Reklama

Reklama

Prorosyjscy demonstranci blokowali centrum stolicy Mołdawii

W niedzielę w centrum stolicy Mołdawii odbył się wielki protest. Kilka tysięcy członków i sympatyków prorosyjskiej partii Sor zablokowało centrum Kiszyniowa. Demonstranci domagali się m.in. ustąpienia prezydent oraz dymisji rządu. Prezydent Mołdawii określiła protesty jako element wojny hybrydowej prowadzonej przez Moskwę.

Według komunikatu mołdawskiej policji wśród uczestników protestu wyróżniali się "prowokatorzy", w tym osoby nieletnie. Domagali się oni także działań od władz kraju mających na celu zahamowanie inflacji.

Do niedzielnego wieczora służby spisały personalia ponad 60 osób, które utrudniały pracę policji, bądź prowokowały podczas demonstracji jej funkcjonariuszy.

Chaos komunikacyjny w stolicy Mołdawii

 

Pomimo wcześniejszych deklaracji o pokojowym charakterze protestu tysiące manifestantów zablokowały na kilka godzin główne arterie Kiszyniowa, co doprowadziło do chaosu komunikacyjnego w stolicy.

Reklama

"Manifestanci utrudniali ruch komunikacji miejskiej oraz pojazdów uprzywilejowanych, w tym karetek pogotowia" - podała mołdawska policja.

Ilan Sor agentem FSB?

Według prezydent Mołdawii Mai Sandu regularnie prowadzone przez partię założoną przez prorosyjskiego polityka Ilana Sora demonstracje w Kiszyniowie służą sparaliżowaniu najważniejszych instytucji kraju. Określiła protesty jako element wojny hybrydowej prowadzonej przez Moskwę przeciwko demokratycznym władzom Mołdawii.

Pod koniec października powołujący się na źródła w ukraińskich i zachodnich służbach wywiadowczych dziennik "Washington Post" napisał, że Ilan Sor jest domniemanym agentem rosyjskiej służby FSB, spadkobierczyni KGB.

Dokumenty ukraińskich służb, z którymi zapoznała się gazeta, dowodzą, że 35-letni Sor, ukrywający się przed mołdawskim wymiarem ścigania w Izraelu, podejmuje z gronem swoich współpracowników działania celowo eskalujące napięcie w Kiszyniowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy