Reklama

Reklama

Prezes UTK: Polacy ufają kolei. Przesiądą się z aut do pociągów

Tłok w pociągach, brak maseczek u pasażerów, jak i sposób kontroli biletów - o tym najczęściej piszą autorzy skarg trafiających do Urzędu Transportu Kolejowego, o czym w rozmowie z Interią mówi jego prezes dr inż. Ignacy Góra. Zapytany o wprowadzane przez rząd limity pasażerów w transporcie odpowiada, że liczba podróżnych "zależy nie tyle od limitów, co od mniejszej mobilności społeczeństwa". Jak również zapewnia, interweniował w sprawie linii Mielec-Dębica, którą zmodernizowano za 300 mln zł, aby uruchomić na niej kilka pociągów na dobę. Szef UTK apeluje ponadto do marszałków województw, by przywracali kolejowe połączenia regionalne.

W niedzielę 12 grudnia wszedł w życie nowy rozkład jazdy PKP. O perspektywach i problemach polskiej kolei Interia rozmawia z dr inż. Ignacym Górą, prezesem Urzędu Transportu Kolejowego.

Wiktor Kazanecki, Interia: Za nami drugi pandemiczny rok - z obostrzeniami i wywołaną nimi mniejszą mobilnością ludzi. Polska kolej wychodzi już z "dołka" zarówno frekwencyjnego, jak i pod względem liczby połączeń?

Dr inż. Ignacy Góra, szef UTK: - Dane z ostatnich miesięcy wskazują, że dla kolejowych przewozów pasażerskich najgorszy okres już minął. Na początku rozprzestrzeniana się koronawirusa oraz podczas większej liczby zachorowań na COVID-19 liczba pasażerów była mniejsza ze względu na pracę oraz naukę zdalną. Obecnie ten wskaźnik sukcesywnie rośnie. 

Reklama

Wyniki przewozowe w pierwszych czterech miesiącach 2021 r. były znacznie poniżej średniej z poprzednich lat. Trend odwrócił się w maju, a od czerwca liczba podróżnych nie spadła poniżej 20 mln, przy tym każdy kolejny miesiąc to dwucyfrowy wzrost liczby pasażerów w odniesieniu do danych sprzed roku.

Przewoźnicy nie ograniczali w tym czasie oferty, lecz przedsięwzięli środki, aby pasażerowie podróżowali bezpiecznie i wygodnie. Liczba podróżnych sukcesywnie przybliża się do wartości sprzed pandemii. To pokazuje, że chcemy korzystać z pociągów i mamy do nich zaufanie.

Kolej musi sprostać wielu wyzwaniom oraz stale rosnącym oczekiwaniom klientów. Ma na to szansę, szczególnie w trakcie trwającego jeszcze Europejskiego Roku Kolei oraz w obliczu realizacji założeń Europejskiego Zielonego Ładu. Jest to najbardziej ekologiczny środek podróżowania, dlatego w perspektywie najbliższych lat nie tylko może odzyskać dotychczasowych pasażerów, lecz także przyciągać i przejąć klientów korzystających obecnie przede wszystkim z samochodów.

UTK bada, jak przewoźnicy spełniają sanitarne wytyczne podczas pandemii? Jakie wnioski płyną z tych obserwacji?

- Od początku pandemii monitorujemy sytuację na rynku kolejowym. Zgodnie z przepisami przewoźnicy mają obowiązek zapewnienia pasażerom odpowiednich warunków higieny, bezpieczeństwa i należytej obsługi.

Przewoźnicy raportowali codziennie w okresie wprowadzonych ograniczeń tzw. zajętość składów. Było to szczególnie istotne w początkowej fazie wprowadzania limitów pasażerów. Kwestie bezpieczeństwa sanitarnego są elementem kontroli inspektorów UTK. Reagujemy też na każde zgłoszenie dotyczące nieprzestrzegania zasad sanitarnych. 

Do końca listopada tego roku do naszego urzędu trafiło 1215 zgłoszeń od pasażerów. Najwięcej dotyczyło - podobnie jak w roku 2020 - higieny, komfortu i jakości podróży oraz zwrotu kosztów. Podróżni zwracali uwagę przede wszystkim na kwestie związane z pandemią koronawirusa: zatłoczenie, nieprzestrzeganie obowiązku zasłaniania ust i nosa oraz sposób kontroli biletów.

Czy powrót na kolej następuje nie tylko ze względu na luźniejsze obostrzenia, ale i ekologicznych? Polacy zaczynają traktować ten środek transportu jako przyjazny środowisku?

- Październik był jak na razie najlepszym miesiącem tego roku pod względem liczby przewiezionych pasażerów. Wzrost rok do roku wyniósł 46 proc, jednak tegoroczny październik to tylko nieco ponad 87 proc. pasażerów przewiezionych w tym samym miesiącu, ale 2019 roku.

Pandemia nie zniechęciła do wyboru komunikacji zbiorowej. Jestem przekonany, że z roku na rok przybywać będzie osób świadomie uzależniających wybór środka transportu od wpływu na naturę. I tu kolej jest bezkonkurencyjna.

Wśród społeczeństwa w całej Europie rośnie świadomość, jak ważne jest zadbanie o środowisko naturalne. Co prawda zmian klimatycznych nie rozwiąże się z dnia na dzień, ale kolej ma istotne atuty aby odegrać istotną rolę w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych. Przypada na nią niespełna 0,5 proc. emisji dwutlenku węgla w transporcie. Pociąg jest tym samym doskonałą alternatywą dla osób, które chcą podróżować, mając czyste powietrze i "czyste sumienie".

Jakie działania zamierza podjąć UTK, by skłonić przewoźników do poszerzania oferty, likwidacji białych plam komunikacyjnych?

- Pociągi mogą być uruchamiane na podstawie umów o świadczenie usług publicznych (PSC) lub jako połączenia komercyjne - w tym drugim przypadku przewoźnik uruchamia je na własne ryzyko handlowe. Aby przyczynić się do likwidacji białych plam transportowych, stosowne działania powinni podjąć przede wszystkim marszałkowie województw: przywrócić kursy pociągów, dzięki którym możliwe będą codzienne dojazdy do miejsc pracy i nauki. 

Marszałkowie powinni więc zlecić przewoźnikom funkcjonującym na ich obszarze obsługę dodatkowych relacji. Wiąże się to z potrzebą finansowania tych połączeń. Z kolei do kompetencji prezesa UTK należy m.in. opiniowanie projektów planów transportowych oraz projektów umów o świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego. 

Dostęp do projektowanych i obowiązujących planów transportowych oraz PSC daje możliwość monitorowania rynku przewozów pasażerskich pod kątem promowania dobrych praktyk, jednolicie stosowanych praw pasażerów, poprawy dostępności przewozów pasażerskich, w tym dla osób z niepełnosprawnościami, a także integracji biletowej i taryfowej oraz innych standardów. 

Stanowi to podstawę do formułowania wykazu pożądanych standardów i praktyk, stosowanych w sposób maksymalnie powszechny i jednolity przez organizatorów transportu i operatorów publicznego transportu zbiorowego. Analiza planów transportowych i umów PSC uwzględnia ponadto zapobieganie tzw. wykluczeniu transportowemu. Dotyczy to w szczególności obsługiwanych połączeń i liczby pociągów przeznaczonych do ich obsługi.

Mamy sytuacje takie, jak na Podkarpaciu, gdzie po linii Mielec-Dębica, nowo zmodernizowanej za około 300 mln zł, kursuje tylko kilka pociągów dziennie. Czy UTK zachęci samorządy oraz przewoźników, by na szlakach otwieranych po latach pojawiało się więcej kursów?

- Niedostateczna liczba połączeń skutkuje niewykorzystaniem możliwości infrastruktury kolejowej, którą zmodernizowano z wykorzystaniem dużych nakładów finansowych. O tym, czy mieszkańcy regionu wykorzystają taki potencjał, decyduje liczba połączeń oraz godziny realizacji kursów. One powinny być satysfakcjonujące dla możliwie dużej liczby użytkowników transportu zbiorowego.

Opiniując projekty planów transportowych i umów o świadczenie usług publicznych, zwracam uwagę na wszystkie aspekty związane z rozkładem jazdy pociągów m.in.: częstotliwość ich kursowania, dostosowanie rozkładu jazdy do potrzeb podróżnych. Uwzględniane są tu również sygnały kierowane do prezesa UTK przez podróżnych, jak i  skomunikowania. 

W reakcji na rozkład jazdy pociągów przywróconych po modernizacji linii kolejowej Dębica-Mielec niezwłocznie skierowałem do marszałka województwa podkarpackiego pismo, w którym zwróciłem uwagę na to, że cztery pary połączeń zaplanowane do realizacji jedynie w dni robocze będą ofertą niesatysfakcjonującą mieszkańców.

Znamy przypadki reaktywacji przewozów na wyremontowanych liniach kolejowych, które okazały się frekwencyjnym sukcesem, np. połączenia do miejscowości Lubin czy Bielawa na Dolnym Śląsku. Na każdej z tych tras zaplanowano nawet kilkanaście par pociągów w dobie, wobec czego pociągi zapełniły się pasażerami już od pierwszych dni kursowania.

Pozytywnym przykładem z obszaru województwa podkarpackiego było rozszerzenie oferty przewozowej na trasie Rzeszów Główny-Jasło, gdzie w przeszłości uruchamiano do dwóch par pociągów w dobie, a obecnie w dni robocze kursuje siedem par i zauważalny jest wzrost zainteresowania podróżnych w stosunku do lat poprzednich. Choć w dalszym ciągu nie może to być oferta w pełni dogodna dla podróżnych, to jednak znacząco lepiej odpowiada na istniejące zapotrzebowanie.

Czy wprowadzane przez rząd od 15 grudnia ponowne limity pasażerów (75 proc.) mogą na nowo pogorszyć sytuację kolei, a tym samym - przewoźników?

- W okresie styczeń-październik 2021 r. przewieziono 197,3 mln pasażerów, a analogicznym okresie 2020 r. było to 183,4 mln podróżnych, przy czym pamiętajmy, że dwa pierwsze miesiące ubiegłego roku to czas bez pandemii, czyli bez ograniczeń w przemieszczaniu, pracy i nauki zdalnej. 

Liczba pasażerów zależy nie tyle od limitów, co od mniejszej mobilności społeczeństwa. Końcówka roku nie wpłynie znacznie na rezultat całego 2021, który z pewnością zakończy się lepszym wynikiem niż poprzedni.

Jak, pana zdaniem, szersza obecność prywatnych przewoźników na polskich torach zmieni postrzeganie kolei? Czy jest to szansa na przyciągnięcie większej liczby pasażerów?

- Większa konkurencyjność usług na rynku transportu kolejowego może przynieść wiele korzyści dla samej branży, w tym przede wszystkim dla podróżnych. Konkurencja może stanowić katalizator dla wprowadzenia dodatkowych udogodnień dla podróżnych np. dogodniejszej siatki połączeń, taryf biletowych, eliminacji białych plam komunikacyjnych poprzez wzajemne uzupełnianie usług przez przewoźników kolejowych czy modyfikacje w zakresie taboru, w tym jego standardu. 

Oczywiście są to tylko przykłady, bo zmiany mogą mieć o wiele więcej skutków. Potencjalni podróżni pożądają możliwości wyboru, ponieważ pozwala na podjęcie decyzji, z usług którego przewoźnika chce skorzystać. Niewykluczone, że pojawienie się nowych podmiotów w sektorze kolejowym przyczyni się do zwiększenia zainteresowania podróżnych tym środkiem transportu.

Występowanie wielu podmiotów na rynku kolejowym wcale nie musi oznaczać ciągłego konkurowania pomiędzy sobą. W istocie można sobie wyobrazić sytuację, gdzie podmioty rynkowe zamiast ze sobą rywalizować zaczną ze sobą współpracować, na czym finalnie również może skorzystać potencjalny pasażer.

Na razie największą ofensywę zapowiada czeski RegioJet, który otrzymał od UTK otwarte dostępy np. na trasę z Przemyśla do Czech czy z Warszawy do Belgii. Na te pociągi nie będą jednak sprzedawane bilety krajowe - na wniosek przewoźnika. Dlaczego tak się stało i czy w przyszłości mogłoby się to zmienić?

- To przewoźnik decyduje jaki wniosek składa. RegioJet złożył wnioski o przyznanie otwartego dostępu na trasach międzynarodowych, gdzie faktycznie zrezygnował z postojów handlowych na terenie Polski. Przewoźnik nie wyjaśniał przyczyny takiego stanowiska. Do postępowań dotyczących RegioJet wpływały wnioski o przeprowadzenie badania równowagi ekonomicznej, natomiast zdarzały się również i takie postępowania, w których żaden wniosek o przeprowadzenie takiej analizy nie wpłynął.

(Zgodnie z unijnymi przepisami równowagę ekonomiczną umowy o świadczenie usług publicznych uznaje się za zagrożoną, jeżeli proponowana nowa usługa miałaby m.in. istotny negatywny wpływ na poziom zysku podmiotu świadczącego usługi publiczne - red.)

RegioJet złożył również wnioski na trasy krajowe na obszarze Polski, co również pokazuje, że ten przewoźnik nie zamierza rezygnować z wykonywania przewozów o charakterze międzywojewódzkim. Bez względu na to, czy dane połączenie ma mieć charakter międzynarodowy, czy krajowy to aplikant podejmuje decyzję o tym, gdzie mają się znajdować postoje handlowe i jakie ograniczenia mogą się z nimi wiązać.

Czy wpływ na decyzję RegioJet mogło mieć ewentualne zablokowanie połączeń przez innego przewoźnika w ramach badania równowagi ekonomicznej - np. PKP Intercity?

- Najpełniejszej odpowiedzi na to pytanie może udzielić jedynie przewoźnik, którego ono dotyczy, czyli w tym przypadku RegioJet. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami prawnymi to aplikant samodzielnie podejmuje decyzję o tym, jakie parametry będzie miała usługa, której uruchomienie rozważa. 

Za wyborem rodzaju danej usługi może przemawiać wiele czynników np. potencjał danego połączenia, dostępne środki ekonomiczne, świadomość charakterystyki przewozów wykonywanych na terytorium danego państwa przez innych przewoźników kolejowych, czy wreszcie czas potrzebny na wydanie decyzji z wniosku przyznanie otwartego dostępu.

ZOBACZ: Kapitalizm na szynach. Jak w Polsce radzi sobie prywatna kolej?

Jakie największe zmiany - zarówno infrastrukturalne, jak i pod względem oferty oraz jakości wykonywania usług - mogą zauważyć pasażerowie w najbliższych latach?

- Polska kolej przechodzi największą modernizację od lat, co już jest widoczne. Pasażerowie podróżują nowymi i zmodernizowanymi składami, wsiadają i wysiadają na nowoczesnych peronach i dworcach. Same składy i dworce są nie tylko nowoczesne i wygodne, ale co ważne dostępne dla wszystkich podróżnych, także tych o ograniczonej mobilności. 

Nowoczesny tabor możemy już spotkać nie tylko w największych aglomeracjach miejskich, ale także w innych regionach kraju, gdzie codziennie służy podróżnym do przemieszczania się do pracy czy szkoły. PKP Intercity, które dysponuje największą liczbą klasycznych wagonów, posiada już 60 zmodernizowanych wagonów COMBO. Wydzielono w nich przedziały rodzinne oraz dla osób z niepełnosprawnością. Znajduje się tam też przestrzeń, w której można bezpiecznie przewieźć rowery.

Niedługo musi się pojawić oferta pociągów nocnych, świadczących dalekobieżne usługi nie tylko na terenie Polski, ale również Europy. Takie jest oczekiwanie zarówno pasażerów polskich, jak również całego społeczeństwa na kontynencie. Największe zmiany w dłuższej perspektywie może przynieść - nie od razu kojarzący się z koleją - projekt budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Nie będzie to tylko lotnisko, ale ponad 1800 km nowych szlaków kolejowych.

W nieco krótszej perspektywie niż powstanie CPK można się spodziewać końcowych rezultatów takich projektów jak Krajowy Program Kolejowy - inwestycje na kwotę około 77 mld złotych to między innymi polepszenia jakości infrastruktury kolejowej w miejscach, gdzie jej stan wymagał intensywnych prac. Połączenie dobrego stanu infrastruktury z odpowiednią ofertą ze strony organizatorów może przynieść duże zmiany w takich regionach jak województwo lubelskie, warmińsko-mazurskie czy podkarpackie. 

Kolejnym programem jest Kolej Plus. Realizacja programu jest zapowiedziana do 2028 r., a planowana kwota wynosi około 6,6 mld złotych. Finalne rezultaty będą widoczne po jego zakończeniu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy