Reklama

Reklama

Wulgarny wpis kuratora. Wcześniej przyznał nagrodę kontrowersyjnemu dyrektorowi

Łódzki kurator oświaty Waldemar Flajszer najpierw wręczył nagrodę z okazji Dnia Edukacji Narodowej dyrektorowi szkoły Dariuszowi Jakóbkowi, który wiosną zasłynął "zakazem błyskawic", a później opublikował wulgarny wpis w mediach społecznościowych. - Postawa dyrektora jest godna naśladowania. A wpis? To błąd w poruszaniu się między okienkami - tłumaczy Interii kurator Flajszer.

14 października to Dzień Nauczyciela, który symbolicznie już jest okazją do podziękowań dla nauczycieli, dyrektorów i wszystkich ludzi szkoły. To też okazja do wręczenia nagród dla tych, którzy w ostatnim roku znacząco się wyróżnili. Organy prowadzące szkoły wyróżniają nauczycieli, a mała grupa dyrektorów może zostać wyróżniona przez kuratora oświaty.

Tak było w środę w Łodzi. Kurator oświaty Waldemar Flajszer wraz z wojewodą łódzkim Tobiaszem Bocheńskim wręczyli nagrody pieniężne najbardziej wyróżniającym się dyrektorom. W gronie 72 osób, które zainkasowały nagrody po 6,2 tys. zł brutto, znalazł się też Dariusz Jakóbek, dyrektor XXXIV LO w Łodzi. To znany dyrektor, który w środku pandemii, gdy uczniowie przebywali na nauczaniu zdalnym, zasłynął tym, że zakazał umieszczania w tzw. awatarach różnych symboli. Zbiegło się to ze Strajkiem Kobiet, kiedy wiele uczennic i uczniów miało w swoich profilach logo błyskawicy zamiast zdjęcia - symbolu jednoznacznie kojarzonego z protestami, które miały miejsce po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

Reklama

Dyrektor Jakóbek zakazał używania tych, ale też innych symboli w awatarach, czym wywołał wielkie kontrowersje i w tamtym czasie był bardzo rozpoznawalny. Nawet minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek wręczył mu medal Komisji Edukacji Narodowej "za odwagę" jeszcze w kwietniu, mimo że tradycyjne wręczanie takich odznaczeń ma miejsce 14 października.

Teraz postawa dyrektora znów została doceniona, tym razem przez łódzkiego kuratora oświaty.

- To nauczyciel z długoletnim stażem, który wiosną tego roku wykazał się postawą, która jest godna naśladowania. Zgodnie z decyzją rady pedagogicznej i rodziców wprowadził regulamin, który unormował porządek lekcji. Nie dopuścił, żeby z toku lekcyjnego zrobić jakieś śmieszne wydarzenie. Nagroda nie ma żadnych podstaw politycznych. Najważniejsza była właśnie taka postawa dyrektora - broni decyzji kurator Waldemar Flajszer.

Opozycja zaskoczona

- Dla mnie pan dyrektor Jakóbek jest przykładem pozytywnym. Wziął na siebie odpowiedzialność w trakcie trzeciej fali pandemii za uporządkowanie i apolityczność szkoły. Awatary były naprawdę różne, bo pojawiały się np. kluby kibicowskie, postacie trącające o brak podstawowej kultury, co godziło w wolności innych uczniów, którzy nie chcieli tego oglądać. Lekcja to nie jest kabaret - przekonuje kurator w rozmowie z Interią.

Kolejne wyróżnienie dla dyrektora Jakóbka dzieli polityków w regionie. - To jest po prostu nagradzanie osób, które ideologizują szkołę. Czarnek prowadzi swoje inkwizytorskie dzieło bojąc się dzieciaków, które noszą różne symbole. To żenujące - uważa Hanna Gill-Piątek z Polski 2050.

- Skoro kurator przyznał taką nagrodę, to na pewno kierował się ważnymi przesłankami. Wiadomo, że opozycja krytykuje wszystko, ale mają do tego prawo - podkreśla natomiast Robert Telus z Prawa i Sprawiedliwości.

Wulgarny wpis kuratora

Tymczasem sam kurator Flajszer, jeszcze tego samego dnia, pojawił się w mediach po raz kolejny. A to za sprawą tajemniczego wpisu, który opublikował w mediach społecznościowych. Kurator skomentował zdjęcie samorządowców, którzy protestowali przeciw rozwiązaniom podatkowym zawartym w Polskim Ładzie. Flajszer napisał: "ku**a, nie pracują".

- Błąd edytora tekstu usunąłem 2-3 minuty po wpisie. Nie później. Nie było moim celem komentowanie wpisów, ale prowadziłem z kimś ożywioną wymianę zdań na komunikatorze. W ogóle nie chciałem komentować protestu samorządowców, bo nigdy jako urzędnik czy radny nie miałem takich tendencji - przekonuje Interię łódzki kurator.

Jak więc doszło do takiej pomyłki?

- Ktoś mi podesłał link, myślałem, że mu odpisuję, a okazało się, że piszę gdzieś indziej. Jest to błąd w poruszaniu się między okienkami. W ogóle nie miałem też zamiaru wchodzić na profil PO w Pabianicach. Ktoś mi podesłał ciekawostkę, kliknąłem, a myśląc, że odpisuję człowiekowi, napisałem gdzieś indziej. Mało tego, przy okazji edytor tekstu zmienił mi słowo - tłumaczy się kurator Flajszer.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy