Reklama

Reklama

Michał Kobosko: Rozmawiamy z około 10 posłami. Niektórzy sami się zgłaszają

- W niektórych przypadkach parlamentarzyści zgłaszają się do nas, w innych to my wyrażamy zainteresowanie i zapraszamy na rozmowę. To grupa około 10 posłów. Naszym priorytetem jest Sejm – mówi Interii Michał Kobosko, wiceprezes stowarzyszenia Polska 2050.

Łukasz Szpyrka, Interia: Przemysław Czarnek i Piotr Zgorzelski mają koronawirusa. U was wszyscy są zdrowi?

Reklama

Michał Kobosko: - Odpukać, u nas wszyscy zdrowi. Ale sytuacja jest coraz poważniejsza. Oby rząd, który przed wyborami prezydenckimi zaczął ostentacyjnie lekceważyć pandemię, wyciągnął z tego coraz szybciej wnioski. W ruchu Polska 2050 staramy się zachowywać wszystkie zasady bezpieczeństwa. Ja sam byłem badany trzy tygodnie temu, podobnie jak kilku naszych działaczy, za każdym razem mieliśmy wyniki negatywne.

Zostały trzy miesiące do końca roku. Powiększycie w tym czasie stan posiadania w parlamencie?

- Taki jest cel. Zawsze jest tak, że do tanga trzeba dwojga. Chcemy zbudować koło parlamentarne, czyli mieć reprezentację co najmniej trojga posłów. Z jednej strony jest nasze zainteresowanie konkretnymi posłami, z drugiej to nami interesują się poszczególni parlamentarzyści. Wiemy, że takie sprawy nie dzieją się z dnia na dzień. To nie jest kwestia krótkich spotkań i szybkich decyzji, ale poważnych negocjacji - obie strony chcą dobrze poznać swoje cele.

Jak to wygląda od kuchni? To wy ruszyliście na "łowy", czy może częściej przychodzą do was posłowie zainteresowani współpracą?

- I tak, i tak. Sytuacja w Sejmie jest dynamiczna i różni się w zależności od klubu parlamentarnego. Jak wiadomo, w klubach opozycji trwa bardzo ożywiona dyskusja, są różne punkty widzenia tego, w jakim kierunku mają iść poszczególne partie. W niektórych przypadkach parlamentarzyści zgłaszają się do nas, w innych to my wyrażamy zainteresowanie i zapraszamy na rozmowę. Prowadzę takie rozmowy, ale na razie nie ma oficjalnej informacji, którą możemy przekazać.

Jak duża jest to grupa?

- Około 10 osób. Wielu posłów nie jest pewnych swojej sytuacji dzisiaj, a także przyszłości, np. czy znajdą się na listach wyborczych w kolejnych wyborach. Istotny jest tu przykład poseł Hanny Gill-Piątek, która podjęła pewne ryzyko odchodząc ze stabilnego klubu parlamentarnego i związała się z ugrupowaniem, które wciąż się tworzy. Zaryzykowała, ale na podstawie tych kilku tygodni wspólnych doświadczeń mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że i ona i my nie żałujemy tej decyzji.

To posłowie "od lewa do prawa", jak mówicie?

- Tak, choć powiedziałbym, że trochę bardziej z prawa niż z lewa. Prowadzimy również rozmowy z senatorami, ale naszym priorytetem pozostaje dziś Sejm.

Podobają się panu planowane zmiany w rządzie?

- Przez 10 tygodni od wyborów zawracano nam głowę tym tematem. Zjednoczona Prawica osiągnęła sukces, że odwróciła naszą uwagę od palących spraw - koronawirusa, ekonomicznych skutków pandemii, sytuacji na Białorusi, i wielu innych. Zjednoczona Prawica kazała nam się zajmować rekonstrukcją rządu i kryzysem między koalicjantami. Nasza opinia jest taka - kryzys w tak zwanej Zjednoczonej Prawicy, a "tak zwanej" mówię celowo, bo nie wierzę w to zjednoczenie, będzie się rozpalał co jakiś czas na nowo. Ujawnione zostały ambicje, wzajemna awersja personalna i walka o schedę po Jarosławie Kaczyńskim. To się po prostu nie skończy. Będą się dalej wzajemnie kotłować, może to być skrywane pod dywanem, ale dżina wypuszczonego z butelki nie zdołają już schwytać.

Jeśli prawdziwe są pańskie przypuszczenia, to być może nominacja Przemysława Czarnka jest również próbą odwrócenia uwagi mediów od trudnej sytuacji wewnętrznej?

- Panu ministrowi Czarnkowi życzę zdrowia. Natomiast trzeba jasno powiedzieć, że zarówno w jego przypadku, jak i w przypadku nowego ministra rolnictwa Grzegorza Pudy, jest to dolewanie oliwy do ognia. Minister rolnictwa zaczyna od otwartego konfliktu z polską wsią o ustawę dotyczącą uboju rytualnego. Czarnek kojarzy się ze wszystkim, tylko nie z troską o dzieci. Edukacja w założeniu jest działaniem długoterminowym, wymagającym racjonalnego działania i czasu. Tutaj chyba postawiono na coś innego. Te obie nominacje to podgrzewane emocji i odwracanie uwagi od spraw najważniejszych.

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz znów została negatywnie zaopiniowana przez sejmową komisję pod kątem jej starań o stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. Wciąż cieszy się waszym poparciem?

- Od początku dawaliśmy jej pozytywną rekomendację, bo uważamy, że jest najwłaściwszą kandydatką. W sytuacji, kiedy nie ma innych kandydatów, bo PiS nie przedstawiło swojego, nie ma żadnych racjonalnych powodów, żeby pani Zuzanna nie stanęła do głosowania w Sejmie. Ma doświadczenie, kompetencje i determinację. Cieszy się ogromnym powodzeniem i popularnością. Dzisiejsze postępowanie PiS pokazuje, że albo zupełnie lekceważą urząd RPO, albo mają kandydata, którego chcą wyciągnąć i przepchnąć w ostatniej chwili. Źle to rokuje.

17 października ma wystartować ruch Rafała Trzaskowskiego. Czeka pan z niecierpliwością, co tam się wydarzy?

- Mamy tyle pracy w naszym ruchu, że koncentrujemy się na jego rozwoju - budujemy struktury ogólnopolskie, nasz think-tank Strategie 2050, zalążek partii politycznej. Jeśli chodzi o ruch Trzaskowskiego to mało kto wie, co to ma być, na jakich zasadach ma działać, kto będzie nim kierować - bo przecież nie sam prezydent Trzaskowski. Jest tam wiele pytań. Jestem osobiście ciekawy tej koncepcji, ale robimy swoje. My tworzymy partię polityczną na bazie funkcjonującego ruchu. Tam jest chyba koncepcja odwrotna - na bazie struktur partii chce się zbudować ruch. Poczekajmy spokojnie, by zobaczyć i ocenić tę inicjatywę.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy