Reklama

Reklama

Jan Paweł II a skandale w Kościele. Kto nie chce ujawnić raportu?

Co Jan Paweł II wiedział, a czego nie wiedział o wstrząsających sprawach Theodora McCarricka i Marciala Maciela Degollado? Jak wynika z filmu dokumentalnego "Szklany dom", w procesie beatyfikacyjnym nie badano bezpośrednio dokumentów dotyczących tych wątków, a bazowano na odpowiedzi Kongregacji Nauki Wiary i sekretariatu stanu. - Tymczasem sekretariat stanu i kard. Angelo Sodano okazują się niewiarygodni - wskazuje Tomasz Terlikowski.

18 maja, w 102. rocznicę urodzin Karola Wojtyły, na antenie TVP premierę miał film dokumentalny pt. "Szklany dom - odpowiedź Jana Pawła II na kryzys wykorzystywania seksualnego w Kościele" autorstwa Pauliny Guzik.

W wielowątkowej produkcji przedstawiono m.in. głośne sprawy Theodora McCarricka i ojca Marciala Maciela Degollado.

Ten pierwszy to były już ksiądz i kardynał, metropolita Waszyngtonu i "gwiazda rocka" amerykańskiego Kościoła, który piął się po szczeblach kariery, a okazał się sprawcą wykorzystywania seksualnego małoletnich i dorosłych. Degollado to meksykański ksiądz, założyciel zgromadzenia Legion Chrystusa, postać wpływowa i stawiana przez lata za przewodnika i wzór dla młodych - w rzeczywistości gwałciciel, który krzywdził także własne dzieci, narkoman i oszust.

Reklama

Film wyraźnie akcentuje wpływ otoczenia Jana Pawła II na to, jaką wiedzę posiadał i jakie decyzje podejmował. Reportaż pokazuje też niejasną rolę kardynała Angelo Sodano, ówczesnego sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej, drugiej po papieżu osoby w watykańskiej hierarchii.

Kto w Watykanie krył Degollado i ile wiedział Jan Paweł II?  

To Sodano - jak wynika z przytoczonej w filmie relacji amerykańskiego dziennikarza Johna Allena - miał naciskać m.in. na nieupublicznianie informacji o sankcjach Watykanu wobec Degollado. "Wskazywał, że każdy dziennikarz, który opublikuje wyrok w sprawie ojca Maciela, jest wrogiem Kościoła" - opowiada Allen w rozmowie z Pauliną Guzik.

"W sekretariacie stanu istniała cała struktura władzy (...), która zależała od pieniędzy Maciela i od sukcesu Maciela w rekrutacji duchownych. Ludzie ci nie chcieli, żeby sprawa wyszła na jaw" - opisuje Allen. Jak mówi, w Watykanie wiadomo było, który hierarcha jeździ czarnym mercedesem ofiarowanym przez Degollado.

Beatyfikacja Jana Pawła II a sprawy wykorzystania seksualnego w Kościele

Sprawa meksykańskiego księdza i jego relacji z Janem Pawłem II, a także decyzje papieża dotyczące tej - jak się okazało - demonicznej postaci wróciły podczas procesu beatyfikacyjnego.

Postulator ks. Sławomir Order w filmie wskazuje, że do "odpowiednich instytucji" wystosowane zostały pytania dotyczące spraw: Legionistów Chrystusa i ojca Maciela oraz sytuacji w Stanach Zjednoczonych i kardynała McCarricka. 

Komunikaty - jak opisuje ks. Order - były lakoniczne, ale jednoznaczne wskazywały, że nie ma nic do zarzucenia Janowi Pawłowi II

- Słowa ks. Odera są dla mnie w tym filmie kluczowe. Z jego wypowiedzi wynika, że w czasie procesu beatyfikacyjnego nie zbadano dokumentów dotyczących tego, co papież wiedział, a czego nie wiedział o sprawach McCarricka i Degollado. Ks. Oder wskazał, że zwrócono się do "odpowiednich instytucji", czyli Kongregacji Nauki Wiary i sekretariatu stanu. Jednocześnie z samego filmu wynika, że sekretariat stanu i kard. Angelo Sodano okazują się niewiarygodni, a Sodano najprawdopodobniej ukrywał przez papieżem kluczowe informacje - komentuje w rozmowie z Interią publicysta zajmujący się tematyką wykorzystywania seksualnego w Kościele Tomasz Terlikowski.

Drogi prowadzą do Rzymu

Jak mówi Terlikowski, należy dokładnie zbadać i ujawnić dokumenty dotyczące sprawy Degollado, tak jak to zrobiono w przypadku byłego księdza i kardynała Theodora McCarricka. - Raport abp. Charlesa Scicluny dotyczący założyciela Legionu Chrystusa jest gotowy. Dlaczego go nie ujawniono? Dlatego, że o ile sprawa McCarricka zamyka się w USA, to sprawa Degollado dotyka Watykanu - mówi.

Także Paulina Guzik, autorka reportażu, apeluje o ujawnienie raportu dotyczącego ojca Maciela. 

- Postulator, czyli ks. Oder, zrobił, co do niego należało. Nie miał wpływu na działania Kongregacji Nauki Wiary i sekretariatu stanu - komentuje. Jej zdaniem sprawa meksykańskiego księdza i Legionu Chrystusa to przykład "wybiórczej transparencji".  

- Kościół amerykański zawalczył o wyjaśnienie sprawy McCaricka. Tu ani Watykan, ani Legioniści Chrystusa, ani Kościół w Meksyku, ani w Polsce - bo przecież ta sprawa bezpośrednio dotyczy Jana Pawła II, nie walczy o to, żeby raport dotyczący ojca Maciela został opublikowany - wylicza. - Nie walczą, bo żyje mnóstwo ludzi, którzy zostaliby takim raportem obciążeni. Chodzi zarówno o ludzi, którzy byli blisko papieża - i w jego domu, i przede wszystkim w sekretariacie stanu z sekretarzem Sodano na czele - wskazuje.

Dlaczego papież Jan Paweł II - mimo że formalnie miał taką władzę - nie odwołał kard. Sodano ze stanowiska?  

- Nigdy wprost nie uzyskałam odpowiedzi na to pytanie, ale można domyślać się, że była to jakaś forma kompromisu. Że funkcjonował pewien cichy układ, że coś "włoskiego" w Watykanie musi pozostać. Mam wrażenie, że sekretariat stanu był tym obszarem, którego nawet papież nie mógł ruszyć, a kard. Sodano funkcjonował na zasadzie "nietykalnych" w tej watykańskiej polityce - mówi Paulina Guzik. - Jednocześnie w ramach tego samego kompromisu Janowi Pawłowi II udało się powołać bliskiego sobie i zaufanego kard. Josepha Ratzingera na szefa Kongregacji Nauki Wiary, do której przekierował sprawy związane z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich - dodaje.

Odpowiedź w watykańskich archiwach

Jak wielkie trzęsienie ziemi mogłoby spowodować ujawnienie raportu dotyczącego Marciala Maciela Degollado?

- Zbadanie tej sprawy na pewno nie spowoduje "dekanonizacji" Jana Pawła II. To niemożliwe, akty kanonizacji są według nauki Kościoła nieomylne. Sam zresztą nie wątpię w świętość Jana Pawła II i w to, że był wielkim kapłanem - mówi Tomasz Terlikowski. Jednocześnie, jak dodaje, wszelkie niejasności należy wyjaśnić. 

- A to się uda wtedy, gdy zostaną otwarte watykańskie archiwa, dokładnie zbadane dokumenty i pozyskane informacje od żyjących świadków - konkluduje. 

Archiwa póki co zostają zamknięte. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy