Reklama

Reklama

Nie będzie pierwszego czytania projektu zmiany prawa oświatowego

Sejmowa komisja edukacji, nauki i młodzieży wspólnie z komisją obrony narodowej miały się zająć projektem zmiany ustawy o prawie oświatowym (nazywanym "lex Czarnek"). Wniosek o zawieszenie prac komisji, ale jednocześnie pierwszego czytania, złożyli posłowie Koalicji Obywatelskiej. Za przełożeniem obrad było 31 posłów, przeciw 29. Prace wznowiono o godz. 10:30, ale chwilę później je zakończono. Czy głośny projekt trafi do kosza?

Jeszcze we wtorek rano w porządku posiedzenia Sejmu wyznaczono już punkt na drugie czytanie projektu, które miało się odbyć wieczorem. Wniosek o zawieszenie obrad złożył poseł PO Czesław Mroczek, który podważał tryb prowadzenia tak pilnych prac. Uzasadniał, że przed posiedzeniem połączonych komisji nie odbyły się posiedzenia prezydiów komisji edukacji i obrony narodowej. Dodawał, że taki tryb prowadzenia prac jest niezgodny z prawem.

Co ciekawe, wniosek dość niespodziewanie został przegłosowany na korzyść opozycji. Głosowało 61 posłów, a za odwołaniem prac w komisji było 31, przeciw 29, jeden się wstrzymał. Formalnie to PiS w obu komisjach ma większość, ale tym razem doszło do wyjątkowej mobilizacji opozycji, a posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie pojawili się w komplecie.

Reklama

Wspólne prace komisji edukacji oraz komisji obrony narodowej zostały więc zawieszone. Posłowie wrócili do sali o godz. 10:30. Przewodnicząca Mirosława Stachowiak-Różecka wznowiła prace, ale chwilę później je zakończyła. Oznacza to, że Sejm nie zajmie się we wtorek głośnym projektem rządowym.

Nie jest jednak przesądzone, czy projekt ustawy całkowicie trafi do kosza. - Jak ich znam, będą chcieli jeszcze ją wrzucić w tym posiedzeniu Sejmu, by pokazać, że nie odpuszczają - mówi nam jeden z posłów.

Projekt zniknął natomiast z porządku obrad Sejmu. Wcześniej jego rozpatrywanie było zaplanowane na godz. 18:30. Można się więc spodziewać, że posłowie wrócą do tematu dopiero w nowym roku.

Euforycznie na całą sytuację zareagowali posłowie opozycji, którzy od początku bardzo ostro sprzeciwiają się zmianom forsowanym przez ministra Przemysława Czarnka

- Żądamy od pana ministra Czarnka, żeby pojawił się na kolejnym wysłuchaniu, bo to jego obowiązek. Sprzeciw wobec "lex Czarnek" płynie z każdej strony. Apelujemy, by minister otworzył uszy - powiedziała w Sejmie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.

Co zakłada "lex Czarnek"?

Nowelizacja ustawy Prawo oświatowe to projekt rządowy, który został złożony w Sejmie pod koniec listopada. Wnioskodawca chce wzmocnić rolę kuratorów oświaty, a zdaniem posłów opozycji, umniejszyć znaczenie dyrektorów szkół lub organów prowadzących. Zgodnie z projektem, jeśli dyrektor szkoły nie zrealizuje zaleceń wydanych przez kuratora oświaty, będzie on mógł wezwać go do wyjaśnienia, a nawet odwołać go w czasie roku szkolnego, bez wypowiedzenia.

Druga ważna zmiana dotyczy zwiększenia nadzoru nad zajęciami prowadzonymi w szkole przez stowarzyszenia i inne organizacje. Jak mówił wprost Przemysław Czarnek w "Gościu Wydarzeń", chodzi głównie o edukację seksualną.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy