Pies wyskoczył z wyciągu krzesełkowego w Zakopanem. "Musimy to wyjaśnić"

Oprac.: Karolina Głodowska
Wideo z Polany Szymoszkowej w Zakopanem obiegło sieć. Na filmie widać samotnego psa jadącego na kanapie jednego z niezabezpieczonych wagoników. Zaraz potem zwierzę skacze na ziemię, a wokół rozlega się jęk. Jak wiadomo, właściciel czworonoga z innymi psami na smyczy podróżować miał w kolejnym wagoniku. Sprawę bada policja.

Do zdarzenia, które widać na krążącym w sieci wideo, doszło w sobotę na Polanie Szymoszkowej. O zdarzeniu poinformował spiker na meczach reprezentacji Polski w piłce nożnej Paweł Jańczyk, który podkreślił, że publikuje nagranie i relację w imieniu znajomego, który był świadkiem całej sytuacji.
Na trwającym kilkanaście sekund filmie widać kadr z wagonika jadącego w dół. Z przeciwnej strony nadjeżdża wagonik, na którego kanapie siedzi pies. Po ruchach zwierzęcia widać, że szykuje się do skoku. Zaraz potem zobaczyć można czworonoga lecącego na ziemię, a następnie usłyszeć jego skowyt.
Wyciąg krzesełkowy na Polanie Szymoszkowej. W wagoniku pies
Jak napisał Jańczyk, kanapa, na której siedział pies, nie była zabezpieczona ani kopułą, ani pałąkiem. Z relacji świadków wynika, że pies skoczył z wysokości czwartego, piątego piętra. "Właściciel psa podróżował w następnej kolejce z dwoma psami na smyczy" - dodał. Zacytował także fragment regulaminu Ośrodka Narciarskiego Polana Szymoszkowa.
"Psy można wprowadzać na teren Ośrodka Narciarskiego Polana Szymoszkowa pod warunkiem stałego nadzoru, a także pod warunkiem stosowania krótkiej smyczy oraz kagańca. Zakazane jest wprowadzania zwierząt na obszar tras narciarskich w tym kolei krzesełkowej" - brzmi przytoczony zapis.
Polana Szymoszkowa. Pies wyskoczył z kolejki. Policja bada sprawę
Świadkowie zdarzenia zawiadomili policję i podkreślili, że oprócz "bezmyślnego właściciela winna jest też obsługa kolejki", która dopuściła do takiej sytuacji.
W rozmowie z Radiem Kraków rzecznik zakopiańskiej policji asp. sztab. Roman Wieczorek potwierdził, że funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie telefoniczne w tej sprawie. Przekazał, że "prowadzone są czynności wyjaśniające pod kątem naruszenia ustawy o ochronie zwierząt".
Los zwierzęcia nie jest obecnie znany.
- Sprawa na pewno zostanie wyjaśniona. Jeśli został złamany regulamin, to na pewno zostaną wyciągnięte konsekwencje. To nie jest tak, że my tę sprawę gdzieś chcemy zatuszować i żeby temat zniknął bez wyjaśnienia. Musimy to wyjaśnić, żeby w przyszłości coś takiego się u nas nie powtarzało, to jest w interesie naszej stacji - powiedział w rozmowie z tvn24.pl prezes spółki zarządzającej stacją narciarską Jan Walkosz Jambor.
------
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!