Reklama

Reklama

Kościół zatrzymuje sobie dane apostatów. Na wieki. RODO? Nie dotyczy

Apostazja w teorii ma być przypieczętowaniem odejścia z Kościoła, ten jednak nie usuwa danych apostatów ze swoich ksiąg. Nie da się wypisać z kościelnych kartotek - przyznają prawnicy, z którymi rozmawiała Interia. RODO nic w tej kwestii nie zmieniło. - Kłania się konkordat i autonomia prawna, którą daje Kościołowi katolickiemu w Polsce - usłyszeliśmy. Dane wiernych pozostają więc w kościelnych księgach "na wieki wieków, amen".

O apostazji zrobiło się ostatnio głośno za sprawą Dawida Podsiadły.

Podczas niedawnej rozmowy z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim Podsiadło zdradził, że planuje oficjalnie wystąpić z Kościoła katolickiego. - Nie chcę korzystać z przywilejów organizacji, z którą niewiele mnie łączy - powiedział artysta. Wyjawił też, że zrobił już pierwszy krok. - Udało mi się zdobyć akt chrztu, jak będę w rodzinnych stronach i wygospodaruję na to czas, to poprosiłbym o tę apostazję - zadeklarował muzyk. 

Reklama

W odpowiedzi na jego wyznanie jedna z prawniczek pisze w internecie: "Biorąc pod uwagę aktualne orzecznictwo sądowe w zakresie apostazji, to życzę Panu szerokiej drogi i gumowych drzew". Bo jeśli artysta i wszyscy, którzy myślą o formalnym odejściu z Kościoła, zakładają, że dzięki aktowi apostazji znikną raz na zawsze z kościelnych kart, mogą się srogo rozczarować.  

Apostazja. Proboszcz ma obowiązek podjąć próbę

Procedurę apostazji reguluje Dekret Ogólny Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła z 2016 r., który zastąpił normy z 2008 r. Uprościł on formalności, likwidując m.in. obowiązek stawienia się na plebanii z dwoma świadkami. Jak mówią prawnicy, wciąż nie jest to jednak "bułka z masłem".

- To nie jest procedura: dziś chcę odejść, jutro mnie tam nie ma. Samo powiedzenie: "Odchodzę, nie chcę tu być" nie wystarczy - mówi mec. Mateusz Łątkowski, jeden z nielicznych w kraju prawników, który może jednocześnie posługiwać się prawnie chronionymi tytułami zawodowymi adwokata i adwokata kościelnego, z Kancelarii Adwokackiej Prawa Kanonicznego w Poznaniu. 

W rozmowie z Interią wyjaśnia, że złożone oświadczenie musi, prócz niebudzącej wątpliwości woli wystąpienia z Kościoła, zawierać także powody, dla których chce się to uczynić. A te muszą być poważne. - Takie, które spowodują, że właściwa władza kościelna zdecydowałaby się akt apostazji przyjąć. Nam może się wydawać, że nasza motywacja jest poważna, ale tu decyduje ksiądz proboszcz. To jest pierwszy stopień do kontaktu ze wspólnotą Kościoła, ale i tak ostateczną decyzję może podjąć biskup diecezjalny. Nikt nie chce tracić wiernych - wyjaśnia mec. Mateusz Łątkowski.

Proboszcz, który przyjmuje oświadczenie, ma obowiązek podjąć próbę przekonania przyszłego apostaty, by odstąpił od swego zamiaru i spróbować wzbudzić w nim wiarę.

- Odejście każdego członka Wspólnoty jest dla niej samej dotkliwą stratą, dlatego też zgodnie z dekretem episkopatu proboszcz musi dołożyć wszelkich starań, aby upewnić się, że decyzja dotycząca apostazji nie jest oznaką chwilowego buntu zainteresowanego, czy też przejawem jego osobistej niechęci do konkretnych kapłanów, lecz świadomym, przemyślanym dokładnie wyborem - tłumaczy Marcin Majchrzak, dyrektor zarządzający Kancelarii Prawnej LexForm, adwokat kościelny, specjalizujący się również w ochronie danych osobowych.

Jak podkreśla, wynika to z faktu, że nadrzędnym celem Kościoła jest zbawienie wiernych, a apostazja traktowana jest jako grzech zagrożony ekskomuniką. - Duchowny na mocy dekretu zobowiązany jest także do wytłumaczenia wiernemu, że fakt chrztu świętego czyni go na wieczność związanym z Kościołem, dlatego zawsze będzie miał możliwość powrotu do społeczności wyznawców Chrystusa - dodaje mec. Marcin Majchrzak.

Termin "na wieczność" jest tu kluczowy. 

Kościół katolicki. Po apostazji wierny znika, dane pozostają

Kiedy były wierny przekona już duchownego o swych zamiarach i formalnościom stanie się zadość, świeżo upieczonemu apostacie wydawać się może, że raz na zawsze pożegnał się z Kościołem i nie pozostaje tam po nim nawet ślad. W praktyce tak jednak nie jest. "Proszę wykreślić wszystkie moje dane z bazy" nie zadziała. Wypisać z kościelnych papierów się nie da.

- Kłania się konkordat i autonomia prawna, którą daje Kościołowi katolickiemu w Polsce. Rozdział państwa od Kościoła. Władza świecka, władza kościelna, dwa niezależne byty prawne - tłumaczy mec. Mateusz Łątkowski z Kancelarii Adwokackiej Prawa Kanonicznego w Poznaniu.

Interia Film: Agnieszka Włodarczyk: Apostazja zamiast chrzcin

Adwokat kościelny Marcin Majchrzak dodaje, że prawo świeckie nie ma większego wpływu na procedury kanoniczne związane z odstąpieniem od wiary. - To Kościół ustala, jakie ślady pozostają po życiu wspólnotowym wiernego. W związku z tym apostata nie może wymagać od proboszcza lub biskupa "wykreślenia" go z wszelkich dokumentów kościelnych. Nawet po odejściu danej osoby ze wspólnoty informacja o przyjęciu przez nią chrztu świętego pozostaje w księdze parafialnej. Sakrament ten ma bowiem charakter niezniszczalny i nie można go zanegować ani cofnąć jego konsekwencji - mówi adwokat kościelny Marcin Majchrzak, dyrektor zarządzający Kancelarii Prawnej LexForm.

W księgach pozostają dane związane ze wszystkimi sakramentami, jakie do czasu apostazji przyjęliśmy. Chociaż nas w Kościele już nie ma. 

Naczelny Sąd Administracyjny: RODO do kościoła nie sięga

Na nic zdadzą się też skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Złudzeń nie pozostawia orzecznictwo sądów administracyjnych w tym zakresie. Zwłaszcza wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 25 maja 2022 r., zgodnie z którym UODO nie może nakazać kurii czy parafii usunięcia danych osobowych apostaty.

Rozstrzygnięcie NSA wskazuje, że skargami dotyczącymi przetwarzania danych przez Kościół może zajmować się wyłącznie Kościelny Inspektor Ochrony Danych. A ten sprawę widzi jasno: - Prawo do żądania usunięcia danych, czyli tak zwane "prawo do zapomnienia", nie ma pełnego zastosowania do działalności wewnętrznej, czyli statutowej Kościoła. Przysługuje, lecz nie w przypadku, gdy dane dotyczą udzielonych sakramentów bądź w inny sposób odnoszą się do kanonicznego statusu osoby - tłumaczy ks. prof. dr hab. Piotr Kroczek, kościelny inspektor ochrony danych.

Zgromadzone dane muszą być przechowywane - jak tłumaczy Kościół - także na wypadek, gdyby apostata postanowił powrócić na łono Wspólnoty

Gdzie w tym wszystkim wszechobecne RODO? - Kościoły, także Kościół katolicki i związki wyznaniowe nie musiały wprowadzać znacznych zmian związanych z RODO, jeśli dotychczas posiadały własne regulacje w tym zakresie, dostosowane do prawa europejskiego - tłumaczy adwokat kościelny Marcin Majchrzak.

Apostazja. Coraz mniej (oficjalnych) statystyk

Aktualnych kościelnych statystyk dotyczących dokonanych apostazji próżno szukać. Według danych zamieszczonych na stronie Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w okresie 2006-2009 na apostazję zdecydowało się 1057 osób. W roku 2010 było to już 459 przypadków. I wówczas ISKK zaprzestał monitorowania liczby apostazji "w związku ze stosunkowo niewielką skalą zjawiska".

Dostępne dane cząstkowe pokazują jednak, że zainteresowanie apostazją rośnie.

Mateusz Łątkowski przyznaje, że pytań o wystąpienie z Kościoła nie brakuje. - Zapytań o apostazję dostaję dużo, ale kiedy zaczynam wchodzić w szczegóły, to ludzie machają ręką: a, dobra, jak mam się tak bardzo trudzić, to "chyba mi się nie chce" - mówi mec. Mateusz Łątkowski, adwokat i adwokat kościelny. 

I dodaje: - Jest to procedura skomplikowana, długotrwała, wymagająca stosownego umotywowania, możliwa do przeprowadzenia, ale nie zawsze skuteczna. 

Jak informuje ks. Piotr Kroczek, tworzenie nadmiernych, biurokratycznych trudności w podjęciu aktu wystąpienia z Kościoła jest nie powinno mieć miejsca. "Wystąpienie z Kościoła zgodnie z Dekretem o wystąpieniach z 2015 r. jest wyłącznie formalną procedurą, która zwykle i tak została poprzedzona moralnym i duchowym zerwaniem przez wiernego wspólnoty z Kościołem. Utrudnianie czy uniemożliwiane jej przeprowadzenia nie zmienia faktu odstępstwa" - czytamy w przesłanych do redakcji materiałach.

Rzeczywistość pokazuje, że nie wszędzie jest jednak miło i przyjemnie. Można to wyczytać z mapy apostazji, na której wszyscy ci, którzy doświadczyli tej procedury, mogą oznaczać swoje parafie i dzielić się opiniami, jak przebiegła lub przebiega apostazja w ich kościele.

Na mapie prawie 1,6 tys. ocenionych parafii. Chociaż większość ocen jest pozytywna, a zachowanie duchownych oceniane na plus, są i takie, które optymizmem nie napawają: "Spotkanie trwało około 10 minut. Pan proboszcz wzburzył się na moje i męża 'dzień dobry' i zwracanie się do niego per 'pan'. Stwierdził, że my i komuniści jesteśmy mordercami kapłanów, w tym księdza Popiełuszki. W odpowiedzi zaczęliśmy wymieniać największe zbrodnie KK. Było bardzo niemiło. Akt apostazji przyjął" - czytamy w jednej z opinii.

Jak dokonać apostazji?

Apostazja stanowi oficjalny akt odejścia z Kościoła katolickiego. Dokonująca jej osoba, czyli apostata, zostaje objęta ekskomuniką. Oznacza to, że od tej pory nie może przyjmować sakramentów, być świadkiem podczas ślubu kościelnego czy chrzestnym. Traci też prawo do kościelnego pogrzebu.

Aby dokonać apostazji, należy złożyć w Kościele odpowiednie dokumenty. Należą do nich: akt chrztu, dowód osobisty, wniosek o dokonanie apostazji w trzech kopiach (dla składającego, proboszcza parafii do której należy oraz kurii).

Akt apostazji nie jest obarczony żadną opłatą, co oznacza, że przedstawiciel Kościoła nie może wymagać jej od wnioskującego. Osoba pragnąca odejść z Kościoła musi być pełnoletnia, dlatego rodzicowi - apostacie, nie przysługuje prawo "wypisania" dziecka z życia katolickiego.

Irmina Brachacz

Irmina.brachacz@firma.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy