Reklama

Reklama

Maseczki w komunikacji miejskiej. Pasażerowie proszą o pomoc

Do jednostek zarządzających transportem publicznym w miastach w Polsce spływają zgłoszenia o lekceważeniu obowiązku noszenia maseczek. - Pasażerowie piszą nam, że boją się samodzielnie zwrócić uwagę takim osobom, bo często są agresywne - mówi Interii Marek Gancarczyk, rzecznik MPK w Krakowie. Dodaje, że kontrole w tramwajach i autobusach porównywane są przez środowiska antyszczepionkowe nawet do działań Hitlera czy Stalina.

W środę padł rekord czwartej fali zakażeń w Polsce. Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 8361 nowych przypadkach koronawirus i śmierci 133 pacjentów. Tymczasem do MPK w Krakowie spływają kolejne zgłoszenia dotyczące nieprzestrzegania obowiązku noszenia maseczek w komunikacji miejskiej.  

- Pasażerowie chcą czuć się bezpiecznie, jadąc tramwajem czy autobusem. Piszą do nas z prośbą o kontrole, a my nie możemy przejść obok tego obojętnie - tłumaczy rzecznik MPK, Marek Gancarczyk.

Reklama

Kontrolują noszenie maseczki w autobusach i tramwajach

W związku z tym w Krakowie odbywają się wzmożone kontrole prowadzone przez policję i inspektorów MPK. Tylko w ciągu dwóch dni funkcjonariusze podjęli 42 interwencje, pouczyli 14 osób i wręczyli 26 mandatów za brak maseczki oraz cztery za brak odpowiedniego dystansu. W dwóch przypadkach skierowano do sądu wniosek o ukaranie.

- Szczególną uwagę zwracaliśmy na linie, które przejeżdżają obok krakowskich uczelni. W zgłoszeniach pasażerów powtarzała się obserwacja, że to właśnie młodzi ludzie nie noszą maseczek - tłumaczy Gancarczyk.

Rzecznik zapowiada, że w najbliższych dniach kontrole prowadzone będą w rejonie cmentarzy, gdzie ruch pasażerów jest wzmożony.

Pasażerowie bez maseczek

Według prof. Agnieszki Szuster-Ciesielskiej z Katedry Wirusologii i Immunologii Instytutu Nauk Biologicznych UMCS w Lublinie jest to bardzo niepokojące zjawisko.

- Autobus, tramwaj czy trolejbus są zamkniętą przestrzenią, a ludzie wymieniają się bardzo szybko. Jeśli osoba zainfekowana nie ma maseczki, to uwolniony wirus rozprzestrzeni się wewnątrz pojazdu - mówi Interii prof. Szuster-Ciesielska.

Zauważa, że w komunikacji publicznej nie ma przecież odpowiednich urządzeń wentylacyjnych, które zapewniałyby wymianę powietrza. - Jednym z elementów przeciwdziałania zakażeniu, oprócz DDM (Dezynfekcja, Dystans, Maseczki), jest przecież wietrzenie pomieszczeń. Do tej pory okna w autobusach czy sklepach były pootwierane. Przy niższej temperaturze pozostają one zamknięte, co powoduje brak wymiany powietrza. Tym samym wirusy uwalniające się z oddechem pozostają dłużej dostępne i łatwo docierają do kolejnych osób - tłumaczy prof. Szuster-Ciesielska.  

Podobne zgłoszenia otrzymuje Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie. - W ostatnich dniach notujemy coraz więcej zgłoszeń od pasażerów dotyczących przypadków lekceważenia obowiązku noszenia maseczek i próśb o interwencję - mówi Interii rzecznik ZTM, Tomasz Kunert.

We wrześniu i październiku 2021 roku było to około 20 zgłoszeń miesięcznie. Pasażerowie proszą w nich przede wszystkim o zwiększenie liczby komunikatów informujących o konieczności zasłaniania ust i nosa. Proszą także o podjęcie działań systemowych w celu sankcjonowania osób bez maseczek w pojazdach komunikacji miejskiej. Jak zauważa Kunert, ZTM do tego kompetencji nie ma.

Agresja słowna i fizyczna z powodu maseczki

- Kontrolerzy biletów mają przy sobie maseczki, które mogą dać pasażerowi, gdy powie, że o niej zapomniał. Ludzie reagują na to różnie, jedni biorą, inni mówią, że mają zaświadczenie lekarskie. My nie możemy tego weryfikować, to kwestia ochrony danych osobowych. Niewiele od nas zależy. Kierowcy i motorniczowie mogą przez wewnętrzne nagłośnienie przypomnieć o tym obowiązku - zauważa Kunert.

Dodaje, że zdarzają się też przypadki skarg na prośby obsługi pojazdów, aby pasażer założył maseczkę, a także opisy zdarzeń, w których pasażerowie w arogancki sposób odmawiali założenia maseczki.

Kunert wspomina, że podczas wcześniejszych fal pandemii dochodziło do ataków na kierowców.

- Były to ataki słowne, mieliśmy jednak jedną sytuację, gdzie motornicza została pobita tylko dlatego, że zwróciła uwagę pasażerom na konieczność zakładania maseczek - wspomina. Zdarzenie miało miejsce w październiku 2020 roku. Kobieta została przewrócona na ziemię, agresorzy pobili ją i złamali jej nogę.

Do podobnego zdarzenia doszło w czerwcu 2021 roku. Około 20-letni mężczyzna pobił współpasażera w miejskim autobusie w Bydgoszczy, ponieważ ten przestrzegł go, że nie zasłania nosa i ust maseczką. Wychodząc z pojazdu zagroził, że jeśli poszkodowany zgłosi sprawę na policję, może zostać zabity.

Czytaj więcej: Pobił pasażera, bo zwrócił mu uwagę na brak maseczki. Policja szuka agresora

Porównanie do Hitlera i Stalina

O agresji ze strony pasażerów mówi też Marek Gancarczyk. - Część osób pisze nam, że boi się samodzielnie zwrócić uwagę takim osobom, bo są agresywne. Dodaje, że sam spotkał się z porównaniami kontroli w tramwajach i autobusach nawet do działań Hitlera czy Stalina.  

- Nie chodzi tutaj tylko o beztroskę, ale przede wszystkim o brak świadomości i odpowiedzialności części społeczeństwa, która nie nosi maseczek. Kiedy dodamy do tego jeszcze agresywne zachowanie takich osób, to rysuje się bardzo negatywny obraz naszego społeczeństwa. W mojej ocenie jedynym rozwiązaniem jest kategoryczne egzekwowanie noszenia maseczek przez nakładanie konkretnych kar, bo przemawianie do rozsądku takich osób niewiele daje - kwituje prof. Szuster-Ciesielska.

We wtorek policja nałożyła w Polsce 1627 mandatów i skierowała 145 wniosków o ukaranie do sądu za niestosowanie się do obowiązku zasłaniania ust i nosa w komunikacji publicznej. - Tylko ostatniej doby, pod kątem przestrzegania obostrzeń funkcjonariusze dokonali blisko 4 tys. kontroli w środkach transportu publicznego - przekazał Interii kom. Piotr Świstak z biura prasowego Komendy Głównej Policji. 

Reklama

Reklama

Reklama