Reklama

Radna PiS z zarzutami korupcyjnymi oskarżana o mobbing

Chociaż Marta Mordarska jest wojewódzką radną PiS i szefową Oddziału Małopolskiego PFRON, przed Sądem Rejonowym Kraków-Śródmieście w Krakowie toczy się jej proces dotyczący wręczenia łapówki w kwocie 3 mln zł. Jak ustaliła Interia, to nie koniec kłopotów przedstawicielki samorządu, bo w wakacje podwładni oskarżyli ją o mobbing. - Zaprzeczam, jakobym postępowała wobec pracowników niezgodnie z prawem, bądź dobrymi obyczajami - powiedziała nam radna.

Pierwsze anonimowe pismo w sprawie niepokojącej sytuacji w małopolskim PFRON jest datowane na 4 sierpnia. Trafiło na biurko prezesa funduszu i byłego posła PiS, Krzysztofa Michałkiewicza. 

"Pani Marta Mordarska jest osobą, która swoim stylem pracy generuje wysoce stresującą atmosferę (...). Pracownicy spotykają się z niestosownymi uwagami typu: pozabijam was, pani tu pracuje cały etat, a zarabia najwyżej na pół, nie za długo korzystała pani z łazienki?" - czytamy w tekście, który widziała Interia.

Jak twierdzą nasi rozmówcy, z pracy odchodzą długoletni i doświadczeni pracownicy, również należący do kadry dyrektorskiej. W piśmie można czytać o psychoterapii, a nawet długotrwałym leczeniu na oddziale psychiatrycznym podwładnych Mordarskiej. "Od 2020 r. pani dyrektor nie posiada pełnomocnictw (chodzi o pełnomocnictwa finansowe odebrane ze względu na sprawę karną dot. korupcji - red.), a co za tym idzie nie ponosi odpowiedzialności za decyzję finansowe" - czytamy.

Reklama

Zatrudnieni w oddziale małopolskiego PFRON - jak przekonują - mają więcej obowiązków nie tylko w związku z odebraniem uprawnień dyrektorce. Kolejny powód jest prozaiczny: Marta Mordarska łączy sprawowanie mandatu radnej ze stanowiskiem szefowej lokalnego funduszu, a ze względu na politykę ma mniej czasu. Do tego pracownicy zarzucają jej "nierówną politykę kadrową", która ma być widoczna w związku z pracą zdalną, awansami czy podziałem nagród.

Według naszych informatorów, chociaż zwracali się do Michałkiewicza jeszcze w wakacje, ich pierwsze pismo najwyraźniej nie zrobiło na nikim wrażenia. Dopiero kolejne, skierowane m.in. do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego odniosło skutek.

Komisja antymobbingowa w PFRON

Krzysztof Michałkiewicz zdecydował się na powołanie komisji antymobbingowej i antydyskryminacyjnej w połowie września. Od tamtej pory niewiele jednak się wydarzyło. Z naszych informacji wynika, że żaden z pracowników dotąd nie rozmawiał z komisją. Jednak o tym, że "ludzie nie wytrzymują i składają wypowiedzenia" pisze na swoich stronach internetowych OPZZ Konfederacja Pracy w PFRON.

"Z informacji uzyskanych na skutek interwencji podjętych przez naszą organizację wynika, że pierwsze posiedzenie komisji odbyło się w dniu 18 października 2022 r." - twierdzą związkowcy. Podnoszą również, że kierownictwo PFRON nie zgodziło się włączyć do komisji jednego z jej przedstawicieli. Zadzwoniliśmy w tej sprawie do Tomasza Kościelnego, szefa OPZZ w PFRON, ale odmówił komentarza i odesłał nas na stronę internetową swojej organizacji.

Co na to PFRON? Małgorzata Gaj, rzeczniczka funduszu, potwierdza informacje Interii o powołaniu komisji. - Odbyła już jedno posiedzenie. Drugie zaplanowane jest na 3 listopada - przekazała. Próbowaliśmy również zasięgnąć języka w samej komisji, jednak jej członkowie odmówili Interii udzielenia jakichkolwiek informacji albo nie odpowiedzieli na prośbę o kontakt.

- Anonim traktuję jako niszczenie mojej osoby, ale także instytucji, w której jestem zatrudniona. Jednoznacznie zaprzeczam, jakobym postępowała wobec pracowników niezgodnie z prawem, bądź dobrymi obyczajami, lub też kiedykolwiek nadużywała swojego służbowego zwierzchnictwa - przekazała Interii Marta Mordarska. - Pragnę poinformować, że sprawowanie mandatu radnej Sejmiku Województwa Małopolskiego, w mojej ocenie, nie ma wpływu na realizowanie obowiązków służbowych - dodała. Jak twierdzi radna PiS, zamierza złożyć pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko autorom pisma do centrali PFRON.

Korupcja i zmarły senator PiS

O Marcie Mordarskiej zrobiło się głośno w styczniu 2020 r., kiedy funkcjonariusze CBA zatrzymali ją razem z byłym senatorem śp. Stanisławem Kogutem oraz jego synem. Cała trójka usłyszała wówczas zarzuty korupcyjne. Polityk PiS miał załatwić pracę szefowej małopolskiego PFRON, a radna miała odwdzięczyć się łapówką.

Śledczy z Prokuratury Regionalnej w Katowicach przedstawili Mordarskiej zarzut "polegający na obietnicy udzielenia korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną senatora RP, w związku z pełnieniem tej funkcji, a następnie udzielenia korzyści znacznej wartości w postaci dofinansowania ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych na rzecz Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach w formie dotacji, w łącznej kwocie blisko 3 000 000,00 zł".

Z informacji Interii wynika, że sprawa karna małopolskiej radnej obecnie toczy się przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie. Jak na początku czerwca podawała "Gazeta Krakowska", Grzegorz K. - syn znanego polityka PiS, przyznał się do zarzutów i dobrowolnie poddał się karze. Ma spędzić 26 miesięcy w więzieniu, zapłacić 30 tys. zł kosztów sądowych, 150 tys. zł grzywny i zwrócić 106 tys. zł, które są równowartością korzyści z przestępstwa.

Stanisław Kogut zmarł w październiku 2020 r. w szpitalu w Gorlicach, był zakażony koronawirusem.

Dlaczego dyrektor zatrzymana razem ze znanym politykiem i jego synem wciąż piastuje funkcję szefowej lokalnego PFRON, chociaż w jej przypadku sprawa jeszcze się nie zakończyła? W 2020 r. Michał Plewka, ówczesny rzecznik funduszu deklarował, że na odwołanie radnej musi zgodzić się sejmik. - Zarząd PFRON powołał osobę, która pełni obowiązki dyrektora do czasu wyjaśnienia sprawy. To pani Bogusława Słońska - przekazał.

Nie chcą czy nie mogą?

W tym samym czasie Michał Drewnicki - obecnie wiceszef Rady Miasta Krakowa z PiS, a wówczas rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego przekonywał Interię, że mandat radnej chroni Martę Mordarską. - Każdy radny gminy, powiatu, województwa jest chroniony ustawą. W związku z pełnieniem funkcji nikt nie może zostać usunięty z pracy - usłyszeliśmy. 

- Gdyby pracodawca z PFRON chciał usunięcia radnej z funkcji w Funduszu, musiałby złożyć wniosek do Sejmiku Województwa Małopolskiego o wyrażenie zgody. Później decyzję, w drodze głosowania, podejmują radni - deklarował.

Większość w sejmiku ma PiS, a przewodniczącym jest Jan Tadeusz Duda, ojciec prezydenta i radny z ramienia partii rządzącej. Przed dwoma laty nie chciał komentować sprawy Marty Mordarskiej. Tomasz Urynowicz, były wicemarszałek województwa mówi nam jednak, że w praktyce nie ma problemu ze zwolnieniem radnej. Co więcej, przez ostatnie dwa lata PFRON nie zwracał się do sejmiku w sprawie Mordarskiej.

- Pracodawca musi wystąpić do sejmiku o opinię. Bywa różnie. Zdarzało się jednak, że dokonywano zwolnień wbrew opinii radnych - powiedział Interii Urynowicz. - To nie jest tak, że jak się jest radnym, to wszystko można. Z pewnością Marta Mordarska jest jedną z liderek lokalnego PiS - podkreśla. Były wicemarszałek zwraca uwagę, że dyrektor małopolskiego oddziału PFRON bardzo blisko współpracuje z Witoldem Kozłowskim, który od 2018 pełni funkcję marszałka województwa.

Niezależnie od tego, że w sejmiku Marta Mordarska jest nietykalna, została zawieszona w prawach członka swojej partii. Jak potwierdził nam Krzysztof Sobolewski, sekretarz generalny PiS, który odpowiada za struktury ugrupowania, dotychczas nikt nie zmienił tej decyzji.

Marta Mordarska jest szefową Oddziału Małopolskiego PFRON od 2016 r. Z jej oświadczenia majątkowego złożonego 25 kwietnia 2022 r. wynika, że na koncie ma blisko ćwierć miliona złotych. Z tytułu zatrudnienia w funduszu, który ma pomagać niepełnosprawnym, tylko w ubiegłym roku, zarobiła blisko 155,5 tys. zł. Nie ma żadnych zobowiązań finansowych.

Jakub Szczepański 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama