Reklama

Reklama

Ewa Kopacz tłumaczy decyzję dotyczącą uchodźców

Deklaracja przyjęcia przez Polskę 2 tys. uchodźców była konsultowana z szefową MSW i kancelarią premiera - powiedziała premier Ewa Kopacz. Jak podkreśliła, ostateczna decyzja w tej sprawie, która później zostanie przedstawiona Radzie Europejskiej, zapadnie na posiedzeniu rządu.

Wiceminister spraw wewnętrznych Piotr Stachańczyk poinformował w czwartek w Luksemburgu, że Polska będzie gotowa przyjąć 2 tysiące osób w ramach unijnych planów przesiedlania i relokacji uchodźców. Liczba ta jest mniejsza, niż zaproponowała w maju Komisja Europejska. Według pierwotnej propozycji Brukseli do Polski miałoby trafić 2659 imigrantów, przejętych od Włoch i Grecji oraz 962 uchodźców z obozów spoza UE.

- Decyzja w tej sprawie zapadnie pod koniec lipca na Radzie Europejskiej - powiedziała w piątek dziennikarzom premier Kopacz. Jak mówiła, "prezydencja luksemburska przyspieszyła i na spotkaniu z ministerstwem spraw wewnętrznych (w czwartek - red.) prosiła o deklaracje".

Reklama

Kopacz podkreśliła, że deklaracja wiceministra Stachańczyka w Luksemburgu była konsultowana z minister spraw wewnętrznych Teresą Piotrowską i kancelarią premiera.

- Minister, który wyjeżdżał, był po konsultacjach z panią minister konstytucyjną, czyli minister Piotrowską, i również z kancelarią premiera, natomiast ta sprawa musi stanąć na rządzie, więc wtedy, kiedy już będziemy deklarować moimi ustami na Radzie Europejskiej, będzie to postawione na rządzie - mówił premier.

Pytana o zaskoczenie wicepremiera Janusza Piechocińskiego deklaracją wiceministra Stachańczyka odparła: "To proszę go pytać".

Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński powiedział w piątek w TVN24, że premier nie konsultowała z nim decyzji dotyczącej przyjęcia przez Polskę 2 tys. uchodźców.

- Jestem zdziwiony, że w tym trybie nie tylko uzyskuje opinia publiczna informacje - tylko że w tym trybie w ogóle procedujemy. Przypomnę, że nie tak dawno, niecałe dwa tygodnie temu, pani premier jechała na szczyt europejski ze strategią, że Polska będzie bronić nie tego mechanizmu dzielenia, ale każde z państw członków UE podejmie własną ocenę sytuacji i ewentualnie samo sobie przypisze limit i których uchodźców - podkreślił.

Wicepremier, jak mówił, jest zdziwiony, iż o liczbie i strukturze uchodźców, których miałaby przyjąć Polska, dowiadujemy się z ust wiceministra spraw wewnętrznych. - Z czym innym jechaliśmy na szczyt, a o czym innym poinformował nas minister Stachańczyk. To jest wyzwanie, bo którą politykę prowadzimy? Na poziomie rządu, czy na poziomie wiceministra? - pytał Piechociński. Zaznaczył, że to nie jest polityka, której by sobie życzył.

Pytany, czy powinniśmy przyjąć tych uchodźców, wicepremier powiedział, że jest bardzo ostrożny w podejmowaniu takich decyzji.

Według Piechocińskiego decyzja o przyjęciu uchodźców ma charakter narodowy, a nie tylko rządowy czy koalicyjny. Jak ocenił, w związku z tym warto tę "decyzję narodową tak ważną, strategiczną" poprzedzić debatą w obecności obecnego i przyszłego prezydenta, a także liderów ugrupowań parlamentarnych. - Warto, aby w tej sprawie polska polityka mówiła z wyobraźnią jednym głosem - mówił dziennikarzom.

- Umówiliśmy się, że jedziemy na szczyt europejski, żeby to była decyzja rządowa. To nie jest decyzja, to jest sugestia czy opinia, którą wyraził wiceminister spraw wewnętrznych - powiedział Piechociński, odnosząc się do deklaracji złożonej przez Stachańczyka. Jak zaznaczył, chciałby, żeby decyzja podjęta przez rząd w tej sprawie została dokonana "z wyobraźnią" i była "decyzją całej polskiej polityki".

O tym, że informacja podana przez wiceministra Stachańczyka - że Polska będzie gotowa przyjąć 2 tysiące osób w ramach unijnych planów przesiedlania i relokacji uchodźców - "to wstępna deklaracja", a decyzję w tej sprawie podejmie Rada Ministrów, mówił też w piątek dziennikarzom szef MSZ Grzegorz Schetyna.

Na szczycie Unii pod koniec czerwca przywódcy zdecydowali, że plany rozmieszczenia i przesiedlenia w sumie 60 tysięcy uchodźców nie będą oparte na narzuconych - zgodnie z pierwotnym planem KE - kwotach, ale na dobrowolnych decyzjach państw UE. Przeciwne narzucaniu poszczególnym państwom wyliczonych przez KE kwot imigrantów były przede wszystkim wschodnioeuropejskie kraje UE, w tym Polska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama