw COVID-19. Dr Lidia Stopyra, specjalistka chorób zakaźnych i pediatra przyznaje, że rodzice czekają na tę szczepionkę. Choć są i tacy, którzy dzieci nie zaszczepią nigdy. W jej ocenie jednak "nie ma ani jednego powodu, żeby dziecka nie zaszczepić".

Jak przekazał wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, 13 grudnia do Polski dotrą szczepionki przeciw COVID-19 dla dzieci od 5 do 11 roku życia. W piątek rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz doprecyzował, że e-skierowania zostaną wystawione już w okolicy 11-12 grudnia, a od 16 grudnia w punktach szczepień rozpoczną się szczepienia wśród dzieci.

Na ten dzień czeka już Ewelina, mama dzieci w wieku 5, 7, 9 lat. W rozmowie z Interią mówi: - Jestem za szczepieniem dzieci. Wiem, że szczepionka nie chroni przed zachorowaniem, ale zmniejsza ryzyko występowania powikłań, hospitalizacji i zgonu. Szczepionki są przebadanymi produktami, a na całym świecie przyjęły je miliardy osób. Mamy pandemię i uważam, że szczepionki w takim czasie powinny być obowiązkowe, by zapobiegać transmisji i dalszej mutacji.

Reklama

- Jestem mamą, troszczę się o swoje dzieci i chciałabym, by ich zdrowie i życie nie było narażane na niebezpieczeństwo. Wszystkie moje dzieci zostaną zaszczepione, kiedy tylko będzie to możliwe - mówi nam Ewelina.

"Lęk można leczyć, a COVID-19 to śmiertelna choroba"

Katarzyna (imię zmienione), mówi o sobie, że jest "szczęśliwą mamą siedmioletniej córki". Dziewczynka w pierwszej połowie listopada miała zdiagnozowane zakażenie COVID-19. - To był szok nie tylko dla mnie, ale także najbliższych. Tuż przed zdiagnozowaniem wirusa córka była w odwiedzinach u 70-letnich dziadków i 94-letniej prababci. Odwiedzała nas również siostra z mężem - wspomina Katarzyna. - Wszyscy bliscy robili testy. Nikt z naszej rodziny i otoczenia nie został zakażony, wszyscy jesteśmy zaszczepieni - jedną, dwoma a nawet trzema dawkami zgodnie ze wskazaniami wiekowymi i zawodowymi - dodaje.

Przyznaje, że jej córka chorowała skąpoobjawowo - miała złe samopoczucie, lekką gorączkę, suchy kaszel oraz utratę węchu. Bardzo źle znosiła izolację i brak kontaktu z rówieśnikami.

- Od urodzenia szczepiłam dzieci na wszystkie ewentualne choroby wieku niemowlęcego i dziecięcego. To były zalecenia, wskazania lekarskie. Za niektóre szczepienia drogo płaciłam, ale nie żałuję. Nie jestem sceptyczna ani nikt z mojego otoczenia w stosunku do szczepień, bo to nasza zdobycz, którą zawdzięczamy nauce, wiedzy i postępowi cywilizacyjnemu - dodaje jeszcze Katarzyna. Zapewnia, że gdy tylko będzie taka możliwość, zaszczepi córkę przeciw COVID-19.

- Rozumiem lęk przed nielicznymi dolegliwościami poszczepiennymi, ale lęk można leczyć, a COVID-19 to śmiertelna choroba. Wiele osób z nią przegrało i dalej przegrywa - podsumowuje.

Chęć uniknięcia szkolnej kwarantanny

Sonia Juszczyk, mama 15-latki i 11-latka: - Córka sama podjęła decyzję o szczepieniu, choć nie ukrywam, że od początku mówiliśmy, że to jest ważne i pewnie nie zakładała innej opcji. Główny powód był taki, że nie chciała zachorować, wierzy, że tylko szczepienie wszystkich ludzi zakończy pandemię. Chciała również uniknąć kwarantann w I klasie liceum. Poprzedni rok na zdalnym nauczaniu był trudny, spędziła go przy komputerze, bez znajomych, bez "atrakcji", które mają 8 klasy. Z podobnych powodów zaszczepimy syna.

Zauważa, że dzieci chorują, niektóre ciężko. - Chcemy tego uniknąć i czuć się bezpiecznie, a szczepienie nam to daje - mówi kobieta.

- Wierzę w sens wszystkich szczepień i uważam, ze powinny być obowiązkowe, ponieważ przez ruchy antyszczepionkowe ludzie rezygnują także z innych, ważnych szczepień. Ufam lekarzom i nie wierzę w żadne teorie spiskowe związane z covidem. Dla mnie szczepionki są czymś zupełnie normalnym, nie wywołują u mnie strachu. Nie mam żadnych wątpliwości, że należy się szczepić - podsumowuje.

Dr Stopyra: Dzieci nie chorują bezobjawowo

Na dopuszczenie szczepienia przeciw COVID-19 w młodszych grupach wiekowych czekali również pediatrzy. Dr Lidia Stopyra, ordynatorka Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego w Krakowie, mówi Interii: - To niezwykle ważne, by z tego szczepienia skorzystać. Jest kilka powodów.

- Po pierwsze, dzieci wcale nie chorują bezobjawowo. Owszem, większość przechodzi zakażenie łagodnie. Jednak są dzieci, które chorują bardzo ciężko - cierpią z powodu niewydolności oddechowej, potrzebują tlenoterapii. Szczególnie teraz, w czwartej fali pandemii, widzimy to na oddziałach covidowych - podkreśla dr Stopyra. - Po drugie taka szczepionka daje nam bezpieczeństwo pod kątem normalnego życia - chodzenia dzieci do szkół, wakacji, ferii. Dziecko zaszczepione po kontakcie z osobą zakażoną nie podlega kwarantannie. Może normalnie funkcjonować - zauważa. O tym, jak powtarzające się kwarantanny wpływają na dzieci, pisaliśmy tutaj.

Dr Lidia Stopyra zapewnia, że szczepienia są najlepszą formą zapobiegania pandemii. - Akurat u dzieci te inne sposoby, czyli zasady dotyczące reżimu sanitarnego - dystans, maseczka, dezynfekcja - są niemal niewykonalne. Nie dopilnujemy przedszkolaka, by nosił maskę, nie dotykał przedmiotów, utrzymywał dystans. Dzieci są spontaniczne, wymieniają się sztućcami, bawią się wspólnymi zabawkami, biorą je do buzi, dotykają twarzy - wyjaśnia.

- Oczywiście najważniejsze jest to, że szczepionki są bezpieczne - podkreśla dr Stopyra. - Potwierdziły to nie tylko badania kliniczne. Nie jesteśmy pierwszym krajem, który szczepi dzieci w wieku 5-11 lat - Stany Zjednoczone podały już dzieciom ponad 5 mln dawek. Gdyby cokolwiek złego miało się u tych dzieci dziać, to już byśmy o tym wiedzieli. Nie ma ani jednego powodu, żeby dziecka nie zaszczepić. Rodzice czekają na tę szczepionkę, natomiast oczywiście, mamy też takie środowiska, które są manipulowane przez fałszywe informacje i dzieci nie zaszczepią nigdy - podsumowuje.

List ministra edukacji i zdrowia

O bezpieczeństwie i skuteczności szczepienia dzieci mówią sami ministrowie. Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek oraz minister zdrowia Adam Niedzielski skierowali do rodziców wspólny list dotyczący szczepień dzieci w wieku 5-11 lat przeciw Covid-19. Został on wysłany do szkół przez System Informacji Oświatowej. Teraz za pośrednictwem dyrektorów trafi do rodziców i opiekunów.

"W ostatnich dniach Europejska Agencja Leków (EMA) zarekomendowała szczepienia dzieci w wieku 5-11 lat przeciw COVID-19. Podstawą rekomendacji były szczegółowe wyniki badań klinicznych, które przedstawił producent szczepionki - konsorcjum Pfizer/BioNTech. Są to udowodnione dane naukowe świadczące o skuteczności i bezpieczeństwie stosowania szczepionki wśród najmłodszych. Polska dzięki swojemu przedstawicielowi w Europejskiej Agencji Leków (jest nim prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych) miała bieżący dostęp do wszelkich informacji, na bazie których podejmowane były decyzje o dopuszczeniu szczepień dzieci w grupie wiekowej 5-11 lat" - napisali ministrowie.

Wyjaśnili, że rekomendacja Europejskiej Agencji Leków uruchamia na terenie Unii Europejskiej dystrybucję szczepionek przeznaczonych dla dzieci. "W Polsce spodziewamy się pierwszych dostaw już w połowie grudnia. Oznacza to, że jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia będziemy mogli rozpocząć szczepienia dzieci w wieku 5-11 lat. Chcemy do tego czasu przekazać Państwu - Rodzicom i Opiekunom - jak najwięcej sprawdzonych i rzetelnych informacji, które pomogą podjąć w pełni świadomą decyzję dotyczącą ewentualnego zaszczepienia swojego dziecka" - wskazali.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje