Reklama

Reklama

Angela Merkel. Jaka będzie jej emerytura?

Po 16 latach kierowania rządem kanclerz Angela Merkel odchodzi na emeryturę. Co ją czeka w przyszłości i co zamierza począć z wolnym czasem? Na pewno nie powinna narzekać na brak środków do życia - może bowiem liczyć na emeryturę w wysokości ok. 15 tys. euro miesięcznie. A to nie wszystko.

Angela Merkel lubi gotować zupę ziemnaczaną i piec ciasto ze śliwkami z kruszonką. To typowe niemieckie jesienne dania. Jednak w ostatnich tygodniach nie miała czasu na ich przyrządzanie. Od wrześniowych wyborów do Bundestagu pełni jeszcze obowiązki szefowej rządu, aż do chwili gdy powołanie zostanie nowy kanclerz. Ma to nastąpić 8 grudnia. Zakończą się prawie 16-letnie rządy Merkel, jedynie o kilka dni krótsze, niż era jej politycznego patrona Helmuta Kohla. W 1998 roku odszedł on po 5870 dniach na fotelu kanclerza Niemiec.

W minionych tygodniach Merkel raz po raz robiła coś po raz ostatni. W Bundestagu ostatni raz siedziała w ławach rządowych, ostatni raz przewodniczyła posiedzeniu rządu albo kryzysowej naradzie z premierami krajów związkowych. Bundeswehra uhonorowała ją Wielkim Capstrzykiem - uroczystą ceremonia wojskową z orkiestrą i pochodniami.

Reklama

Ostatni raz w Paryżu, Londynie, Waszyngtonie

Po raz ostatni jako kanclerz Angela Merkel odwiedziła też wiele światowych stolic. Nie wydawało się jednak, że żegna się ze smutkiem z podróżowaniem w tej roli. Gdy włoski premier Mario Draghi powiedział na marginesie szczytu G20, że ma nadzieję w przyszłości częściej widzieć Merkel we Włoszech "być może przy mniej oficjalnych okazjach", Merkel odpowiedziała, że wkrótce całkiem inaczej będzie mogła cieszyć się swoją miłością do Włoch, gdy już nie będzie kanclerzem Niemiec.

Nie jest to bardzo konkretna zapowiedź. Merkel ustępuje wprawdzie z urzędu, ale oficjalnie nadal będzie tytułowana "panią kanclerz". Mówiąc o niej albo pisząc, trzeba będzie dodawać skrót a.D., czyli "ausser Dienst" - "w stanie spoczynku". Może też być nazywana "Altbundeskanzlerin" albo "Altkanzlerin", co w dosłownym tłumaczeniu oznacza "starą kanclerz". 

Czytaj też w Tygodniku Interii Angela Merkel. Kanclerz w ciągłym kryzysie

Pierwszego dnia jako "stara kanclerz" Merkel rozpocznie nowe życie. Długo nie chciała zdradzić, jak będzie ono wyglądać. Rąbka tajemnicy uchyliła w lipcu podczas wizyty w Waszyngtonie. Powiedziała, że chce zrobić sobie najpierw przerwę i nie przyjmować żadnych zaproszeń. Musi zdać sobie sprawę, że jej dotychczasowe zadania "wykonuje teraz ktoś inny". Ale - dodała - "myślę, że bardzo mi się to spodoba".

W wolnym czasie Angela Merkel chce najpierw pomyśleć, co tak naprawdę ją interesuje. W ciągu ostatnich 16 lat nie miała na to zbyt wiele czasu. Kiedy zadano jej to pytanie, otrzymała akurat doktorat honoris causa Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa. - Potem może spróbuję coś poczytać, zamkną mi się oczy ze zmęczenia, to trochę się prześpię, a potem zobaczymy, gdzie się pojawię - mówiła z uśmiechem.

"Miss Merkel"

Przyszłość wyobrazili sobie już artysta fotografik i pisarz kryminałów. Andreas Muehe sfotografował sobowtóra niemieckiej kanclerz w pozach emanujących spokojem, a nawet samotnością i pokazał swe fotografie na wystawie.

Z kolei autor powieści kryminalnych David Safier zakłada, że Angela Merkel szybko zacznie się nudzić, nie mając wypełnionego po brzegi kalendarza. W humorystycznej powieści kryminalnej "Miss Merkel" była kanclerz, po przeprowadzce do swojego domu w Brandenburgii, który do tej pory był jej daczą, zmaga się ze spokojnym życiem na wsi. Tylko wędrówki i pieczenie ciast? W powieści Safiera, przypominającej kryminały Agathy Christie o Miss Marple, Merkel odkrywa morderstwo i z zapałem prowadzi śledztwo.

Pewna emerytura

To humorystyczna książka, ale zadane w niej pytanie jest uzasadnione. Czy osoba, która przez dziesiątki lat pracowała od wczesnego ranka do późnego wieczora i na której spoczywała tak wielka odpowiedzialność, może wyłączyć się z dnia na dzień? - To, za czym się tęskni, zauważa się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy się już tego nie ma - powiedziała niedawno w Berlinie Angela Merkel.

17 lipca Angela Merkel skończyła 67 lat. Na pewno nie musi się martwić o swoją sytuację finansową. Jako kanclerz Niemiec zarabiała 25 tys. euro miesięcznie. Do tego dochodziło nieco ponad 10 tys. diety poselskiej; Merkel przez 30 lat zasiadała w Bundestagu. Kiedy przestanie pracować, najpierw przez trzy miesiące będzie otrzymywać swoją pensję, a potem przez maksymalnie 21 miesięcy jej połowę jako przejściowe wynagrodzenie.

15 tys. euro miesięcznie

Na późniejszą emeryturę złożą się różne świadczenia z tytułu pracy na stanowisku kanclerskim, ministerialnym i zasiadania w Bundestagu. Podstawę obliczeń, które są dokładne do pięciu miejsc po przecinku, można znaleźć w tak zwanej ustawie o ministrach federalnych z 1953 r. Kanclerzom federalnym przysługuje 27,74 proc. ich poprzedniego wynagrodzenia po co najmniej czterech latach urzędowania. Z każdym kolejnym rokiem urzędowania uprawnienie to wzrasta o 2,39167 procent, maksymalnie do 71,75 procent.

W rezultacie Angela Merkel może liczyć na emeryturę w wysokości ok. 15 tys. euro miesięcznie. Do końca życia ma również prawo do ochrony osobistej i samochodu służbowego z kierowcą. Ponadto będzie miała do dyspozycji biuro w siedzibie Bundestagu w Berlinie i złożyła wniosek o zatrudnienie szefa biura i jego zastępcy, dwóch referentek, dwóch pracowników merytorycznych oraz dwóch kierowców.

Druga kariera nie jest wykluczona

Byli pracownicy rządowi są ustawowo zobowiązani do zachowania tajemnicy. Ale nawet, jeśli nie wolno im plotkować, są popularni w świecie biznesu. Jako doradcy i ze względu na swoje kontakty polityczne. Niektórzy z poprzedników Angeli Merkel zajęli się później biznesem. Helmut Schmidt został w 1982 r. wydawcą tygodnika "Die Zeit" i był popularnym mówcą. - Przyjąłem zasadę, by nie dawać wykładu za mniej niż 15 tys. dolarów - zdradził w 2012 r.

Byli kanclerze Helmut Kohl i Gerhard Schroeder o wiele lepiej niż Schmidt przekuli swoją polityczną przeszłość i sławę na pieniądze. Kohl założył firmę zajmującą się doradztwem politycznym i strategicznym, w której bardzo dobrze zarabiał jako lobbysta i konsultant.

Czytaj też: Angela Merkel posługiwała się szyfrem. Wystarczy wejść do garderoby

Schroeder i Nord Stream

Wielu zbulwersowała sprawa Gerharda Schroedera, kiedy w 2005 r. (zaledwie kilka miesięcy po opuszczeniu Urzędu Kanclerskiego) oddał się do usług spółki Nord Stream, należącej do rosyjskiego Gazpromu. Jako kanclerz Schroeder popierał budowę gazociągu pod Bałtykiem.

W międzyczasie wprowadzono przepisy, że byli członkowie rządu, zanim przejdą do świata biznesu, muszą zwrócić się do Urzędu Kanclerskiego z pytaniem, czy ich działalność nie będzie "szkodzić interesom publicznym". Komisja ds. etyki, która doradza rządowi, może w razie wątpliwości nałożyć okres karencji wynoszący do 18 miesięcy.

Mąż Merkel zostaje w Berlinie

Czy Angela Merkel ma na oku nową posadę lub honorowe stanowisko? Jak dotąd nie powiedziała o tym ani słowa. Jest co najmniej prawdopodobne, że na razie zostanie w Berlinie.

Jej mąż, chemik kwantowy Joachim Sauer, nie myśli jeszcze o rezygnacji z pracy. Mimo, że jest emerytowanym profesorem na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie, 72-latek przedłużył swój kontrakt. Na razie do 2022 roku.

Sabine Kinkartz


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy