Reklama

Reklama

​Jarosław Kaczyński: Nie wiem, co z tym Pegasusem

- Dostałem pismo, by wyjaśnić wątpliwości wokół rzekomego podsłuchu wobec Romana Giertycha. To się miało dziać w roku 2019, nie byłem wówczas wicepremierem do spraw bezpieczeństwa, nie mam o tym większego pojęcia - powiedział Interii prezes PiS Jarosław Kaczyński. - Półżartem mogę tylko doradzić używanie takiego telefonu, jaki mam ja. Stary, wysłużony, choć chyba może filmować, jak się naciśnie odpowiedni przycisk - stwierdził Kaczyński.

Przypomnijmy, że według amerykańskiej agencji AP za pomocą oprogramowania Pegasus inwigilowani w Polsce byli: mecenas Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek i senator Krzysztof Brejza w czasie, gdy był szefem sztabu wyborczego KO. Podkreśla się przy tym, że klientami stojącej za Pegasusem izraelskiej NSO Group są jednostki rządowe.

Co na to wicepremier ds. bezpieczeństwa?

- Nie wiem, co z tym Pegasusem. Dostałem pismo od dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej, by wyjaśnić wątpliwości wokół rzekomego podsłuchu wobec Romana Giertycha. To się miało dziać w roku 2019, nie byłem wówczas wicepremierem do spraw bezpieczeństwa, nie mam o tym większego pojęcia - stwierdził Jarosław Kaczyński w rozmowie z Piotrem Witwickim i Marcinem Fijołkiem dla Interii.

Reklama

Prezes PiS był także pytany o sprawę prokurator Ewy Wrzosek, która miała być inwigilowana z powodu wszczęcia postępowania w sprawie organizacji niedoszłych "wyborów kopertowych".

- Nie mam w tej sprawie dowodu. Będzie posiedzenie komitetu do spraw bezpieczeństwa, to ta sprawa wtedy stanie i poproszę o wyjaśnienia. (...) Jeżeli jedyną przesłanką do działań operacyjnych miałoby być wszczęcie śledztwa, nawet jeśli oceniam tę decyzję krytycznie, jako błąd prawnika, to byłoby to niedopuszczalne. Przepraszam, ale nie wierzę w te doniesienia - zaznaczył Kaczyński.

Z kolei pytany o wątek Brejzy wicepremier podkreślił, że "padły wobec niego poważne zarzuty o przestępczą działalność".

Zapowiedział jednocześnie "sprawdzenie tej sprawy".

- Panowie, półżartem to mogę tylko doradzić używanie takiego telefonu, jaki mam ja. Stary, wysłużony, choć chyba może filmować, jak się naciśnie odpowiedni przycisk - zażartował Jarosław Kaczyński.

Czytaj całą rozmowę Piotra Witwickiego i Marcina Fijołka z Jarosławem Kaczyńskim!

AP: Krzysztof Brejza inwigilowany Pegasusem

O tym, że obecny senator KO Krzysztof Brejza miał być inwigilowany Pegasusem poinformowała agencja Associated Press.

AP podała, że jego telefon zhakowano 33 razy przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku. - Żyjemy w państwie kłamstwa, w którym służby zaczynają stosować metody neoesbeckie - podkreślił na antenie Polsat News Krzysztof Brejza.

"Wszystkie tezy mówiące, że służby wykorzystują tego typu metody w pracy operacyjnej do gry politycznej, są nieprawdziwe" - stwierdził rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn w stanowisku przesłanym Interii.

Doniesienia AP w sprawie Giertycha i Wrzosek

Wcześniej agencja AP podała, że mecenas Roman Giertych oraz prokurator Ewa Wrzosek mieli być ofiarami śledzenia przez oprogramowanie Pegasus. AP powołała się przy tym na ustalenia kanadyjskiej grupy Citizen Lab, która bada przypadki inwigilowania dziennikarzy i polityków.

Jak przekazano, do włamań na telefon komórkowy Romana Giertycha miało dochodzić w ostatnich tygodniach przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku. Natomiast smartfon prokurator Ewy Wrzosek miał być zhakowany dwa lata później - w momencie, gdy Wrzosek badała sprawę wyborów kopertowych i chciała prowadzić w tej sprawie śledztwo - podaje AP.

"Polski rząd badał moje rozmowy godzina po godzinie, dzień po dniu. Używano mikrofonu tego telefonu. To był czas kampanii, spotkań z PDT, sprawy II wież. Niewiarygodny skandal" - skomentował sprawę Giertych.

"Sugestie, że polskie służby wykorzystują metody pracy operacyjnej do walki politycznej, są nieuprawnione" - twierdzi z kolei Stanisław Żaryn.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy