Reklama

Reklama

Będą protesty ratowników medycznych. "To najłagodniejsza forma. Później wysiądziemy z karetek"

Ratownicy medyczni mają dość i zapowiadają protesty. 30 czerwca, w samo południe, zamanifestują w kilku miastach wojewódzkich. Zdaniem medyków ich praca jest wynagradzana uwłaczającą pensją. - Protesty są najłagodniejszą formą. Jeśli nie poskutkuje - najprawdopodobniej ratownicy po prostu wysiądą z karetek i wyjdą z SORów - mówi Interii ratownik medyczny, który weźmie udział w manifestacji.

30 czerwca o godzinie 12 przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia w Warszawie odbędzie się protest ratowników medycznych.

Swoje niezadowolenie w tym samym czasie zamanifestują także medycy w innych miastach - jak deklaruje Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych, pikiety odbędą się też przed siedzibami Urzędów Wojewódzkich w Katowicach, Krakowie, Olsztynie, Wrocławiu, Szczecinie i Rzeszowie.

Ratownicy medyczni domagają się realizacji postulatów, które "nie zostały zrealizowane przez 4 lata przez kolejnych ministrów zdrowia" - czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie Komitetu Protestacyjnego. Podpisał się pod nimi Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych.

Reklama

Chcą "wzrostu wynagrodzenia zasadniczego o kwotę dodatku MZ, czyli o 1200 zł brutto do podstawy, do wysokości współczynnika co najmniej 0,95 dla wszystkich ratowników medycznych zatrudnionych na umowę o pracę w jednostkach finansowanych ze środków publicznych z równoczesnym zapewnieniem wzrostu stawek dla ratowników na umowach innych niż umowa o pracę (do końca lipca), zgodnie ze stawką godzinową dla ratownika zatrudnionego na umowę o pracę".

Możliwy strajk

Postulują także wprowadzenie do tabeli współczynników osobnego punktu - ratownik medyczny - ze współczynnikiem 1,5 do końca 2021 r. Chcą także wprowadzenia Ustawy o zawodzie i samorządzie Ratowników Medycznych.

Ratownicy domagają się także rozpoczęcia nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

"W razie braku realizacji postulatów w terminie pilnym rozpoczniemy przygotowania do ogólnopolskiej akcji strajkowej z głównym założeniem absencji ratowników medycznych w ich miejscu pracy" - napisał w komunikacie Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych.

Pozbawieni perspektyw na godne zarobki

Wśród protestujących w Szczecinie będzie Wojciech Skotnicki. Ratownik medyczny w rozmowie z Interią tłumaczy: - Protest organizowany jest wobec działań rządu i parlamentu. Po bardzo ciężkich 18 miesiącach pandemii ratownicy medyczni, zresztą jak i wszyscy inni pracownicy ochrony zdrowia, w ramach wdzięczności zostali pozbawieni perspektyw na godne zarobki.

Mowa tu o podpisanej już przez prezydenta noweli ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. 

- Sejm odrzucił poprawki Senatu do tej ustawy - pozostawiając śmiesznie niskie współczynniki wynagrodzenia - komentuje Skotnicki. Jak podkreślają medycy, ratownik medyczny, mimo wymaganego wyższego wykształcenia i specjalistycznych studiów medycznych, znalazł się najniżej wśród zawodów medycznych w nowej siatce płac, nie zostając nawet wyszczególnionym w żadnej rubryce - stał się tym samym "innym zawodem medycznym".

- Co więcej, wbrew licznym, głośnym obietnicom - powtarzanym od paru lat - ani o krok do przodu nie posunęły się prace nad ustawą o zawodzie ratownika medycznego, ani nie zrealizowano obietnic płacowych. Przez ostatni rok tłumaczono to tym, że trwa pandemia i w związku z tym są pilniejsze sprawy. Czekaliśmy. Czekaliśmy cierpliwie i pracowaliśmy ponad siły - czując odpowiedzialność, jaka na nas spoczywała. Teraz - gdy pandemia na chwilę odpuściła, staliśmy się zbędni - komentuje ratownik medyczny.

"Wysiądziemy z karetek"

Wojciech Skotnicki podkreśla, że protesty są najłagodniejszą formą sprzeciwu. - Jeśli nie poskutkuje - najprawdopodobniej ratownicy po prostu wysiądą z karetek i wyjdą z SORów. I nawet nie w ramach jakiegoś zorganizowanego strajku. Po prostu - ciężka praca jaką wykonujemy, odpowiedzialność jaką ponosimy - jest wynagradzana uwłaczającą pensją. Hasła o powołaniu i satysfakcja przestają wystarczać - podkreśla.

Nasz rozmówca zauważa również, że już teraz we Wrocławiu czy Jeleniej Górze dyżury ratowników medycznych są nieobsadzone. - I tak będzie w innych miastach.

- Ja sam zresztą - o ile sytuacja się nie poprawi - zamierzam w najbliższych miesiącach pożegnać się z zawodem. Od 10 lat słucham jedynie obietnic bez pokrycia i czekam aż coś się zmieni. Nie zmienia się nic, poza ministrami zdrowia i terminami kolejnych spotkań. Spotkań, na których minister rozmawia z nami o tym, że porozmawia w przyszłości - ocenia Skotnicki.

"Pluje się nam w twarz"

W Olsztynie natomiast protestować będzie Tadeusz Miłowski.

- Był covid, były "wszystkie ręce na pokład", były oklaski, kawa dla bohatera na Orlenie, Andrzej Duda o nas rapował. Jako środowisko ratowników daliśmy radę, nie zawiedliśmy. Walczyliśmy na SORach, w ZRM, transporcie i oddziałach o naszych pacjentów. Walczyliśmy zarówno z "ponurym kosiarzem" jak i z niewydolnym systemem zastępując pacjentom lekarzy, pomoc społeczną i rodzinę. Razem - komentuje ratownik medyczny.

I ocenia: - Dzisiaj pluje nam się w twarz. Nie dotrzymuje obietnic. Wyrzuca poza nawias.

- Czas zawalczyć o siebie, o swój status, przyszłość, rozwój - dodaje. Apeluje również do innych: - Jeśli myślisz, że to jeszcze nie czas, albo że ktoś inny to za ciebie zrobi - jesteś w błędzie. Wszystko czego pragniesz musisz zdobyć sam. Tylko się rusz. Widzimy się 30 czerwca pod Urzędem Wojewódzkim w Olsztynie godzina 12.

- Jesteśmy potrzebni i nie do zastąpienia - podsumowuje.

Rozmowy z MZ

24 czerwca Ministerstwo Zdrowia zaprosiło przedstawicieli Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych na spotkanie dotyczące aktualnej sytuacji ratowników medycznych. Zaproponowano termin: 29 czerwca.

Ratownicy poprosili o przełożenie terminu rozmów z wtorku na środę na godzinę 14, a więc po proteście. W piśmie argumentują: "Propozycja zmiany wymuszona jest brakiem możliwości uczestnictwa w spotkaniu przedstawicieli organizacji związkowych tworzących Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych. Każdy z działaczy jest czynny zawodowo i powiada obowiązki pracownicze względem pracodawcy. Aktualny sezon urlopowy oraz braki kadrowe są przyczyną problemów związanych z zebraniem reprezentacji".

Minister zdrowia Adam Niedzielski pytany w poniedziałek na konferencji prasowej o szykowane przez ratowników medycznych protesty powiedział: - My jesteśmy w ciągłym dialogu z różnymi przedstawicielami grup medycznych.

Wskazał, że rozmowy "mają teraz pewien horyzont związany z tą nową deklaracją wzrostu nakładów (na ochronę zdrowia - przyp. red.) do 7 procent PKB". - My będziemy rozmawiali w trakcie tych rozmów, jak rozłożyć ten wzrost nakładów tak, żeby gwarancja czy zapewnienie partycypacji dla zawodów medycznych, w tym wzroście nakładów, również był zagwarantowany - dodał. - Również przedstawiciele ratowników mogą liczyć na to, że tak, jak wszystkie inne zawody, będą docenione w tej ścieżce wzrostu nakładów na zdrowie - zadeklarował Niedzielski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy