Reklama

Reklama

Korea Południowa: Brutalne morderstwo na stacji metra. Napastnik przez lata prześladował ofiarę

Na jednej ze stacji metra w stolicy Korei Południowej, Seulu, doszło do brutalnego morderstwa. 28-letnia pracowniczka została zaatakowana przez napastnika, który śmiertelnie dźgnął ją nożem. Zabójcą miał być mężczyzna, który od trzech lat ją prześladował. Ofiara zgłaszała ten fakt na policję, prześladowca został nawet aresztowany, jednak potem zwolniono go za kaucją. Po morderstwie, które wstrząsnęło Koreą Południową, podniesiono kwestię tego, czy przemoc wobec kobiet jest tam traktowana wystarczająco poważnie - przekazuje "Guardian".

28-latka została zaatakowana na stacji Sindang w Seulu, gdzie pracowała. Do morderstwa doszło po zakończeniu jej wieczornej zmiany. Napastnik wielokrotnie dźgnął ją nożem w łazience stacji metra. Dzień później miał zostać skazany za prześladowanie kobiety.

Seul. Zadźgano pracowniczkę stacji metra. Wcześniej była prześladowana

Sprawca został obezwładniony przez innych pracowników stacji, którzy ruszyli na pomoc tuż po tym, jak kobieta uruchomiła alarm. Ofiara nie przeżyła ataku. Zmarła w szpitalu wskutek odniesionych obrażeń.

Jak przekazano, ofiara miała być od lat śledzona i nękana przez późniejszego zabójcę. Prześladowania zaczęły się w 2019 roku, gdy zaczęli razem pracować.31-latek wielokrotnie wydzwaniał do kobiety, prosząc o spotkanie i groził, że zrobi jej krzywdę, jeśli ta odmówi.

Reklama

W październiku ubiegłego roku ofiara zgłosiła się na policję informując o całej sprawie. Prześladowca stracił pracę i został zatrzymany. Później jednak zwolniono go za kaucją. Nie został jednak wydany zakaz zbliżania się, podobnie jak bywało to w przypadkach innych podejrzanych o prześladowanie. Teraz napastnika aresztowano pod zarzutem morderstwa.

Tysiące aresztowań za prześladowanie, tylko 5 procent zatrzymanych

Śmierć kobiety wywołała dyskusję dotyczące tego, czy Korea Południowa wystarczająco poważnie traktuje przemoc wobec kobiet. Przepisy antystalkingowe, które weszły w życie pod koniec 2021 roku, pozwalają na skazanie za podobne przestępstwa na maksymalnie trzy lata więzienia. Zostały one jednak uznane za wadliwe z powodu luki, która pozwala prześladowcom na wywieranie nacisku na ofiary w sprawie wycofania skargi. Policja bowiem może podjąć działania tylko po otrzymaniu przez nią zgody.

Do tej pory policja dokonała 7152 aresztowań za prześladowanie, jednak tylko 5 proc. podejrzanych zostało zatrzymanych.

Działacze na rzecz praw kobiet wskazują, że prawie 80 proc. ofiar stalkingu w Korei Południowej to kobiety.

Po zabójstwie obywatele zaczęli domagać się zmian w prawie wskazując, że nękanie często poprzedza poważniejsze przestępstwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy