Reklama

Reklama

Uczniowie masowo rezygnują z religii. "Odpływ dzieci widać gołym okiem"

W klasie u córki pana Pawła na religię chodzą cztery osoby. Na 32 widniejące w klasowym dzienniku. Jeszcze mniej liczne grono uczestniczy w katechezie w szkole u dziecka pani Kingi. - Na religii jest katechetka i jeden uczeń. Pozostałych 16 osób snuje się w tym czasie po korytarzu lub siedzi w stołówce - opowiada Interii mama pierwszoklasistki z Poznania. Z roku na rok coraz więcej młodych ludzi wypisywanych jest z religii. - Przez ostatnie dwa lata to poważne tąpnięcie. Odpływ uczniów widać gołym okiem. Sankcjonowanie tego na siłę nie zadziała - ocenia Dorota Wójcik, prezeska Fundacji Wolność od Religii. Kościół mówienie o masowym rezygnowaniu z lekcji religii nazywa "nieuprawnionym". I apeluje do rodziców o posyłanie dzieci na katechezę.

Kiedy żona pana Pawła wróciła z pierwszej wywiadówki w liceum córki, mężczyzna przyznaje, że przeżył spore zaskoczenie. - Okazało się, że w całej klasie, na 32 uczniów, na religię chodzić będzie tylko czworo - opowiada mężczyzna.

Córka pana Pawła jest w grupie tych na religię niechodzących. - To była jej decyzja. Jest po bierzmowaniu, daliśmy jej wolny wybór. Chociaż myślałem, że żona się nie zgodzi i córka będzie uczęszczać. Żona jest osobą wierzącą - dodaje pan Paweł.

"Na religię chodzi jedna osoba. 16 snuje się po korytarzu"

Na religię od tego roku nie chodzi też córka pani Kingi.

Reklama

- Nie namawiałam jej na to. Jestem katoliczką i chciałam, żeby córka na katechezę chodziła. Ale Michalina prowadziła ze mną żarliwą dyskusję. Moim warunkiem było to, żeby poszła na pierwszą religię, zobaczyć jak te zajęcia będą wyglądać - opowiada pani Kinga.

Licealistka poszła. I stwierdziła, że chodzić nie chce. Nie ona jedna. - Z klasy mojej córki na religię uczęszcza jedna osoba, więc ma salę i katechetkę tylko dla siebie. Kasa płynie, a cała klasa, poza jednym uczniem, snuje się po szkole. Albo są na korytarzu, albo ich jakiś nauczyciel zagoni do stołówki, bądź do biblioteki. Chociaż biblioteka jakoś niechętnie ich przyjmuje - opisuje mama licealistki.

Etyka? Jest. W grupie łączonej, w godzinach popołudniowych. - Pytałam się wychowawcy, kto będzie tę etykę prowadził, bo dla mnie to jest istotne. Dostałam odpowiedź: szkoła nie ma etyka. Zrezygnowałam. W ciemno córki zapisywać nie będę - tłumaczy pani Kinga.

Sama jest pedagogiem. Odpływ dzieci z lekcji religii widzi także w swojej szkole. - Jeśli religia jest w środku zajęć, na naszej świetlicy jest coraz więcej uczniów klas siódmych i ósmych. Prócz tych dzieci, które nie chodziły od początku, wykruszają się właśnie siódmoklasiści. W ósmej klasie na religii zostaje mniej więcej połowa dzieci - ocenia pedagog.

CBOS: Na religię uczęszcza dziś 54 proc. młodzieży

Jak zmienia się liczebność uczniów na religii pokazują dane liczbowe. W 2010 r. uczestnictwo w religii deklarowało 93 proc. uczniów, w 2016 r. - 75 proc., dwa lata później - o pięć punktów procentowych mniej. W 2022 roku, wg ostatniego badania CBOS "Polski pejzaż religijny - z dalekiego planu", podsumowującego religijność Polaków, na religię chodzi 54 proc. uczniów szkół średnich.

- Obserwujemy silną tendencję do rezygnowania z religii. Przez ostatnie dwa lata to poważne tąpnięcie. Mieliśmy przypadek szkoły w Częstochowie, gdzie sześcioro uczniów zapisało się na religię, pozostała część klasy, 24 osoby, spędzała ten czas w bibliotece. W naszej opinii tak nie powinno to wyglądać - mówi Dorota Wójcik, prezeska zarządu Fundacji Wolność od Religii.

Fundacja Wolność od Religii od 11 lat walczy z "dyskryminacją niekatolików w przestrzeni publicznej". 

Kilkoro dzieci na religii. Reszta klasy się nudzi

- Jeśli znaczna część klasy spędza dwie godziny tygodniowo bezproduktywnie w bibliotece, bo malutka część ma w bloku zajęć obowiązkowych wsadzoną religię i realizuje swoje potrzeby edukacji religijnej, to jest to dyskryminacja większości. I z tym się nie zgadzamy. My rozumiemy, że religia w szkołach jest odpowiedzią na potrzeby wierzących. Ale to nie może być tak, jak w tej chwili, że wszyscy są krzywdzeni, bo jakaś część osób chce realizować swoją potrzebę - podkreśla Dorota Wójcik.

I dodaje: - Od wielu lat namawiamy rodziców, aby prosili dyrektorów, żeby ci zmieniali plan w taki sposób, żeby religia była poza blokiem zajęć obowiązkowych. I w wielu przypadkach spotykamy się z pozytywnym odbiorem, dyrektorzy reagują na prośby rodziców. Jeśli odmawiają, doradzamy skarżyć tę decyzję do organu zarządzającego, do kuratorium. Mamy za sobą prawo. Wiadomo, że to wymaga aktywizmu i zaangażowania rodziców, ale to się da zrobić i zwalczać - przekonuje prezeska Fundacji Wolność od Religii.

Retro książki i katecheta od kolorowania krzyży

Co robi Kościół, żeby zachęcić młodych do pozostania na religii? - Niewiele - słyszymy także i w kręgach kościelnych.

- Wszystko jest zależne od miejsca. Są i takie, które mają ciekawą ofertę. Ale prawda jest taka, że w dużych miastach, żeby zaproponować coś ciekawego dzieciakom, trzeba stawać na głowie. Bo mają tyle atrakcji. I Kościół z miejsca przegrywa, bo atrakcyjny nie jest - ocenia w rozmowie z Interią prowadzący religię w szkołach ksiądz.

Przykład? - Wystarczy popatrzeć na podręczniki, pomoce naukowe. Ja przygotowując się do katechezy, korzystam ze źródeł zagranicznych. Bo nasze są zupełnie nieatrakcyjne - dodaje duchowny.

On akurat odpływu uczniów u siebie nie zauważa. - Na cztery klasy mam tylko jedną niechodzącą na katechezę uczennicę. Czy rezygnacja z zajęć jest trendem masowym? U małych dzieci religia prowadzona jest w formie zabawy. Opowiadanie, kolorowanie po to, żeby te treści przekazać. U starszych jest większa świadomość. Religia jest też trudniejsza i wiele zależy od katechety. Znam przypadki gdzie w szkołach średnich chodzą wszystkie dzieci, prócz np. tych innej wiary. Jeśli ktoś potrafi zaciekawić tematem, swoją osobą, jest do tego dobrze przygotowany, to do uczestnictwa w zajęciach nie zniechęci - dodaje duchowny.

Chyba, że jak mówią nam rodzice, nie nadąża za potrzebami współczesnej młodzieży.

- Michalina pierwszy raz o chęci rezygnacji z religii zaczęła mówić w ósmej klasie. Bo zmienił jej się katecheta na panią dość sztywną i schematyczną, która najchętniej kazałaby im kolorować krzyże. Katecheta, którego córka uwielbiała, podejmował z nastolatkami dyskusje. Był też etykiem z wykształcenia. Starał się ich wspierać. Michalina przyszła po którejś z lekcji i mówi: "Mamo, pan powiedział, że osoby niewierzące też są dobre". Ja mówię: "No, ale to jest chyba naturalne?" Na co Miśka odpowiada: "Nie, bo inni katecheci mówią, że tak nie jest" - opowiada pani Kinga, która wypisała swoją córkę z katechezy.

"Mówienie o masowej rezygnacji z lekcji religii jest nieuprawnione"

Jak na masowy odpływ dzieci z religii reaguje Kościół?  W czerwcu, w wywiadzie udzielonym Katolickiej Agencji Informacyjnej, abp Wiktor Skworc zaznaczał, że sytuacja w Polsce jest pod tym względem bardzo zróżnicowana. - Inaczej jest w dużych miastach, a inaczej na terenach wiejskich. Inaczej jest na południu Polski, inaczej w centrum, a jeszcze inaczej na terenach Polski północnej i zachodniej - podkreślał duchowny.

Klasa córki pana Pawła, w której na 32 uczniów na katechezę uczęszcza zaledwie czworo, jest w Puławach. Córka pani Kingi chodzi do szkoły w Poznaniu.

- Zgodnie z danymi zebranymi przez wydziały katechetyczne we wszystkich diecezjach, średnie uczestnictwo na lekcjach religii dla całego kraju wynosi w przedszkolach 83 procent, najniższe jest w liceach i wynosi 63 procent. Najwyższy jest udział w szkołach podstawowych: 90 procent, zaś w technikach i szkołach branżowych jest 69 procent uczęszczających. Jak wynika z tych danych, tendencja spadkowa jest wyraźnie zauważalna, jednak nieuprawnione jest mówienie o masowej rezygnacji z lekcji religii - zaznaczył abp Skworc.

Jako przyczyny rezygnacji z lekcji religii wskazał jakość proponowanych zajęć, kondycję polskich rodzin i ich związanie z Kościołem oraz lokowanie katechezy szkolnej na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej, które "sprzyja absencji uczniów". Dwa lata wcześniej, apelował do resortu edukacji o taką zmianę przepisów, by uczeń rezygnujący z religii musiał uczęszczać na etykę i nie mógł skorzystać z "dodatkowego czasu wolnego". Minister na apel odpowiedział.

MEiN: Religia lub etyka zajęciami obowiązkowymi

Wiosną 2021 roku minister Przemysław Czarnek na łamach "Gazety Polskiej" zapowiedział, że chce, by religia lub etyka były obowiązkowe. - Będziemy chcieli zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic. To "nic" stało się dość powszechne na przykład w dużych miastach. I właśnie to "nic" służy temu, by odbywały się podobne zbiegowiska, które kompletnie bezrefleksyjnie podchodzą do życia - tłumaczył wówczas szef resortu edukacji.

I dodawał: - Nauka albo religii, albo etyki będzie obligatoryjna, by do młodzieży docierał jakikolwiek przekaz o systemie wartości.

Zmiany planowane są od następnego roku szkolnego. Na jakim etapie są aktualnie? Pytamy o to resort. Do dnia publikacji tekstu, odpowiedzi nie uzyskujemy.

- Na razie jest obietnica ministerstwa, ale dosyć już precyzyjna, bo wskazane jest w której klasie, w którym roku będzie to obowiązywało. Takie są plany MEiN. I zapewne to przemocowe rozwiązanie zostanie wprowadzone. Tylko to się nie sprawdzi i obróci przeciwko Kościołowi. Odpływ zainteresowanych religią uczniów widać gołym okiem, a sankcjonowanie tego na siłę nie zadziała - mówi Dorota Wójcik z Fundacji Wolność od Religii.

- Widzę, czym się kończy przymuszanie dzieci do chodzenia na religię. Patrzę na ósme klasy, w których gros dzieciaków na religii zostało, bo rodzice ich nie wypisali i widzę jak bardzo to jest przeciwskuteczne. Oni karzą katechetkę za decyzje rodziców. Buntują się, nakręcają. To bardziej próba sił niż lekcja - ocenia pani Kinga.

- Przymuszona modlitwa panu Bogu nie jest miła, więc robić coś na siłę, tym bardziej u dzieciaków, to kiepski pomysł - komentuje sprawę duchowny z południa Polski. - Sprowadzi się to do tego, że dzieci będą miały jeszcze większą awersję do religii, do katechezy i do Kościoła w ogóle. Więcej szkody niż pożytku - ocenia uczący religii ksiądz.

Komisja Wychowania Katolickiego KEP: Posyłajcie dzieci na religię

O spadek liczby uczniów na lekcjach religii pytamy Komisję Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski. - Dane będziemy mieć w listopadzie. Wtedy można się do nich odnieść - informuje Interię ks. Piotr Tomasik, Koordynator Biura Programowania Katechezy.

1 września rolę lekcji religii w Słowie wydanym z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego 2022/2023 podkreślał bp Wojciech Osial, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP. W podpisanym liście dziękował katechetom za to, co robią i apelował, by odrzucili lęki "spowodowane myśleniem, że lekcja religii jest przedmiotem trudnym lub niepewnym co do swej przyszłości".

"Bądźcie silni wobec wszystkich trudności. Podejmujcie wysiłek własnej formacji, aby nauczanie było na najwyższym poziomie. Zachęcajcie swoich bliskich i znajomych do wyboru studiów dających przygotowanie do pracy katechetycznej. Ufam, że dzięki naszemu wspólnemu zaangażowaniu nie zabraknie osób chętnych do nauczania religii" - czytamy w Słowie Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

Bp Osial miał też apel do rodziców: "Miejcie staranie o wychowanie religijne Waszych dzieci. Posyłajcie Wasze dzieci na lekcje religii."

- Nie. Idźmy za tym co pokazuje młodzież, nie uszczęśliwiajmy ich na siłę - ripostuje Dorota Wójcik. - Powinniśmy zacząć od tego, żeby obniżyć wiek kiedy dzieci i młodzież mogą decydować o tym, czy chcą zapisać się na religię, czy nie chcą. W Polsce mogą to zrobić w wieku 18 lat. Ale pracować mogą od 16. roku życia - zwraca uwagę przedstawicielka fundacji.

Rodzice, z którymi rozmawiamy, nie zamierzają zmuszać dzieci do zmiany decyzji. Chcą za to zrobić wszystko, by zmianie uległ plan lekcji ich dzieci. - Obiecałam sobie, że poczekam tydzień, maksymalnie dwa. Dam szansę dyrekcji żeby sami zmienili plan. Jeśli tego nie będzie, będziemy działać - zapowiada pani Kinga.

Irmina Brachacz

Irmina.brachacz@firma.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy