Simionian o wojnie: Kiedyś mieliśmy dylemat, dziś już nie mamy wątpliwości

Oprac.: Sebastian Przybył
Na początku "specjalnej operacji" mieliśmy kompleks, że walczymy z bratnimi Ukraińcami, ale dziś Zachód rozwiał nasze wątpliwości - stwierdziła Margarita Simonian - jedna z głównych proputinowskich propagandystek medialnych. Jak stwierdziła, kiedyś największym dylematem moralnym Rosjan była "wojna z bratnim narodem", lecz teraz, po wielu miesiącach inwazji, ta "gorycz" już nie istnieje.

Czołowa kremlowska propagandystka Margarita Simonian wzięła udział w jednym z cyklicznych programów w rosyjskiej telewizji państwowej. Podczas swojej wypowiedzi stwierdziła, że na froncie nikt nie ma wątpliwości, z kim toczy się bój. A przynajmniej nie miał wątpliwości.
- W końcu Zachód sprawił, że zniknął ten największy ciężar naszego moralnego dylematu. Oni oddalili naszą największą gorycz i być może nawet największy kompleks, jaki mieliśmy na początku "specjalnej operacji wojskowej" - mówiła Simonian.
Margarita Simonian: Ukraińcy byli kiedyś naszym bratnim narodem
Dalej redaktor naczelna telewizji RT, znana również jako "caryca propagandy", kontynuowała, że owym problemem Rosjan w toczonej przez nich inwazji była "wojna z bratnim narodem". - Czyż nie było takich emocji na samym początku? - dopytywała swoich rozmówców Simonian.
- Ta gorycz, ten fakt, że to Ukraińcy, którzy są częścią naszego narodu - oznajmiła propagandystka. - Teraz każdy, kto obserwuje sytuację nie ma już żadnych odczuć. Z Ukraińcami? - podkreślała, rozwiewając ewentualne wątpliwości dotyczące "braterstwa narodów" między Rosją a Ukrainą.
"Nie cieszymy się z bombardowania Kijowa. Prezydent Putin też tego nie lubi"
W grudniu Simonian usprawiedliwiała rosyjskie, masowe bombardowania Ukrainy twierdząc, że "żadnego Rosjanina nie cieszy bombardowanie Kijowa. Nawet prezydenta Putina". - To te bestie, które wykorzystują nas w tej wojnie zastępczej. To ten "pseudoprezydent" Zełenski - to on nas zmusza do bombardowań - dodała.
- Uwierzcie mi, my tego nie chcieliśmy robić i nie chcemy tego robić. Rozumiecie to? - zakończyła.