Reklama

Reklama

Ratownicy medyczni na L4. Część karetek nie wyjeżdża, bo brakuje obsady

50 ratowników zachodniopomorskiego pogotowia udało się na zwolnienia lekarskie. Cztery karetki nie wyjeżdżają przez to obecnie do pacjentów. Problemy z kadrą są też we Wrocławiu. W Łodzi zwolnienia w ubiegłym tygodniu wzięło 56 ratowników medycznych, obecnie już do pracy wrócili. Medycy mówią nam, że jest to pewnego rodzaju protest. Inni przyznają: - Naprawdę jesteśmy zmęczeni. To jest zwyczajnie wyraz przemęczenia, rezygnacji i frustracji.

Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych od kilku dni sygnalizuje: brakuje kadry w pogotowiach ratunkowych. Część karetek stoi na parkingach i nie wyjeżdża. Członkowie zespołów ratownictwa medycznego biorą krótsze lub dłuższe zwolnienia lekarskie. Część jest też na urlopach.

Problem ma dotyczyć woj. wielkopolskiego, zachodniopomorskiego, dolnośląskiego, a także łódzkiego. Zmienia się to z dnia na dzień - w niektórych stacjach udaje się szybko znaleźć obsadę. W innych znów zaczyna jej brakować.

Jak pisaliśmy w Interii, 30 czerwca w wielu miastach w Polsce odbył się protest ratowników medycznych. Zdaniem medyków ich praca wynagradzana jest uwłaczającą pensją. I - jak sygnalizują nam teraz ratownicy - masowe L4 to pewnego rodzaju kontynuacja tego protestu. - To taki cichy bunt - mówi nam jeden z medyków.

Reklama

Łódź i 56 ratowników na L4

8 lipca ratownicy medyczni pracujący w Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi poinformowali Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych, że "postanowili w końcu zadbać o swoje zdrowie". "Okazało się, że mamy bardzo schorowany personel, bo po wizytach u lekarzy, około 25 osób dostało zwolnienie trwające 5-7 dni celem podratowania zdrowia. W dniu wczorajszym po działaniach planowania udało się obsadzić trochę zespołów ratownictwa medycznego, jednakże 7 zespołów nie wyjechało wczoraj z bazy" - czytamy.

Grupa medyków na zwolnieniach lekarskich podwoiła się. Jak przekazał Interii rzecznik prasowy WSRM w Łodzi Adam Stępka, tydzień temu kierownictwo dostrzegło większą niż na co dzień liczbę wpływających zwolnień lekarskich. - Łącznie przedstawiło je 56 pracowników z niespełna 800 osób zatrudnianych przez naszą firmę w zespołach ratownictwa medycznego - informuje rzecznik prasowy.

- Absencja chorobowa sprawiła, że w najtrudniejszym okresie doszło do wyłączenia 8 spośród 77 zespołów ratownictwa medycznego, których dysponentem jest nasza firma - przyznaje Adam Stępka.

Zapewnia również, że obecnie sytuacja "uległa normalizacji", ponieważ zwolnienia lekarskie nie zostały przedłużone.

Zachodniopomorskie. "Mamy na co chorować"

Problem z obsadą karetek jest obecnie w woj. zachodniopomorskim. Ratownik medyczny z tego regionu mówi Interii: - Dzieje się to, przed czym ostrzegaliśmy przez ostatnie lata i w trakcie ostatnich manifestacji: ratownicy są zmęczeni - walką z COVID-19, łataniem dziur w systemie ochrony zdrowia, ciągłym wykorzystywaniem, pomiataniem i poniżaniem.

- Ostatnie działania rządu i parlamentu - mam na myśli odebranie dodatków covidowych, zaniżenie współczynników płacowych w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia, odebranie dodatku 4x400 - sprawiły, że ratownicy poczuli się niepotrzebni i postanowili zadbać o swoje zdrowie. A mamy na co chorować: przemęczenie psychofizyczne, zwyrodnienie kręgosłupa, urazy... Już dawno mówiłem że strajk nie będzie potrzebny - bo ratowników jest tak niewielu że wystarczy kilka zwolnień lekarskich i karetki nie wyjadą. To właśnie się dzieje.

- To w mojej ocenie nawet nie jest protest. Miałby wówczas formę zorganizowaną, zaplanowaną. To jest zwyczajnie wyraz przemęczenia, rezygnacji i frustracji - podsumowuje.

"Sytuacja jest problematyczna, ale nie dramatyczna"

Rzeczniczka prasowa zachodniopomorskiego pogotowia Paulina Heigel przyznaje, że dyrektor WSPR w Szczecinie nie otrzymał żadnego oficjalnego pisma od związków zawodowych ws. protestu ze strony ratowników medycznych. - Pojawiają się informacje, że ratownicy są przemęczeni ogólną pracą oraz pandemią. Na chwilę obecną około 50 osób przebywa na zwolnieniach lekarskich na ponad 1000 pracowników. Oczywiście to się zmienia każdego dnia, bo jedni kończą zwolnienia, inni zaczynają. Natomiast faktycznie od początku lipca taką tendencję zauważyliśmy, że te zwolnienia lekarskie pojawiają się znacznie częściej.

- W związku z tym nie zawsze udaje się zapewnić pełną obsadę wszystkich karetek. Mamy na terenie województwa 89 ambulansów i nie wszystkie w ostatnim czasie wyjeżdżają. Obecnie cztery karetki pozostają nieobsadzone. Najwięcej w jednym czasie bez obsady było osiem ambulansów - wylicza Paulina Heigel.

Rzeczniczka pogotowia nie ukrywa, że absencja tak dużej liczby ratowników jest problematyczna. - Czynimy starania, aby zapewnić pełną obsadę wszystkich karetek. Sytuacja nie jest jednak dramatyczna, pacjenci mogą być spokojni, system Państwowego Ratownictwa Medycznego działa. Większość karetek udziela pomocy w pełnym składzie, dodatkowo zgodnie z ustawą wspierają nas jednostki współpracujące czyli straż pożarna i policja. Robimy wszystko, by w pełni zabezpieczyć każdego mieszkańca województwa - podsumowuje.

Wrocław i "absencje chorobowe"

"Najprawdopodobniej od sierpnia zostaje całkowicie "zamknięty" ambulans należący do Pogotowia Ratunkowego we Wrocławiu na ulicy Bierutowskiej. Powód: brak obsady i planowane urlopy. Oznacza to, że w stacji oczekiwania pozostanie tylko jeden ambulans, który zabezpiecza ponad 50 tysięcy mieszkańców Wrocławia i gminy Długołęka. Jeśli informacje o braku karetek z Oławy się potwierdzą to rejon powiększy się o kolejne 50 tysięcy. Aktualnie z podstacji Wrocław Śródmieście Wrocław Psie Pole - nie wyjeżdżają w ciągu doby 1/2 ambulanse" - czytamy w poście Komitetu Protestacyjnego o sytuacji we Wrocławiu.

"To co się wyprawia we Wrocławskim pogotowiu - dramat. Brak obsady na dyspozytorni. W zeszłym tygodniu jeden dyspozytor odbierający i 4 wysyłających"

Anna Koniec, zastępca dyrektora ds. administracyjno-organizacyjnych Pogotowia Ratunkowego we Wrocławiu przyznała Interii, że w miejscowym pogotowiu "występują częściowe problemy kadrowe w zapewnieniu pełnej obsady zespołów ratownictwa medycznego i stanowisk dyspozytorów medycznych, które powodują sporadycznie wyłączenia zespołów ratownictwa medycznego ze względu na niepełny skład ZRM". I dodała, że problemy te związane są głównie z absencjami chorobowymi oraz trwającym sezonem urlopowym. Podkreśla, że nie bez znaczenia pozostaje również ustawa dotycząca minimalnych stawek wynagrodzenia od 1 lipca, które nie spełniły oczekiwań tej grupy zawodowej.

W związku z koniecznością zabezpieczenia ciągłości udzielania świadczeń zdrowotnych, pogotowie systematycznie ogłasza postępowania konkursowe oraz prowadzi rekrutacje zatrudnienia na podstawie umowy o pracę. "Te działania nie przynoszą skutku zgodnie z zapotrzebowaniem" - przyznaje Anna Koniec.

Postulaty ratowników medycznych

Przypomnijmy, o co walczą ratownicy medyczni. Chcą "wzrostu wynagrodzenia zasadniczego o kwotę dodatku MZ, czyli o 1200 zł brutto do podstawy, do wysokości współczynnika co najmniej 0,95 dla wszystkich ratowników medycznych zatrudnionych na umowę o pracę w jednostkach finansowanych ze środków publicznych z równoczesnym zapewnieniem wzrostu stawek dla ratowników na umowach innych niż umowa o pracę (do końca lipca), zgodnie ze stawką godzinową dla ratownika zatrudnionego na umowę o pracę".

Postulują także wprowadzenie do tabeli współczynników osobnego punktu - ratownik medyczny - ze współczynnikiem 1,5 do końca 2021 r. Chcą także wprowadzenia Ustawy o zawodzie i samorządzie Ratowników Medycznych.

Ratownicy domagają się także rozpoczęcia nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje