Reklama

Reklama

Dyrektorka usunęła krzyże z przedszkola. Arcybiskup grzmi

Dyrektorka publicznego przedszkola nr 75 w Szczecinie podjęła decyzję o usunięciu krzyży ze wszystkich pomieszczeń placówki. Lokalni dziennikarze z polskiego radia, radni PiS, a nawet metropolita szczeciński arcybiskup Andrzej Dzięga w ostrych słowach skrytykowali tę decyzję. - Dlaczego bronicie dzieciom, by mogły patrzeć na znak życia i miłości? - zastanawiał się na mszy w święto Podwyższenia Krzyża Świętego duchowny.

- Coraz częściej słyszy się o atakach na krzyż - na krzyże przydrożne, na krzyże nagrobne, krzyże misyjne... - mówił podczas mszy odpustowej z okazji święta Podwyższenia Krzyża Świętego w kamieńskiej katedrze arcybiskup Andrzej Dzięga. Te słowa przypomniało Radio Szczecin w kontekście niedawnej decyzji dyrektorki publicznego przedszkola.

Kierująca placówką Lena Tomaszewska w rozmowie z dziennikarzem tej rozgłośni wyjaśniała powody, dla których zdecydowała o zdjęciu krzyży ze ścian. Jak wyznała, miał tego zażyczyć sobie jeden z rodziców. Sprawę nagłośnił naczelny Radia Szczecin, Tomasz Duklanowski.

Reklama

Radny PiS ze Szczecina: Zdjęcie krzyży obraża katolików

Na temat usuniętych krzyży z przedszkola zareagowali szczecińscy radni Prawa i Sprawiedliwości. Agnieszka Kurzawa określiła zachowanie dyrektorki jako "impulsywne działanie". Jej decyzja jest dla radnej niezrozumiała, co tłumaczy większością dzieci z przedszkola (których jest około setka) uczęszczających na lekcje religii.

Inny radny ze Szczecina uważa nawet, że doszło do złamania konstytucji. Zdaniem Krzysztofa Romanowskiego usuwanie krzyży z przestrzeni publicznej jest naruszeniem artykułu 48. ustawy zasadniczej, zgodnie z którym "rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami".

Twierdzi też, że usuwanie krzyży łamie inny, 53. artykuł tejże, ponieważ zabrania on obrażania uczuć religijnych każdego obywatela. W mniemaniu radnego pozbawienie katolików ważnego dla nich symbolu z przedszkolnej przestrzeni nosi znamiona właśnie takiego czynu.

Arcybiskup Dzięga: Bezczelne ataki na krzyż

Krzyże zniknęły ze ścian placówki w poniedziałek, 12 września. Zaledwie trzy dni później, bo już w środę, do kontrowersyjnej decyzji dyrektorki odniósł się arcybiskup.

Metropolita szczeciński, znany ze swych konserwatywnych poglądów, mówił o "atakach na krzyże" podczas mszy odpustowej odprawionej w Kamieniu Pomorskim. Wierni tego dnia obchodzili święto Podwyższenia Krzyża Świętego.

Ataki są coraz bardziej bezczelne, więcej - coraz większa odwaga wchodzi w sercach tych, którzy uważają, że tylko w ziemię patrząc, zadbają o wszystkie ludzkie sprawy i Bóg im niepotrzebny. Są pokusy ograniczania Słowa Bożego i katechezy w szkole - przekonywał w kazaniu. Zgromadzonym w kamieńskiej katedrze przypomniał też mroczny okres PRL-u.

Jeszcze za Stalina krzyże wyrzucano z urzędów i szkół... Powróciły w roku 1956, po kilku latach znowu wyrzucane, bronione przez rodziców, musiały czekać cierpliwie na "Solidarność" - mówił. O sytuacji w przedszkolu nr 75 wspomniał chwilę później.

- Ostatnio w jednym z przedszkoli, prowadzonych przez miasto - dzisiaj już mogę o tym powiedzieć - pojawił się pomysł dyrekcji, żeby krzyże ze ścian pozdejmować. Dlaczego bronicie dzieciom, by mogły patrzeć na znak życia i miłości? Na znak, który jest przywołaniem Chrystusa umęczonego i zmartwychwstałego - niepokoił się arcybiskup Dzięga.

Miasto nie będzie interweniować

Pomimo apeli ze strony radnych z PiS oraz krytyki z ust metrpolity, krzyże nie powróciły na swoje dawne miejsce i są przechowywane w jednym z przedszkolnych schowków. Władze Szczecina znają sprawę, ale rozkładają ręce.

W rozmowie z portalem onet.pl rzecznik prasowy szczecińskiego magistratu Łukasz Kolasa przyznał, że ta kwestia nie należy do kompetencji urzędu i nie będzie żadnej interwencji ze strony miasta.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy