Groźne burze nad Polską. Wichury, podtopienia i masa zniszczeń
Połamane drzewa, zniszczone linie energetyczne i związane z tym przerwy w dostawie prądu, uszkodzone dachy, podtopienia i nieprzejezdne drogi - to pierwsze skutki nawałnic, z jakimi mierzą się dziś mieszkańcy wielu polskich powiatów. Interwencji strażaków tylko przybywa.

Meteorolodzy, zapowiadając na poniedziałek intensywne burze i niszczycielskie nawałnice, nie rzucali słów na wiatr. Przekonali się o tym mieszkańcy wielu polskich powiatów, którzy już teraz mierzą się ze skutkami groźnych zjawisk atmosferycznych.
Straż pożarna poinformowała, że odnotowała 1607 interwencji, związanych przede wszystkim z opadami deszczu i silnym wiatrem.
Wyjątkowo niebezpiecznie jest w Małopolsce, gdzie od godz. 13 straż pożarna interweniowała już ponad 420 razy. Największe szkody odnotowano w powiatach: bocheńskim, brzeskim, tarnowskim, suskim i myślenickim.
Nawałnice nad Polską. Strażacy mają pełne ręce roboty
Na terenie województwa uszkodzonych zostało ok. 90 dachów, w tym w kościele w Brzesku. Poszycie o powierzchni 100 m kwadratowych zerwane zostało ze szkoły w Nieszkowicach Wielkich.
- Naderwany i częściowo zerwany został dach o powierzchni ok. 100 metrów kwadratowych na szkole podstawowej. Zabezpieczamy go, żeby nie dopuścić do jakichś skutków wtórnych i strat - tłumaczył w rozmowie z Polsat News bryg. Paweł Matyjasik z Komendy Powiatowej PSP w Bochni.

Wichury łamią konary drzew, które lądują na ulicach, doprowadzając do utrudnień w ruchu drogowym. Oderwane gałęzie lądują też w pobliżu gospodarstw domowych i na liniach wysokiego napięcia.
W związku z uszkodzeniami linii energetycznych w wielu miejscach brakuje prądu. Zniszczone zostały także konstrukcje niektórych budynków. Strażacy mają pełne ręce roboty i stale wyjeżdżają do kolejnych zgłoszeń.
Pierwsze skutki intensywnych burz. Zniszczone samochody, zerwane dachy
Groźnie jest również w województwie podkarpackim, gdzie intensywne opady deszczu doprowadzają do szybkiego wezbrania małych rzek i cieków wodnych. Woda podmywa grunt, a silny wiatr łamie konary, które spadają na ulice. W Przemyślu drzewo przewróciło się na samochód, a w Sanoku doszło do licznych podtopień.
Po przejściu frontu burzowego na Podkarpaciu przeprowadzono ok. 600 interwencji. Ratownicy z Rzeszowa informują w wydanym komunikacie, że działania dotyczą usuwania połamanych konarów i drzew z dróg, chodników, posesji i linii energetycznych. Uspokajają też, że póki co, nikt nie odniósł żadnych obrażeń.
W rozmowie z PAP dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie Wojciech Czarnele poinformował, że 26 tys. mieszkańców pozostało bez prądu. Chodzi przede wszystkim o mieszkańców okolic Mielca, Stalowej Woli, Krosna i Sanoka.
Obecnie front burzowy przemieszcza się w kierunku Tarnobrzega i Lubaczowa, a także w stronę województwa świętokrzyskiego.
O burzy, jaka przetoczyła się przez Przeworsk informował burmistrz miasta, Leszek Kisiel. "Odnotowaliśmy kilkanaście interwencji związanych głównie z połamanymi konarami drzew. Na szczęście nikomu nic się nie stało" - napisał w mediach społecznościowych. Jak wskazał, drogi są już przejezdne, a służby porządkowe usuwają skutki nawałnicy.
Rzecznik MSWiA Jacek Dobrzyński poinformował, że na Podkarpacie wysłany zostanie nadbryg. Paweł Frysztak, który ma kierować działaniami związanymi z usuwaniem skutków nawałnicy.
W wielu miejscach w kraju pojawiają się też opady gradu. Gradziny są tak duże, że mogą powodować znaczne uszkodzenia zarówno samochodów jak i budynków. Zjawisko odnotowano m.in. na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie.










