"FT": Ofensywa Rosji może rozpocząć się w ciągu 10 dni
Rosja może rozpocząć ofensywę na dużą skalę na Ukrainie w ciągu najbliższych 10 dni - informuje "Financial Times" powołując się na anonimowego doradcę ukraińskiej armi. Informacje pokrywają się to z dotychczasowymi doniesieniami ekspertów i urzędników - Putin miał wydać rozkaz całkowitego zajęcia obwodów ługańskiego i donieckiego do końca marca.

Źródło "Financial Times" podkreślało w niedzielę, że dysponuje "wiarygodnymi informacjami" o zamiarach Rosji. Gdyby wyliczenia doradcy okazały się prawdziwe oznaczałoby to, że operacja rozpoczęłaby się do 15 lutego.
Miałoby to wyprzedzić działania krajów Zachodu, które zadeklarowały władzom w Kijowie nowe dostawy uzbrojenia.
Gdzie rozpocznie się ofensywa?
Miejscem początku masowej ofensywy może być zachodnia część obwodu ługańskiego w rejonie Kreminnej oraz pobliskiego Łymanu w obwodzie donieckim. Rosyjskie wojska zostały odparte z tych terenów podczas kontrofensywy jesienią ubiegłego roku. Od kilku tygodni gromadzone są tam wojska agresora.
Niezależny rosyjski portal Meduza przypomina słowa rzecznika ukraińskiego wywiadu wojskowego Andrija Czerniaka. W wywiadzie dla "Kyiv Post" informował on, że Władimir Putin nakazał swoim siłom zbrojnym zajęcie całego obwodu ługańskiego i donieckiego do marca.
Rosjanie zaatakują, bo "kochają symbolikę"?
W niedzielę minister obrony Ołeksij Reznikow podkreślał z kolei, że Kijów spodziewa się ofensywy Rosji w związku ze zbliżającą się rocznicą inwazji na Ukrainę. Dodawał, że Kreml "kocha symbolikę".
W podobnym tonie do ministra wypowiadał się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. W niedzielnym przemówieniu wskazywał, że Rosjanie w lutym będą chcieli dokonać czegoś "symbolicznego". Ma to zrekompensować dotychczasowe porażki z pierwszego roku inwazji.
- W obwodzie donieckim toczą się zacięte walki. Bez względu na to, jak jest ciężko i bez względu na presję, musimy sobie z tym poradzić - zapewnił prezydent.