Reklama

Reklama

Miesięcznie oszczędzają nawet kilkaset złotych. Dzięki tym sposobom nie martwią się inflacją

Adam na jednorazowych zakupach spożywczych potrafi oszczędzić ponad 50 zł. Daria jest w stanie ugotować jedno danie za 1,50 zł. Kajetan płaci mniej dzięki lokalnym bazarom - właścicielka warzywniaka odkłada mu na koniec dnia produkty, za które płaci 30 proc. taniej. A Kasia dzieli się przygotowanymi daniami i przyjmuje jedzenie również od innych. Wszyscy oszczędzają, nie tylko na jedzeniu. I zgodnie mówią: wyrobione nawyki sprawdzają się i w dobrobycie, i w kryzysie.

Adam na zakupy zawsze wybiera się przygotowany. Zanim pójdzie do sklepu, sporządza listę. Ale nie byle jaką - znajdują się w niej głównie produkty będące obecnie w promocji. A co jest promocji, sprawdza, przeglądając gazetkę danego supermarketu. 

Zakupy robi raz na dwa dni. - Jest to optymalne pod względem tego, co jest potrzebne mojej rodzinie i tego, jak działają vouchery za zakupy - bo zwykle jakieś się pojawiają. Na przykład "kup za 99 zł i odbierz voucher 15-20 zł ważny kolejne dwa dni" - tłumaczy.

Kupony z "Biedawki"

Poza kupowaniem w promocji i wykorzystaniem ewentualnego vouchera, Adam korzysta z shakeomatu. W aplikacji sklepu, codziennie potrząsając telefonem, można otrzymać przeznaczoną dla swojej karty ofertę promocyjną. 

Reklama

Mieszkaniec Krakowa poszedł o krok dalej: - Potrafię zrobić zakupy na cztery karty. Kupony uzyskuję od tych, którzy ich nie potrzebują.

Skąd ma te kupony? Z facebookowej grupy "Biedawka", której społeczność liczy ponad 130 tys. osób i wciąż rośnie. To tu internauci dzielą się sposobami na oszczędne życie. I, na przykład, wymieniają się promocjami na dany dzień.

Adam pokazał nam paragony z ostatnich zakupów. Zapłacił 106,15 zł. Łączna suma udzielonych mu rabatów wyniosła... 56,32 zł. I dostał jeszcze voucher o wartości 10 zł, do wykorzystania w ciągu dwóch dni na zakup owoców lub warzyw.

Miesięcznie udaje mu się zaoszczędzić na zakupach spożywczych około 500 zł.

Ja do Biedronki, ty do Lidla. Albo na bazar

Basia Grodzicka z Warszawy straciła pracę w czasie pandemii. Jej sytuacja mocno się pogorszyła, zaczęła więc kombinować. A nawyki wyrobione dwa lata temu zostały z nią do dziś. - Na przykład przeglądanie gazetek. Robię zakupy zgodnie z tym, co jest w promocji - mówi Interii. - Wychodzi nowa gazetka, sprawdzam promocje i idę do jednego sklepu, a partnera wysyłam do drugiego. Staramy się dzielić, żeby jak najwięcej oszczędzić. Dzisiaj w Biedronce zrobiłam zakupy na 60 zł i zaoszczędziłam 12 zł. Czyli 20 procent - wylicza Basia.

Basia podczas zakupów korzysta też z cashbacka. - To zawsze są jakieś oszczędzone pieniądze przy zakupach przez internet robionych przez telefon. Mam też cashback wbudowany w przeglądarkę. I jak robię w ten sposób zakupy, to też coś zawsze wpada. Jak uzbieram 20 zł, te pieniądze są przelewane na moje konto bankowe. Zawsze coś - ocenia.

Kajetan z Gdańska w ubiegłym miesiącu oszczędził ponad 300 zł na samych zakupach w Lidlu i Biedronce. - My też zakupy robimy zgodnie z promocjami. Ale ja głównie kupuję lokalnie w pasażu naprzeciwko bloku. Pani Kasia w warzywniaku zawsze na koniec dnia odkłada mi warzywa, za które płacę później 30 procent mniej. W mięsnym na koniec dnia mam produkty do 50 proc. taniej. Wszystko dzięki temu, że ja z tymi osobami nawiązałem relacje.

- Ogólnie miesięcznie na dwie osoby płacimy 700 zł za zakupy spożywcze plus chemię - mówi Kajetan.

Nieprzebrane ilości darmowego jedzenia, czyli pierwszy skip

Kajetan jedzenie ma też za darmo. Pierwszego "skipa" zaliczył w trakcie pandemii, nie wiedząc jeszcze, że właśnie tak funkcjonują freeganie - poszukując w przysklepowych kontenerach produktów już wyrzuconych, które nadają się jeszcze do spożycia.

- Wracałem ze spaceru z psem. Przechodziłem obok Carrefoura. Patrzę, wysypane warzywa. Podszedł do nich mężczyzna i zaczął je zbierać. Zapytałem go, czy to jest do zabrania, o co właściwie chodzi? A on mówi, że tak, żebym się częstował. Okazało się, że tam były nie tylko warzywa, ale też inne produkty paczkowane - opowiada Kajetan.

- Wróciłem do domu i przegrzebałem media społecznościowe, szukałem grup na ten temat. Znalazłem - "Freeganizm Gdańsk". Zgadałem się z jedną dziewczyną i jej partnerem i razem z narzeczoną, w czwórkę zaczęliśmy jeździć na skipy - relacjonuje. Szybko nauczyli się, gdzie co jest wyrzucane. Szczególnie zapamiętał pierwszą wyprawę na jeden z targów w Gdańsku, Renk. - Tam były nieprzebrane ilości warzyw i owoców. Jak to pierwszy raz zobaczyłem, to ciekły mi łzy. My z tych produktów robiliśmy przetwory, dzieliliśmy się ze znajomymi i rodziną, a i tak tego wciąż była cała masa. To jest morze jedzenia, które się marnuje - mówi Kajetan.

Foodsharing

Kajetan razem ze znajomymi zaczął się interesować lodówkami społecznymi. - Ja, mimo że jestem niewierzący, poszedłem do jednej z pobliskich parafii, bo z plebanii wystawało nieużywane przyłącze. I zapytałem, czy możemy postawić lodówkę z jedzeniem do zabrania, bo mamy towar, który możemy dostarczać potrzebującym. Ksiądz zgodził się i ta lodówka stoi do dziś - opowiada Kajetan.

Jako ciekawostkę dodaje, że pół roku temu przywiózł ze skipa 20 kilogramów cukru. I korzysta z niego do dziś.

Jedzeniem dzieli się też Basia - wtedy, kiedy za dużo ugotuje. Ogłasza się w lokalnych facebookowych grupach i po godzinie już ktoś u niej jest. - To działa też w drugą stronę - ktoś trafił na promocję na jabłka i chciał się podzielić, dwa kilogramy przynosiłam sobie do domu. Można też takie jedzenie oddać do jadłodzielni albo z niej samemu skorzystać. To żaden wstyd! - podkreśla mieszkanka Warszawy.

Planowanie posiłków i mrożenie

O tym, jak oszczędzać na jedzeniu, mówi nam też Daria. Ma 25 lat, a od 19. roku życia utrzymuje się sama. 

- Testuję teraz gotowanie z planem tygodniowym. Przygotowuję posiłki w taki sposób, aby co najmniej jeden składnik był bazowym na kilka dań. Dzisiaj zrobiłam kotlety sojowe z marchewką oraz kaszą jęczmienną. Z bulionu, który został z moczenia kotletów, przygotowałam zupę, dorzuciłam też część marchewki z obiadu. W zeszłym tygodniu zrobiłam pizzę, resztę sosu bazowego i składników na pizzę zużyłam na szakszukę. Miałam jeszcze połowę passaty, wiec była też zupa pomidorowa. Wykorzystałam jeden składnik na trzy dania - mówi Daria. 

Obliczyła, że jedno danie kosztowało 1,50 zł. Także korzysta z promocji w sklepach, kupuje też produkty z krótką datą ważności, które są znacznie tańsze. - W październiku przeznaczyłam 500 zł na wszystkie moje wydatki - mówi Daria.

- Fajnym sposobem na oszczędzanie jest też mrożenie nadmiaru. Często są promocje na wiele sztuk czegoś, a praktycznie wszystko można zamrozić. Ponadto gotowanie sezonowo też jest ciekawe. Produkty są wówczas bardziej dostępne cenowo i ilościowo - zachęca Daria.

Porównywanie cen

A pozostałe zakupy? 

- Warto poświęcić trzy minuty, by znaleźć odrobinę tańszy czy lepszy produkt w internecie. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że ceny tych samych produktów się tak różnią. Kto kupi zestaw klocków lego za 100 zł, gdy można go kupić za 80 zł? - zastanawia się Adam, który korzysta m.in. z popularnej porównywarki cenowej.

- Czasami udaje się tam znaleźć produkty jeszcze taniej. Przez internet kupuję gry planszowe, zabawki dla dzieci, suplementy diety, bakalie i ubrania - wymienia nasz rozmówca.

Co do ubrań Kajetan poleca platformy online, poprzez które każdy może sprzedawać swoje ubrania innym. - Nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłem ubranie w galerii handlowej. Bardzo dużo na tym oszczędzam - zapewnia.

Oddam zegarek, przyjmę przetwory

Nasz rozmówca w trakcie pandemii odkrył też bartering

- Mieliśmy z narzeczoną mnóstwo niepotrzebnych rzeczy w mieszkaniu. Wymienialiśmy te rzeczy za kocią karmę, kawę, papierosy. To najlepiej działa wtedy, kiedy nie musisz niczego kupować, a wymieniasz się za to, co akurat masz. Meble też mam z barteru, ale i ze śmietnika. "Uwaga śmieciarka jedzie" to świetna grupa, tam ludzie ogłaszają się i oddają niepotrzebne im rzeczy za darmo, ale też wrzucają zdjęcia gabarytów przed wiatami śmietnikowymi. Bo na umeblowaniu i dekorowaniu mieszkania też można oszczędzić. My mamy większość rzeczy z drugiej ręki, część przerobiliśmy pod siebie. Narzędziami też wymieniałem się na barteringu - opowiada Kajetan.

W takiej grupie wystawia swoje rzeczy Basia. Kiedyś chciała oddać zegarek w zamian za masło lub domowe przetwory. - Jedna pani przyniosła mi kilka słoików, a później pytałam ją o przepis - opowiada.

"W dobrobycie i w kryzysie"

Jakie jeszcze sposoby na oszczędzanie mają nasi rozmówcy? Uważają na zużycie wody i prądu, używają energooszczędnych żarówek, współdzielą konta w serwisach typu Netflix czy HBO ze znajomymi i rodziną.

Basia: - Kiedy byłam w trudniejszej sytuacji i nie miałam pracy, te wszystkie działania pomogły mi przetrwać. Ale zostały ze mną i teraz, kiedy zarabiam, nadal z nich korzystam. Lepiej mieć te nawyki, niż ich nie mieć.

Kajetan: - Coraz więcej osób dołącza do grup typu "Biedawka", "Bartering", "Śmieciarka", "Foodsharing". Większość robi to pewnie dlatego, że chce oszczędzać. Warto dodać, że to rozwija też postawy ekologiczne. Dzięki tym działaniom nie produkujemy śmieci i korzystamy z tego, co już jest.

I jeszcze jedno: - W momencie, kiedy wali się świat, wybucha wojna, rosną ceny, ja dzięki moim nawykom nie przeżywam szoku. Nie panikuję. Dziękuję sobie, bo widzę, że to wszystko działa i w dobrobycie i w kryzysie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy