Reklama

Iran: Sto osób zagrożonych egzekucją. Apel do polskich polityków

Władza Iranu nadal brutalnie walczy z falą antyrządowych protestów. Demonstranci są zatrzymywani i torturowani. Wykonywane są wyroki śmierci. Iraniści apelują do polskich polityków, aby ci przyłączyli się do akcji objęcia patronatem więźniów politycznych zatrzymanych za udział w protestach. Do tej pory ogłoszono ponad 250 podobnych patronatów.

- Obrońcy praw człowieka donoszą o gwałtach i torturach w więzieniach. W wyniku tortur zmarło szesnaście osób (dane z 5.01. - red). Ponad osiemnaście tysięcy zostało aresztowanych, około stu jest zagrożonych karą śmierci - przekazała Interii dr Karolina Rakowiecka-Asgari z Zakładu Iranistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Ostatnia egzekucja wykonana na uczestnikach antyrządowych protestów miała miejsce trzy tygodnie temu. Jak przekonują eksperci, to efekt reakcji społeczności międzynarodowej na wydarzenia w Iranie. Kilka tygodni temu politycy irańskiego pochodzenia rozpoczęli akcję objęcia patronatem więźniów politycznych. Z czasem inicjatywę poparli parlamentarzyści z Niemiec, Holandii, Szwecji, Austrii, Włoch, Norwegii, Francji, Nowej Zelandii i Kanady. 

Reklama

- Zdarza się, że więzień, o którym w wyniku akcji polityka w mediach klasycznych i społecznościowych robi się głośno, uzyskuje możliwość spotkania z rodziną czy adwokatem, albo zgodę na leczenie - tłumaczy dr Rakowiecka-Asgari. Teraz iraniści apelują do polskich polityków o wsparcie inicjatywyUdostępniono otwartą petycję online, którą każdy może podpisać. 

Wcześniej w akcje wparcia dla więźniów zaangażowały się światowe gwiazdy takie jak: Olivia Colman, Pedro Almadovar, Kate Winslet, Juliette Binoche, Emma Thompson, Jeremy Irons. Ich reakcja zaowocowała uwolnieniem za kaucją wybitnej aktorki Tarane Alidusti.

Protesty po śmierci Mahsy Amini

Fala protestów w Iranie wybuchła 16 września na wieść o tajemniczej śmierci 22-letniej Mahsy Amini. Kurdyjka została zatrzymana przez policję obyczajową, a następnie w nieznanych okoliczność zapadłą w śpiączkę i zmarła w szpitalu. Rodzina kobiety twierdzi, że 22-latka była bita przez funkcjonariuszy. 

Na ulicę wyszły zarówno kobiety, które na znak solidarności z Amini nie nosiły nakrycia głowy, ale również mężczyźni. Postulaty protestujących nabrały z czasem wymiaru solidarnościowego, antyreżimowego, wolnościowego i ekonomicznego. Manifestacje w wielu miastach były brutalnie tłumione przez służby. W kierunku protestujących otwierano ogień. 

W czasie demonstracji zginęło ponad 500 osób - zarówno uczestnicy manifestacji, jak i przypadkowi przechodnie. Co najmniej siedemdziesiąt ofiar to osoby nieletnie, w tym także małe dzieci. Pięćset osób zostało aresztowanych nie tylko za udział w protestach, ale nawet za ich symboliczne, słowne poparcie.

Do więzień trafiają m.in działacze na rzecz praw człowieka, przedstawiciele mniejszości religijnych i etnicznych, studenci, intelektualiści, sportowcy, artyści. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Iran | protesty | Mahsa Amini | teheran

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy