Reklama

Reklama

Donald Tusk ujawnił, jaka czeka go emerytura. "Powypisywano różne bzdury"

Wiem, jak smakuje bieda - mówi w wywiadzie lider PO Donald Tusk. Polityk podkreślił, że przez osiem lat pracował jako robotnik fizyczny. Na pytanie o wysokość swojej emerytury odpowiedział, że powypisywano "różne bzdury" na ten temat. - Ostatnia informacja, jaką dostałem z ZUS, mówi o trzech tysiącach z kawałkiem - dodał.

Donald Tusk został zapytany w wywiadzie dla naTemat.pl, czy czuje się bogatym człowiekiem. - Jeszcze nie dostałem żadnej emerytury - ani krajowej, ani europejskiej - więc nie wiem, jakie to jest uczucie. Wiem za to, że ja i moja rodzina jesteśmy bezpieczni pod względem finansowym - odpowiedział. Jak wskazał, powypisywano "różne bzdury" na temat wysokości jego emerytury, "szczególnie tej krajowej".

Lider PO powiedział, że według ostatniej prognozy z ZUS, jego emerytura wyniesie "3 tys. zł z kawałkiem". - Ta kwota, podobnie jak w przypadku innych osób, co jakiś czas ulega pewnym zmianom, bo niestety rośnie umieralność, a to wpływa na wyliczenia - dodał.

Reklama

 - Gdy dostanę tę emeryturę, to chętnie podzielę się informacją, ile dokładnie wynosi. A gdy otrzymam emeryturę europejską - też o tym poinformuję - zapewnił.

Donald Tusk: Wiem, jak smakuje bieda

Lider PO przyznał, że ma wokół siebie - także w rodzinie - osoby, które dostają głodowe emerytury. - Staram się im pomagać i je wspierać - powiedział.

- Wiem, jak smakuje bieda. W przeciwieństwie do wielu polityków, którzy dziś rządzą czy brylują na salonach, mnie nikt nie musi uczyć, co znaczy surowe życie człowieka, który nie ma co do garnka włożyć - przyznał Donald Tusk.

Lider PO: Gdy pracowałem na kominach, nie spotkałem Kaczyńskiego

Polityk podkreślił, że przez osiem lat pracował jako robotnik fizyczny, by utrzymać żonę i dziecko. 

- Nie znam drugiego polityka w Polsce, który miałby tak duże doświadczenie z codziennym, autentycznym życiem. Całymi miesiącami przemieszkiwałem w hotelach robotniczych w Jaworznie, Kędzierzynie-Koźlu czy Sosnowcu. I wie pani co? Kiedy pracowałem na tych kominach, to nie spotkałem Kaczyńskiego - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy