Reklama

Reklama

Agenci CBA w NIK-u. Pracownicy nie chcą ich wpuścić do gabinetu Mariana Banasia

Agenci CBA przyjechali do siedziby Najwyższej Izby Kontroli z nakazem przeszukania m.in. gabinetu prezesa NIK Mariana Banasia. Wszystko na polecenie Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, która prowadzi śledztwo dotyczące oświadczeń majątkowych szefa NIK. Według ustaleń RMF FM, dyrektor generalny Izby nie chce wpuścić agentów CBA do gabinetu Banasia.

Z informacji reportera RMF FM Patryka Michalskiego wynika, że agenci nie zostali wpuszczeni do gabinetu prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Trwa słowna przepychanka. Opór stawia dyrektor generalny NIK, a także inni pracownicy - wszyscy podkreślają, że nie mogą wpuścić agentów CBA ze względu na tajemnicę oraz immunitet, jaki chroni prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Mariana Banasia nie ma w tej chwili w siedzibie NIK. 

- W tej chwili mogę potwierdzić obecność agentów CBA w naszym budynku. Do przeszukania jednak nie doszło, ponieważ prezes NIK uznał, że nie zostały spełnione konstytucyjne przesłanki. Prezes nadal objęty jest immunitetem, a poza tym pamiętajmy, że w gabinecie prezesa mogą być różnego rodzaju dokumenty objęte klauzulami - oświadczył w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Markiem Balawajdrem rzecznik NIK Zbigniew Matwiej.

Reklama

CBA w nieruchomościach Banasia

Z samego rana CBA weszło do nieruchomości Mariana Banasia - także na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, która prowadzi śledztwo dotyczące oświadczeń majątkowych szefa NIK. W jednym miejscu przeszukania już zakończono, w trzech innych trwają.

Przeszukania trwają w Krakowie i Warszawie. Agenci przeszukują również pokój hotelowy, w którym przebywał syn Mariana Banasia. Jakub Banaś jest obecny przy tym przeszukaniu. Według informacji RMF FM agenci zabezpieczają dokumenty związane z kupnem i zbyciem nieruchomości należących do byłego szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Chodzi między innymi o akty notarialne, faktury, umowy i wszelkie inne dokumenty, które dokumentowałby obrót nieruchomościami. Szukają też dokumentów bankowych.

Jak dowiedział się reporter RMF FM Grzegorz Kwolek, pojawiły się też nowe informacje związane z zakupem nieruchomości przez Mariana Banasia. Chodzi o sprzedaż jednej z działek w Małopolsce.

Informację o akcji CBA jako pierwszy podał portal Onet.

"Nie ma podstaw do przeszukania"

Do sprawy przeszukań w nieruchomościach Mariana Banasia odniósł się pełnomocnik szefa NIK. - Zważywszy na treść protokołu kontroli pana Mariana Banasia sporządzonego przez CBA - nie ma podstaw faktycznych i prawnych do przeszukania. Co więcej, mieszkanie prezesa NIK-u chroni immunitet - przekazał adwokat Marek Małecki.

Kwestia objęcia mieszkania szefa NIK ochroną immunitetową nie jest jednak zapisana w prawie wprost, a wynika z interpretacji pełnomocnika, przy czym większość prawników przyznaje mieszkaniu szefa NIK ochronę w zakresie nawet większym niż ta, która dotyczy mieszkań parlamentarzystów.

Pełnomocnik Banasia przekazał też, że złoży zażalenie na czynności CBA.

Niejasności w oświadczeniach majątkowych

W grudniu "Dziennik Gazeta Prawna" informował o zastrzeżeniach CBA wobec Banasia. Po zakończonej w październiku kontroli CBA zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniach, według których Banaś składał "nieprawdziwe oświadczenia majątkowe, zatajał faktyczny stan majątku i miał nieudokumentowane źródła dochodu". Dziennik ustalił, że Banaś nie potrafił wytłumaczyć agentom, skąd w jego domu znalazło się 200 tys. zł w gotówce.

CBA zainteresował też brak wpisu w oświadczeniu darowizny dla syna Mariana Banasia w wysokości niemal 2 mln złotych. "DGP" wskazywało też, że kontrolerzy mieli zastrzeżenia do inwestycji Mariana Banasia. Szef NIK-u miał ulokować 60 tys. w rzeźbie. Zazwyczaj kupuje się certyfikaty, a nie fizyczne dzieła sztuki. Ciekawe jest w tym wątku, kto oferował alternatywną inwestycję. "DGP" podaje, że chodzi o piramidę finansową opartą o rynek dzieł sztuki i rozkręconą przez Polkę ze szwedzkim paszportem.

Na początku grudnia szef Najwyższej Izby Kontroli ogłosił w specjalnym oświadczeniu, że "był gotów złożyć urząd prezesa NIK". Podkreślił, że jego "osoba stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej" i wskazał, że został powołany na prezesa NIK z zachowaniem wszelkich procedur.

Pokoje na godziny i podejrzane znajomości

Czarne chmury zebrały się nad Marianem Banasiem po reportażu "Superwizjera TVN". Dziennikarze ustalili, że szef NIK wpisał do oświadczenia majątkowego kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat wynajmujący pokoje na godziny. Banaś miał zaniżyć w oświadczeniach majątkowych dochody z wynajmu kamienicy. Zarządzać pensjonatem mieli z kolei znani w Krakowie przestępcy. Już wtedy CBA prowadziło kontrole oświadczeń Banasia.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości długo bronili szefa NIK. Zmieniło się to po kilku tygodniach. Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że wnioski z raportu CBA powinny skłonić Banasia do dymisji.

Czytaj na RMF24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne